Aka M pisze: ↑01 lis 2020, 13:12
Art na pewno na nr1 nie zasługuje, weź ktoś zrób zbiórkę jego najlepszych wersów z płyty jak może, bo może jestem nieświadomy jego zajebistosci ale za te offbeaty no to Kurwa dla mnie nie ma miejsca nawet w top 10.
ogólnie nie szanuję tego typu przekonywania do czyjeś twórczości, bo moim zdaniem jak coś komuś nie siada to nie siada i tyle...i tłumaczenie innym zajebistości tekstów, patentów, flow czy charyzmy nie ma najmniejszego sensu bo co...nagle Ci to zacznie banglać bo ktoś Ci to zrozumiale dla Ciebie wyłożył ?

nawet jeśli ktoś by się zaczął tym nagle jarać po tłumaczeniach, to dla mnie nie jest to szczera fascynacja czy prawdziwe jaranko i można powiedzieć zwięźle - chuj z czymś takim serio
robię to tylko dlatego, że kocham wracać do tych tekstów <3
z każdego kawałka po kilka wersów
Art Brut
Choć wokół tyle słońca, mnie chłód przeszywa
Noc jest słodsza, bo podczas dnia różnie bywa
Bezpieczniej czuję się, gdy tłum gdzieś znika
To przez grzeszne cechy
Wchodzę w dzień jak w próżnię, nie umiem oddychać
Stówa
Widziałeś kiedyś dychy w kopercie? Wstyd, jak chuj seta ma jebnięcie
Jak sprawa wagi ciężkiej, to radzę lepiej - kołuj nas więcej
Oczyszczenie
Wpierdoliłem się tu sam, wciąż
Gdy staje w lustrem patrzy się na mnie clown stamtąd
Clown z klamką, a w drugiej ręce ma banknot
Ślepy jak po tanim alko, a wokół siebie ma kłamstwo
Poszła i nie wróci
W myślach mówię skarbie, tego się nie wyzbędę
Uczucie pazerne, jest jak zatrucie, mam gangrenę
Widmo wyparł czas, ale syndrom pytań kwitnie jak chwast w upale
Nie ma ratunku
Kitrasz resztki stresu, kilka wiecznych sekund i
Walisz prostym w ryj
On przyjmuje na miękko, lecz nie pada, więc poprawiasz
On zasłania się zdradziecko
Co jest? Walisz w tłuste cielsko
Czujesz w kurwę ciężką pięść na twarzy
Skurwiel się okazał bestią
Ja ja ja pierdole
Dorośli i dalej w tej samej bandzie i branży: Ha-handel nielegalny
Dawali wiele w palnik i mieli szereg spraw prawnych
Pytasz o wyroki? Brak, żadnych
Sansara
Brak specyfiku, który chciałbym łyknąć, wiem bo miałem styczność
Naprawdę to lek jest trucizną
Spójrz w oczy płytkie
Żmija kitra sztylet, gdy dłonie wznosi w modlitwie
A gdy znikniesz zapalą ci latarnię
Brak czasu powiedzieć „jak leci?”, ale na pogrzeb przyjdą solidarnie
Księżycowy krok
Przyglądam się brudnej gotówce
Nie poznaję kim jest skurwiel w lustrze
(Dławię się słowami)
Głupio mi
(Których wstyd)
Szkoda, lecz zapomnę jutro co otwarty umysł mówi dziś
Pan Bóg Twój
Pięć to nie wahaj się czy masz zabić
Padł słaby i próbuje wstać? Masz poprawić
Panny dymaj dla zasady to sześć
Siódme to bierz, jak nikt nie patrzy, nie bądź leszcz
Tiramisu 2
Nic nie pamiętam, we fragmentach szlochy
Swój krzyk i poty, na lękach głosy
Tak namiętna jest miłość do głupoty
Spaliłem próbę pomocy, rozsypię prochy dziś w nocy
Pod stopami mam dno, a gdy próbuję się odbić czuję kolanami bagno
nie chce mi się więcej, ale spokojnie mógłbym przepisywać tutaj całą płytę - moim zdaniem albo ktoś się w tym odnajduje i trafia to do niego, albo nie trafia lub nie rozumie/nie przeżył/nie postrzega tak rzeczywistości i żadne tłumaczenia tutaj nic nie pomogą
jak widać do większości użytkowników na forum trafia lub rozumieją/przeżyli/postrzegają tak rzeczywistość i mnie to bardzo cieszy bo lepiej się tego nie dało po prostu napisać i nagrać
poza tym ten album ma zaskakującą na moment wydania warstwę muzyczną i co chyba najważniejsze - każdy kawałek ma jakiś swój oddzielny patent i magię - jest tutaj pełen przekrój tematów, każdy z nich jest przyziemny i życiowy, a do tego idealnie tematyka utworów uzupełnia się ze wstawkami z filmów czy oryginalnymi refrenami. Do tego jest uliczny brud i szemrana strona egzystencji zwykłego zjadacza chleba, a to wszystko jest podane w oprawie na przemian poważnej/groteskowej/ironicznej/imprezowej czyli dokładnie w takich barwach w jakich większości mija życie.
aaaa no i Oskar ani razu nie rapuje o tym, że jest raperem i rapuje i prowadzi życie rapera XDDD za to dodatkowy punkt
dla mnie zasłużone pierwsze miejsce, mimo, że nawet nie głosowałem