CobraBOY pisze: ↑25 sie 2023, 9:01
Co do kanciastości Eripe czy Bonsona, sporym wpływem IMO na takie wrażenie jest ich barwa głosu.
to jest bzdura
CobraBOY pisze: ↑25 sie 2023, 9:01
O ile Bonson jeszcze coś kombinował na płytach
to prawda, potraktowałem go niesprawiedliwie zrównując go flowowo z najmierniejszym eripem
CobraBOY pisze: ↑25 sie 2023, 9:01
o tyle Eripe bym postawił obok Piha, gdzie wokal bardziej mu przeszkadza niż zachęca do dłuższego słuchowiska
eripe ma typowy głos bez charyzmy, natomiast PIHu ma zajebisty, gdyby tylko PIHu wiedział o co kaman w rapie to by zrobił z niego kurewski użytek.
Ja nawet nie wiem jak ten argument leci w twojej głowie - że niby hujowy głos uniemożłiwia ci zabawę flow, skurwysyńśtwo i patenty? W jaki sposób?
CobraBOY pisze: ↑25 sie 2023, 9:01
pozostała mu ostatnia sztuka, czyli liryka, tekst, rozkminy, punchline'y.
liryka i tekst to są synonimy w tym kontekście, a rozkminy i punche też w sumie, a przynajmniej w przypadku ripowej wersji rapu to są synonimy. więc nie mamy 4 składowych tylko dwie - liryka i punche. te drugie zawierają się w tej pierwszej - punche są częścią liryki. Więc uczciwiej byłoby mówić po prostu - POSTAWIŁ WSZYSTKO NA PUNCHE. i to jest sprawiedliwsze. Co to znaczy, że Eripe jest dobry tekstowo? Przewija zajebiste storytellingi jak Andre 3000 albo Jay Z?
Nie. Potrafi dojebać soczystym abstrakcyjnym pasażem lirycznym powodującym, że zaniemówisz z wrażenia, jak jakiś MF Doom, albo Jay Electronica?
Nie A może potrafi nawinąć w ciekawy sposób o jakichś problemach społecznych, zamykając szerokie i trudne zagadnienia w dobrej rapowej formie, jak jakiś Kendrick, albo Mos Def?
Nie. To może potrafi chociaż z charyzmą przewinąć o swoich życiowych historiach - czy to na ulicy, czy poza nią, w taki sposób aby wynikał z tego jakiś morał, jak jakiś Lil Wayne, albo 2pac?
No też nie.
Więc co to znaczy, że Eripe jest tekstowo dobrym raperem? To znaczy nie mniej, nie więcej niż - jego rap jest od A do Z nastawiony na w pełni wyabstrahowane bragga, polegające na punchach. I to jest uczciwe postawienie sprawy.
Już na tym etapie widzimy to po rozłożeniu na czynniki pierwsze, że twoje "liryka, tekst, rozkminy, punchline'y" to po prostu punchliny. I tyle. Ale zamierzam się popastwić nad rapem eripa jeszcze bardziej, więc kontynuujemy:
Sam rip (albo penx, nie pamiętam, ale oni z jednej parafii) to przyznał, że jego największą inspiracją rapową był Rugged Man. Słuchałeś kiedyś Rugged Mana? Albo ogólnie całego tego białego wack-rapu pokroju necro, jedi mind tricks, vinnie paz itd? To jest właśnie definicja tego jak będzie brzmiał rap kiedy zabiorą się za niego totalne miernoty, które nigdy rapu nie poczuły. Odpal sobie losowy kawałek tych pacjentów, obczaj teksty, wsłuchaj się w flow, a raczej jego brak - to jest taka właśnie wizja rapu.
Wracając do ripa i jego punchy - też niestosownym byłoby mówić o nim, że to jest jakiś wszechstronny punchliner - no nie, jego bragga to właśnie bardzo konkretna ścieżka inspirująca się ww szkołą white wack-rapu. Czy rip używa punchy jako środek do celu? Nie, używa jako cel ostateczny jego rapu - to tekst i cała reszta ma dążyć do puncha. W przypadku raperów takich jak chociażby Tomb - punch to tylko środek, jakieś narzędzie, które ma służyć do przedstawienia jakiejś sytuacji, z życia np. Czy Eripe nawijał niewyabstrahowane teksty, gdzie punche nie dotyczyłyby bitewnego rapu, tylko sytuacji codziennych? Albo odnosiły się do zjawisk społęcznych? No nie za bardzo. To zawsze były punche typowo pod bragga - cel sam w sobie.
Teraz sama struktura tych punchy ripa - czym one były? 90% tych jego punchy bazowały na bardzo tanich patentach, dwuznacznościach. Nie wiem jak w roku 2023 może to na kimkolwiek robić wrażenie, kiedy wszyscy dosłownie już rzygamy fristajlami ala wbw - gdzie takich ripowych, bitewnych panczy było prawdziwe zatrzęsienie - schemat ten sam - same, proste dwuznaczności, takie jak sam przytaczasz później:
CobraBOY pisze: ↑25 sie 2023, 9:01
Ja się na nich posiłkuję, bo znów dali ciała
Ręka, noga, noga, ręka, głowa, uczta kanibala
I owszem - jakościowo to te dwuznaczności ripa będą stały wyżej, niż spontaniczne rozkminy na fristajlu, bo powstały w warunkach studyjnych.
I owszem - rip jednak też dużo nawinął ciekawych panczy, i to niekoniecznie dwuznaczności - trudno żeby było inaczej, kiedy napierdolił tyle przeciętnego gówna w swojej karierze, siłą rzeczy musiały się trafić jakieś brylanty. Poza tym to niegłupi chłopak jest.
CobraBOY pisze: ↑25 sie 2023, 9:01
Pod tym względem był nie do zajebania
Pod tym względem to konkurowali z nim tylko jego koledzy z patokalipsy i dalsi koledzy z hipocentrum. Osobiście zawsze najbardziej lubiłem z nich Baziego, bo najbardziej kombinował z flow - ale tak, pod kątem samych tylko punchy -
zamkniętych w tej konkretnej stylistyce, którą oni obrali - to rip zjadał swoich kolegów.
CobraBOY pisze: ↑25 sie 2023, 9:01
może nie miałeś nigdy momentu gdzie twój gust obrał kurs na "matematyczny rap" (w sensie że rymy, poczwórne, z 4 dnami, punchline wywolujące uśmiech na twarzy, no techniczny sznyt)
To zależy co uznać za matematyczny rap. Szkoła, którą reprezentuje rip i jego koledzy to jest rap, w którym ostatecznym celem jest ta matematyka (i to pojmowana w na maksa idiotyczny sposób - ale tego to mi się nawet nie chce rozwijać, bo ten post musiałby być 3 razy dłuższy - w każdym razie sama "matma w imie matmy" byłaby jeszcze do przebolenia - ale na pewno nie w takim wydaniu jak oni to robili) a wszystko co po drodze - jest nieistotne. Nawet na delivery mają wyjebane. No tak - na takie gówno nigdy nie miałem zajawki. Oczywiście jarałem się poszczególnymi kawałami ripa (ogólnie odium ep nawet spoko wchodziło we wkurwione dni) ale nigdy nie hołdowałem tej wizji rapu.
Jeśli przyjąć natomiast szerszą definicję "matematycznego rapu" to oczywiśćie i ja, i większość tu na forum raczej sie nim jarała - bowiem słuchaliśmy przecież tych Dinali - Wankej miał ogromny talent do składania ciekawych rymów wielokrotnych. Tyle, że u niego to zawsze prowadziło do czegoś, było trybikiem w machinie jaką miała być rap piosenka. Elementem wystawy. Poza tym, o stokroś wolę niezobowiązujące "siedzimy we włąsnym gronie - jak Tyskie" niż takie wymuszone, tryhardowe dwuznaczności puszczone wedle generatora rapu ripa.
Dlaczego to jest problem kiedy matematyka jest celem sama w sobie? Dlatego, że zabija to całą ideę czegoś takiego jak technika. Kiedy wywyższasz tę część składową rapu - to nie może się to nie odbyć kosztem wypaczenia pozostałych elementów - jak flow czy logika barsów chociażby! Większość z tych patokaliptycznych wielokrotnych rymów to były wymuszone bzdury na patencie gram dalej - mam talent - sram w szalet (pozdro moja morda
@YKCUL ) - a do tego wszystkiego dochodziło jeszcze przekręcanie szyku zdania, nic tylko wszelkim kosztem "byle do ryma" - gardzę.
CobraBOY pisze: ↑25 sie 2023, 9:01
stąd twój dystans do pana Sebastiana
dystans stąd, że generalnie to zawsze postrzegałem szerzej tę technikę, albowiem:
Gdy inni ślizgerzy liczyli wielokrotne ecipa
Z ręką w gaciach słuchałem Jay Electronica,
tak followupując do eripca
i obwiniam ich za to, że spaczyli gusta młodzieży i wmówili im totalne banialuki na temat techniki. Stary, ja mógłbym o tym pisać do jutra, na pewno chcesz tego? Jest tyle wątków dot techniki, które oni zjebali w polskim rapie, że aż nie wiem od czego zacząć. Generalnie - technika nie polega na tym, że dajesz 16 pod rząd na takich samych 8krotnych rymach i tylko tylko wtedy to jest techniczne - NIE, technika to jest żonglowanie każdą zabawą z tą matematyką jaka ci tylko przyjdzie do głowy. Takie coś w latach 11-13 w stopniu mistrzowskim robił np Kendrick Lamar - dlatego on zawsze i wszędzie będzie dla mnie ponad Eminemem, bo technika eminema zawsze była sztywna, wszystko musiało być idealnie od linijeczki. U eminema nie było skomplikowanych zabiegów, które zwolniłyby tempo, postawiły gdzie indziej kontrapunkt, napiętrzyły konkretne rymy, nie wiem kurwa - urozmaiciły to.
To Kendrick z tej dwójki rozumiał technikę.
CobraBOY pisze: ↑25 sie 2023, 9:01
A jeśli miałeś taki moment, ale Eripe nie mieści się w twoich ramach
to już wyjaśniłem ci po drodze - zależy co przyjąć za definicję matematik rapu
CobraBOY pisze: ↑25 sie 2023, 9:01
Chciałbym poznać Twoje TOP3 Polskich punchlinerów
zmierzasz do tego pytania jednym tchem po uprzednim gadaniu o technice. a to kompletnie nie musi iść w parze - i powiem więcej, przeważnie najlepsi punchlinerzy mają wyjebane w technikę. ja od dawna sam "punchline" zredefiniowałem im więcej słuchałem rapu, zresztą po 2016 i po tym co zaprezentował belmondo też ciężko trzymać się w kanonie pl hh ścisłej definicji pancza - jeśli zaś miałbym cofnąć się do tamtej epoki i postrzegać to wszystko w sposób bitewny to najbardziej przypadał mi do gustu Tomb.
CobraBOY pisze: ↑25 sie 2023, 9:01
Myślę, że mój uraz do firmy wziął się od ich fanbase'u, kiedy do szybkie patowariaciki popylały w bluzach JP pytając niewinnych chłopaków, nie czy mają może jakiegoś problemu do rozwiązania
tak żem myślał!
niemniej dzięki za dyskusję i pozdro, masz tu kawałek definiujący dla mnie czym jest zdrowa technika w rapie:
https://www.youtube.com/watch?v=gi4Gd-_Qcm8