Mimo zjebanego wprowadzenia wątku rusków, całkiem przyjemnie to dalej poprowadzili. Jeśli nie pokazywali tylko tego krewnego Putina z KGB, to tworzyło to jakieś tam tło fabularne, które nie przeszkadzało.
Narzekanie na nadmierną mnogość wątków, to albo jakiś żart, albo ktoś ma za mało szarych komórek, żeby śledzić więcej, niż jeden naraz. Przecież od początku widać było, że te wszystkie oddzielne historyjki tak naprawdę są jedną, tylko z różnych perspektyw i prowadzą do wspólnego rozwiązania fabularnego.
Dalej, zarzucanie Dustinowi bezbectwa

Przecież on taki jest od samego początku. A to, że trochę odpierdalał przy dupeczce, no to co, kto nie odpierdalał
Aleksiej zdecydowanie moja ulubiona postać tego sezonu, szkoda, że tak szybko zakończył żywot [*] Przemiana tego typa od konspiracji w miłośnika ruskich też w sumie była całkiem zabawna do oglądania.
Billy jako pomagier głównego złodupca imo całkiem fajnie się sprawdził, nadawał się do takiej roli. Plus udało się pokazać przy okazji jakąś tam głębię tej postaci, więc nie jest źle.
Bardzo fajnie że Will nie był głównym poszkodowanym po raz trzeci, chociaż mam wrażenie, że wrzucenie go w tę grupkę trochę skopało dynamikę między postaciami.
No i na pewno sezon ma tę zaletę, którą miały poprzednie dwa - po prostu przyjemnie się to ogląda. Widać, że nie jest to nic wybitnego, ale mimowolnie człowiek łyka po kilka odcinków i czas płynie. Nie wszystko musi być dziełem na miarę Emmy czy Oscara. To jest po prostu spoko serial, tylko tyle i aż tyle.