Re: Pih
: 09 gru 2019, 14:13
hib hob umarł bo wersy quebo niby w pamięć nie zapadają. Idąc tym kryterium to hib hob żyje pełnią życia bo wersy Belmondziaka zapadają ludziom w głowach w całej polsce.Ale jakbym miał wybrać jakieś jego wersy, które zapadły w pamięć i żyją w głowach ludzi od Wrocławia po Białystok, to nic bym nie wymyślił.
tutaj nie wiem sam sobie zaprzecza, bo niby hib hob umarł ale jednak żyje tylko jest na wymarciu. hib hob szrodingeraPih to był i jest hip-hop, choćby już tylko jako zagrożony wymarciem gatunek.
tutaj pih jest hib hobem bo nie jarają się nim gimby i się nie chcą ubierać w baggy jak on ale kilkanaście lat temu gimby chodziły w bagi i robił wśród nich furorę, co zresztą sam autor postu przyznaje mówiąc że sam będąc gimbem był taki wczuty. Użytkownik próbuje użyć argumentu o fanach przeciwko quebo nie widząc że taki sam by można o pihu napisać, ale tego w życiu nie zauważy bo mu nie pasuje do tezyNie zrobi furory wśród instagramowych 13-latek, bo nie nosi modnych ciuszków, nie robi trendowych ruchów na teledyskach i nie ma fajnych tatuaży bad boya z bravo girl.
tutaj cała polska scena skwitowana jakimiś zdawkowymi zdaniami, treści żadnej.Konkurencji w mainstreamie praktycznie nie ma - Łona, to nie poezja, tylko publicystyka. Bisz to bardziej filozofia. Eldo to po prostu mędrek.
tutaj pięknie sobie leci, laicy piha nie zrozumieją i wyśmieją bo pochodzą z innych czasów a chwilę później piszeI nawet nie chce mi się laikom i ignorantom tłumaczyć, czemu Pih to poeta, bo nie zrozumieją i w swoim stylu, stylu swoich czasów, strywializują i wyśmieją.
nie zauważając że może on sam nie jest skumać muzyki dzisiejszego pokolenia.I Pih ma 100% racji, że ta muzyka już nie mówi o rzeczach ważnych, poważnych, a zamiast mówić o problemach pokolenia, to raczej jest tylko emanacją tych problemów - czyli skrajnie psychopatyczną powierzchownością, ćpaniem i kąpielami w wannie. Czyli tym, czym mniej więcej ludzkość się staje - cyberpunkową tłuszczą bez uczuć i sumień, która na każde próby wejścia na poziom uczuć i emocji odpowiada skrajnym szyderstwem jako reakcją obronną.
gdybanie jakieś bezwartościowe, zresztą huj tam z tym całym pihem, chce sobie go uważać za wybitnego poetę to spoko, bardziej się skupiam na hib hob is deadJeśli utworzyłby się jakiś panel dyskusyjny uniwersyteckich literaturoznawców, to gwarantuję, że więcej do powiedzenia mieliby na temat Boisz się alarmów
no brzmi śmiesznieto jakkolwiek to śmiesznie dziś brzmi, noszenie szerokich spodni, nosiło za sobą jakąś odpowiedzialność
no u mnie cała szkoła nosiła, każdy chłopaczek w mojej klasie chciał jeździć na desce a rapu słuchałem tylko ja z ziomkiem. Shieet dobrą anegdotką da się wszystko udowodnić co nie?Nie mogłeś nosić baggy jeansów i nie ogarniać rapowych kaset czy chociaż jeździć na desce.
tutaj nie wiem pretensje o to że teraz łatwiej coś komuś stworzyć?Żeby coś nagrać, stworzyć, trzeba było się wysilić
to istnieje na większą skalę niż ludzie myślą nadal, w grupkach na fejsie czy discordach na przykładkultury wynajdywania sampli
to też istnieje, wystarczy poszukać klipów jakichś drillowych składów gdzie ludzie się w ekipach spotykają, tam czuć jak ta kultura tętni życiemrymowania w kółeczku
i nadal jest, tylko że teraz hib hob jest popkulturą, zamiast się cieszyć że ludzkość docenia jego piękno to narzekanie jakieś bo się ktoś już elitarny nie czujeale kiedyś hip-hop jako muzyka był właśnie artystyczną emanacją całej subkultury
ależ byli wtedy w hip-hopie wykonawcy, których sobie 14 letnie dziewczynki mogły słuchać, i są teraz tacy raperzy, których nie słuchająNa koncertach nie było 14-letnich dziewczynek, bo zwyczajnie ta muzyka była za brudna, zbyt hermetyczna, za mało cukierkowa, żeby taka przeciętna zadowolona z siebie nastolatka, wychowana na uładzonych chłopcach, chciała tego słuchać.
takie ekipy nadal sąByły ziomki podobnie ubrane, ogolone, którzy czuli ze sobą więź i jakiś stopień wtajemniczenia w coś hermetycznego i elitarnego.
casualowi słuchacze rapu i muzyki w ogóle zawsze istnieli i zawsze byli większościąDzisiaj jest to totalnie egalitarne, powierzchowne, słuchają tego przysłowiowi wszyscy, od naprawdę małych dzieci po dorosłych, ale głównie są to ludzie, dla których muzyka jest tylko jakimś tam czaso-umilaczem i nie przykładają do niej większej wagi
polscy raperzy też na przykład przez długi czas nie za bardzo wiedzieli co to są podwójne, ba do rakima czy kool g rapa raperzy nigdzie nie za bardzo wiedzieli czym są podwójne. Czy hib hob wtedy jeszcze nie żył według tego kryterium?Nie hołdują wiedzy, jaka się z tym wiązała, a słuchacza obowiązywała. Nie wiedzą, co to są podwójne rymy
Przecież w dzisiejszym społeczeństwie a przede wszystkim rapie właśnie widać bardzo dobrze to, że raperzy coraz częściej nie boją się mówić o swoich uczuć i emocjach, takich z którymi pewnie jakiś pih się nie utożsamia ale nadal emocjach. Jeszcze raz, jak można mieć pretensje do ludzi o to że trywializują teksty piha to samo robiąc z tekstami innych raperów.Czyli tym, czym mniej więcej ludzkość się staje - cyberpunkową tłuszczą bez uczuć i sumień, która na każde próby wejścia na poziom uczuć i emocji odpowiada skrajnym szyderstwem jako reakcją obronną.
Takim myśleniem jak zostało przedstawione się sugeruje że czyjeś emocje są bardziej wartościowe, masz pretensje do ludzi, którzy nie potrafią skumać tego o czym pih nawija samemu deprecjonując i skreślając to o czym nawijają raperzy, którzy twoim zdaniem nie są hib hobem.Jak już się pojawiają te emocje, to są one takim chaotycznym rozemocjonowaniem jak u tych wszystkich Bedoesów, Kartkych, Quebonafidów. Jest to taka płytka, histeryczna emocjonalność borderline.
ja podejrzewam, ze Pih nawet w pijackim amoku jednak zdawal se sprawe, ze raper Quebonafide miesci sie w formalnych granicach hip hop [melodeklamacja do melodyjek], a jak powiedzial, ze to jednak nie jest hip hop, to mial na mysli jakies pozaformalne warunki hip hop, ktorych Quebonafide nie spelnia. nie wiem, jakie to warunki, Pih pewnie tez nie, ale nie sadze, zeby Pihowi chodzilo o wymog rapowania o 4 elementach, bo sam Pih tez raczej nie rapowal o tanczeniu breaka itp., bardziej wlasnie o Mobb Deep i AZ. co jak co, ale trzeba przyznac Pihowi, ze cala swoja kariere byl konsekwentnie przygnebiajacy, wulgarny, prostacki i obrzydliwy, dokladnie tak jak zwykly czlowiek zyjacy w nieludzkich warunkach kapitalistycznej gospodarki. natomiast Quebonafide to taki sympatyczny ziomeczek, wesoly, roztanczony, dziewczeta go uwielbiaja, chlopcy tez, kochany mis. sprawia wrazenie, ze wszystko jest dobrze, mimo ze nie jest
zanim umarl z rozpaczyIt goes punch, shoot, stab, kill
Smoke this, sniff that, nigga pass the pills
Niggas rap about daffodils
Tree hugger
That's when the gat clap ya grill
a na koniec poinformowac, ze przypomina mi to dyskusje jutubowe o nieszczęsnej ameryczce i te fikołki dlaczego xxx może być hip hop a yyy nie bo nie i koniec a także co jest prawdziwym rapem i ze trap to nie rap i inne pierdolenie kurwa gowna
jacy 'my'? norbi to nie hiphop?