Parlae pisze: ↑25 gru 2020, 21:52
Fajnie, że to wyszło w końcu. Nie będę oceniał albumu póki co, bo zmieniłem go na 3 tracku na JIK i Late Registration Kanyego. Po prostu nie pasuje mi on do atmosfery świąt. Posłucham go po świętach, jak będę bardziej wkurwiony na coś.
Haha u mnie dokładnie to samo, tyle że ciut bardziej poskakałem po numerach i zmienione zostało na JIK i 808s & Heartbreak które to sobie sprawiłem na gwiazdkę
Jarałem się na tą premierę a jak już wyszło to hajp opadł, w sumie jakoś często ostatnio tak mam
Zobaczycie, że będzie hejt na początku a później znowu wszyscy wskoczą do wagonu. Po za tym PF da pewnie wysoko, no i myślę że Fantano też, bo on lubi eksperymenty. Wtedy ocenki się zmienią.
Tego albumu nie da się ocenić po pierwszym odsłuchu, to nie jest jakiś tam nie wiem J.Cole od którego wiadomo co dostaniemy i dlatego płytę słuchają tylko ci co go lubią i i tak pochwalą. Cartiego sprawdzi każdy, bo tyle hajpu było że nawet ciekawość nie pozwala olać tej premiery. No i później jeden z drugim niegotowy na takie rzeczy zaczyna wylewać swe żale, że mu się nie podoba. Patrz: Chief Keef, tylko że może w mniejszej skali, bo takiego hajpu chłop w mainstreamie nie ma.
Jest za dluga. Mogłaby się zacząć od Place. Pierwsza połowa jest w chuj cienka. On sam jest mocno irytujący w takiej ilosci. Jakby nagral album z young thugiem to KFC powinno objąć ich spwcjalnym patronatem. Cudi wpierdolil go wzorowo i bez wysilku. Ogolnie to album jak kawalek 11.
Die Lit jest niezrozumiałym dla mnie przehajpem ale dobrze odnalazł się w okresie niemal całkowitej chujni w tej muzyce. Jakoś tam to gdakanie powtarzane w kółko się wyróżniało. Nie wiem co to jest s/t.
Przeleciałem urywkami praktycznie cały album - ludzie, czy wy jesteście normalni? czy wy macie uszy pozatykane chujami, że słuchacie takiego gówna i najebaliście tu 20 stron postów, a niektórzy siedzieli po nocach w oczekiwaniu na to coś?
Myślę, że nikt kto jest normalny nie słucha Cartiego. Ale czy bycie normalsem to coś dobrego czy nie, to nie mnie oceniać
I idź przeleć sobie urywkami jakiś album z działu wyżej, może też odnajdziesz męskie przyrodzenie w jakimś narządzie.
gawi pisze: ↑26 gru 2020, 8:48
Po za tym PF da pewnie wysoko, no i myślę że Fantano też, bo on lubi eksperymenty. Wtedy ocenki się zmienią.
To znaczy, że oceny ludzi są chuja warte. Aż mi się smutno zrobiło. Podoba ci się muzyka, to słuchaj, nie podoba ci się, to nie słuchaj. Co innego coś sprawdzić, bo znany recenzent napisał, że to jest dobre, a co innego nie wiedzieć o płycie sądzić dopóki się ktoś znany nie wypowiedział
Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
Zgadzam się, ale fajnie jak ktoś kogo opinię cenisz ma podobne zdanie do ciebie. Nie sugeruję się jego ocenami czego mam słuchać a czego nie, bo wieloma rzeczami nie mógł bym się jarać jak np. Futurem, bo Fantano tego nie lubi. Ale nie ma co ukrywać że recenzje nie wpływają na sprzedaż, tylko czy ma to nas dziwić?
Wydaje się, że Carti na Whole Lotta Red naprawdę uwierzył, że jest artystą, kimś więcej niż maszyną losującą słowa oraz randomowe dźwięki pod śmiechulcowe jrpgowe biciki Pierożka. Często to wyjście na front wychodzi naprawdę komicznie, ale sporo jest tu też uroczych momentów, przesłodzonych jak k-pop Slay3r czy New N3on. Tym samym ostra krytyka wśród części słuchaczy względem poprzednich wydawnictw jest tak samo nieuzasadniona jak pisanie, że głowy nie gotowe na te eksperymenty, bo typek tym razem trochę głośniej dostaje padaczki. Mi się podoba, czas powie jak bardzo, ale będę sobie słuchał.
Po pierwszym przesłuchaniu na kacu zaraz po premierze stwierdziłem, że to nieśmieszny żart, w sumie jak widziałem opinie wiele osób tak pisało.
Za drugim razem już konkretnie siadło, i uważam, że to dobry album ale no ma trochę minusów.
Czuć, że Carti tutaj chciał poeksperymentować, i niestety jak dla mnie to czasami brzmi słabo.
A co do wiekszego hejtu, mam wrażenie, że ludzie się nasłuchali leaków i za bardzo oczekiwali, że ten album będzie w takich klimatach