Kid Cudi ft. Kid Cudi pewnie wleci na deluxa.
Moje wstępne przemyślenia nt. WLR:
-album ma MOMENTY, że szczena opada, szczególnie bity
-kawałki takie jak Metamorphosis, New Neon, Slayer, Control, Punk Monk, Over, ILUIHU czy Feel Like Dyin z miejsca wskakują do mojej plejki ze znakiem jakości Q
-następne kawałki zyskują z każdym odsłuchem
-od tego na czym słuchasz - słuchawki/głośniki/car-audio zależy jak brzmią poszczególne kawałki (brawo szerloku

)
-świetna zwrotka Kanyego, mega props panie kolego
-carti nie potrzebuje za dużo featów, bo on sam to co najmniej 3 różne osoby w jednej (i feel like god, łapiecie analogię ?

)
-jakkokwiek by nie wyglądał ten album - dostalibyśmy podobne recenzje, za duży hajp był wcześniej; zrobił by taką płytę jak DL, narzekanoby na to że się powtarza)
-w moim przypadku DL jak słuchałem pierwszy raz to zostawiłem z 5 kawałków, reszta poszła do kosza, później wróciłem i docenilem na nowo, tutaj zobaczycie że wiele osób będzie miało tak samo
-kawałki z pierwszej połowy plyty, te "najcięższe" są trochę jak R.I.P. - przynajmniej dla mnie, na początku skip za każdym razem, później doceniłem
-z każdym albumem Cartiego mam tak, że w całości ciężko na raz mi go przesłuchać, tutaj jest podobnie; ale pojedyncze tracki mają taką siłę rażenia, że będę ich słuchał na pewno wielokrotnie w różnych konfiguracjach zależnie od nastroju
-tak, wiem, trochę się za bardzo wczuwam, ale niewiele premier tak na mnie wpływa
