Re: Niepopularne/kontrowersyjne zdanie o innej muzyce
: 31 paź 2019, 15:18
nie jestem sam
pamietam jak na poczatku liceum bylem strasznie edgy i jako fan classic rocka (led zeppelin, black sabbath, rolling stones etc) spamowalem na lastfmowym profilu Radiohead jakimi sa gownami i toczylem batalie z ich wiernymi sluchaczami co sprawialo mi wielka przyjemnosc. tak wiem jestem pojebany.Raph pisze: ↑31 paź 2019, 9:24 Moja opinia: Radiohead to jedna z najbardziej przereklamowanych grup muzycznych na świecie, która nawet jak bierze się za dobry pomysł, to nie potrafi go odpowiednio rozwinąć. Do tego jęczenie Thoma Yorke'a jest nieznośne - najlepsze kawałki z nim to te featy dla UNKLE i PJ Harvey. Jeżeli już mam wskazać jakiś znośny krążek Radiohead, to na pewno nie będzie to OK Computer, tylko Kid A.
o kurwa maćsickboy pisze: ↑04 lis 2019, 17:52 rozwijanie sie w recenzjach i bogatosc opisów jakichś pierdół to schizofreniczne spuszczanie sie nad sobą i chwalenie sie tym ze uważało sie na polskim w liceum, takie jednostki jak krzysztof kwiatkowski z trzech szostek i w ogole to srodowisko zasługują na srogi słowny wpierdol za to że zamieniają wrażenia muzyczne na powierzchowne opinie i ściganie sie w tym kto wiecej płyt przesłucha, rzygam na was totalnie mam nadzieje że to czytacie
zgadzam się ze wszystkim co tu napisałeś, death metal jako główny konkurent blacku w 90tych, po latach zestarzał się tak że bardziej się nie da, jest totalnie nieatrakcyjnym w swej treści i przede wszystkim formie wysrywem, który już na zawsze udał się na śmietnik historii, co mnie cieszyfrontkick pisze: ↑04 lis 2019, 19:05 Każdy gatunek metalu poza blackiem zestarzał się strasznie i dzisiaj już tylko śmieszy, ew. imponuje jakimś nastoletnim kucom i brudasom którzy muszą przejść przez etap jarania się wyłącznie muzyką gitarową.
Oczywiście trudno nie wyjebać z beki widząc panów z Immortal czy tam innych przebierańców no ale chodzi mi o to że black metal ma największe szanse zostać jedynym rigczowym gatunkiem metalu a inne słusznie powinny udać się na śmietnik historii. Na przykład Mgła zajebiście wpisuje się w nowy black metal, łączy głębię i złożoność swojej muzyki z max przystępnym brzmieniem nawet dla osoby w ogóle nieosłuchanej z gatunkiem, właśnie w tym kierunku to powinno iść
No ale ta "miałkość i cukierkowość" to taka konwencja, przecież to jest kontrolowane i zamierzone, takie prowokacyjne epatowanie ckliwością. A ze śpiewaniem Coyne'a (nie Collinsa) to myślałem, że już od czasów Dylana, Lou Reeda, Iana Curtisa itd. wiadomo, że wokalne niedostatki można nadrobić albo wręcz czasem pełnią one jakąś funkcję. Mnie np. jego timbre i ekspresja bardzo przypominają Neila Younga. Czasem jak mi się na jakiejś plejce zaplącze jakiś kawałek NY zaaranżowany z większym rozmachem (typu https://www.youtube.com/watch?v=bORW_YEmHwY) to przez chwile się zastanawiał czy to nie FL przypadkiem.Raph pisze: ↑18 lis 2019, 11:49 Jeżeli miałbym wspomnieć o najbardziej przereklamowanej przez krytyków płycie, niewątpliwie byłoby to dla mnie - obok "OK Computer" Radiohead - "The Soft Bulletin" od The Flaming Lips. Najważniejsze, że kocham rock psychodeliczny całym serduszkiem, więc powinno mnie to kupić. Otóż... nie. Abstrahując od przesadzonej miałkości i cukierkowości tej płyty, to przecież wokal Wayne'a Collinsa, który niejednokrotnie fałszuje (i nie wiem jak tego można kurwa nie słyszeć) to jest jedna z najgorszych rzeczy, jakie przydarzyły się muzyce rockowej. Jak w ogóle próbuje wejść w górki i totalnie ich nie wyrabia, to brzmi to jak parodia![]()
![]()
![]()
Dobrze rozumiem, ze wkurwia Cię to, że istnieją ludzie, którzy wkładają wysiłek w opisanie swoich przemyślen na temat utworów muzycznych, bądź potrafią to robić, zamiast po prostu napisać "siadło/nie siadło", jak jakaś wyrocznia? Jakoś recenzenci np. teatralni mogą się powoływać na jakieś konteksty, odwoływać do różnych nurtów i tworzyć staranne opisy, a wymaga się od nich jakiejś wiedzy i warsztatu, ale filmy i piosenki to już nagle "fajne hehe"/"hujowe :/", a jak ktoś chce podrążyć to gówno i snob?sickboy pisze: ↑04 lis 2019, 17:52 5 rozwijanie sie w recenzjach i bogatosc opisów jakichś pierdół to schizofreniczne spuszczanie sie nad sobą i chwalenie sie tym ze uważało sie na polskim w liceum, takie jednostki jak krzysztof kwiatkowski z trzech szostek i w ogole to srodowisko zasługują na srogi słowny wpierdol za to że zamieniają wrażenia muzyczne na powierzchowne opinie i ściganie sie w tym kto wiecej płyt przesłucha, rzygam na was totalnie mam nadzieje że to czytacie
Jest jedna zasadnicza rzecz między nimi a Collinsem - Dylan, Reed i Curtis nigdy nie próbowali porywać się na dźwięki, których nie są w stanie wyciągnąć. Collins na "The Soft Bulletin" robi to notorycznie, stąd nie umiem go słuchać. Jasne, rozumiem porównanie do Neila Younga, bo sam go lubię, natomiast Neil robi to jakoś o wiele ładniej, więcej w tym ogłady i nie mam momentów, w których myślę, że przecież on śpiewa pod lub nad tonacją.