Łał manipulacja. Dali zmanipulował wszystkich malując cieknące zegary na gałęzi, zamiast zwyczajnie napisać pędzlem o co mu chodzi. To się nazywają środki artystyczne, a Ty to tak opisujesz, jakby nie na takich "manipulacjach" właśnie polegała sztuka artystyczna jakakolwiek.
Kawałek Zioła ma tyle wspólnego, że pojawiają się narkotyki i tzw. dobrzy rodzice. Ani jeden ani drugi żadnej Ameryki nie odkrywa. Takich kawałków było pełno, choćby w polskim rapie i choćby 20 lat przed Ziołem -
https://www.youtube.com/watch?v=bnM22WYccBI
Jak pisałem nic odkrywczego na tym świecie się już nie da powiedzieć, więc trzeba się bawić formą wyrazu.
Ale już porównując dwa wyżej zestawione wersy, widać różnice w sposobie wyrażania treści:
„dobrze wychowani, wciągana jest kreska w bawełnianych sweterkach. o!”
vs
„My, konsumenci z dobrych domów, ofiary wolności wyboru, i nienaturalnych ilości bodźców
Oślepieni przez łazienkowe światła, odbite w wyciąganych tam kredytowych kartach”
Czyli obrazowe, jaskrawe przedstawienie w jednym wersie Maty czegoś, na co Zioło potrzebował dwóch wersów, ubranych z jednej strony w nieobrazową dosłowność -
my konsumenci z dobrych domów plus jakichś abstraktów -
ofiary wolności wyboru plus średnio zrozumiałych na pierwsze przesłuchanie metafor w drugim wersie. To czego Mata nie powiedział (czyli np. tych ofiar wolności wyboru, nienaturalnych ilości bodźców) po prostu zobrazował i ogarnięty słuchacz sam się domyśli tego, co Zioło w jakimś celu poczuł potrzebę powiedzieć wprost.
Inny jest wydźwięk, inna też dynamika jednego i drugiego kawałka. Ten Maty to taki wykrzyczany protest i bunt, ten Zioła to taka ni to wesoła, ni smutna konstatacja podsumowana machnięciem ręką.
I ostatecznie Zioło nie miał szans się przebić z tym kawałkiem do kogoś innego niż nie-słuchacze hip-hopu. Dla przeciętnej pani po 40stce ten kawałek jest kompletnie niezrozumiały, trzeba by im to wydrukować i kazać ze 3 razy w ciszy przeczytać, bo inaczej na taki wers:
oślepieni przez łazienkowe światła, odbite w wyciąganych tam kredytowych kartach puszczony gdzieś podczas jazdy autem pomyślałaby, że chyba jakiś pogodny chłopiec kupuje oświetlenie łazienkowe na kartę kredytową.
Kawałek Maty wers po wersie rzuca nowy, jasny dla odbiorcy obraz. Zdobywa i podtrzymuje zainteresowanie słuchacza, który nie musi rozkminiać o co właściwie chodziło w poprzednim wersie i jak on się ma do następnego. Ludzie którzy nie słuchają rapu na co dzień kompletnie nie rozumieją przekazywanej im treści w większości klasycznych hip-hopowych kawałków.
A przy tym nie jest to prosty, nieskomplikowany utwór, bo on swoje komplikowanie buduje na czymś innym niż mało obrazowe metafory i gęste rymy. Np. takie a nie inne zbudowanie ostatniej zwrotki, niejako podsumowuje to co powiedział w dwóch pierwszych, ale przede wszystkim to ona nadaje charakter i konkretną wymowę tego kawałka. Widać, że nie było to pisane po łebkach, byle do szesnastki dobić czy do refrenu. Tylko z zamysłem na całość.