Proponuję też sobie porównać wyżej wrzuconego scyzoryka lub taki benger z połowy lat 90tych:
Do tej dukaniny o flamastrze, wydanym parę lat później.
Do tego w swojej wytwórni wszyscy zdolni do czegokolwiek szybko z niej pouciekali, zostali sami włazidupcy popychadła, którym podcinał skrzydła. A było to w czasach, kiedy nie było jeszcze pomysłu na siebie, że każdy raper, któremu wyszło zakłada właśną wytwórnię. Taki Sokół wypromował pełno raperów, sam zarobił i dał im zarobić. Krab Tedunio Narcyzunio nie był do tego zdolny.
Motywował Numera do nagrywania xD on jedyne co robił to wbijał szpileczki i taki Numer dopiero u DJ Eproma mógł wyrwać się z matni i coś z siebie wydukać, bo u Tedunia był tylko popychadłem do odreagowywania.
Z tymi wszystkimi Liroyami, Borixonami itd. to o co się pokłócił? O to, że chcieli wydać coś tam czy jakąś trasę legend zrobić i Tede się oburzył, że jak to, przecież to on jest jedyna legenda, więc musiał szczekać i ściągać do dołu jak typowy krab.
Oczywiście był też ofiarą innych krabów, bo wszystkim przeszkadzały takie pierdoły jak nagrywanie komercji, włosy na żel i granie w TVN, granie policjanta, więc go niesprawiedliwie gnoili, co mu się na tak długo odbiło na psychice, że przez 10 lat walczył w kawałkach z jakimś wyimaginowanym wrogiem o nazwie "przekaz".
Ogólnie sam by miał mniej problemów, gdyby cieszył się sukcesami innych, propsował, a nie do każdego całe życie bólodupił, aż go w końcu Ryszard wyleczył z buty i teraz już pokornie na dupie siedzi grzecznie u Stanowskiego i się nie wychyla za bardzo.
Krab, jak znalazł, kochani. Czego hapajsiurczan nie może przeboleć, bo jest prawiczkiem, a marzy mu się bycie prostytuką kraba tedunia.







