uwaga pierwsze w Polsce rzetelne pierwsze wrażenie z odsłuchu nowej płyty WSG w całości (boom boom boom)
Mamas PrimeTime - klasycznie, Griseldowo, fajnie, dobry opening
Kostas - Gunn spierdolił kawałek, szkoda że jest w środku. Tay Keith i goście klasa
1989 - ale gówno. fajny bas, chujowe zwrotki. zbędny efekt na wokalu Gunna, najgorszy typ gościnki Stove'a to jak drze pizdę off key
Suicide in Selfridges - najlepszy typ bitów dla gunna, kozak. Dj Drama zamknij mordę proszę
Kitchen Lights - piękny sampel, drugi najlepszy typ bitów dla gunna. śpiewanie Stove'a akurat znośne no i klasyczna zwrota brr pa pa. kwintesencja Griseldy. Nie zdziwiłbym sie, gdyby to oryginalnie miało być na niewypuszczonym (jescze?) ITKWCT Stove'a
FLYGOD 2x - ależ kurwa bit, co za run trzech kawałków, klasa
DunnHill - wziąć Rossa na projekt Griseldy i dać mu trapowy bit to jest tak kurwa zmarnowana okazja, że szkoda gadać. Fajnie dał, ale gruby powinien częściej wlatywać na sampelki. Westside nie umie rapowac na tych bitach, daj se spokój typie wiem że to czytasz
House of GLORY - gdzie jest bas? brzmi jakby nie dokończyli robić tego bitu. zjebane śpiewanie, chociaż przy 'bejbiii why u leave me, I only fucked you a 100 times... but I love you' zaśmiane
JD Wrist - ciekawy bit NA KTÓRYM GUNN NIE UMIE NAWIJAĆ. kurwa, przeciąga te sylaby byleby zdążyć do werbla, fatalnie to brzmi. Ktoś rozumie co Nack tam pierdoli? za długi kawałek, będzie skip
Disgusting - disgusting to jest kurwa flow Gunna na takich bitach
Chloe - kawałek typu o ruchaniu czyli wiadomo jak to wygląda u Gunna, Ty Dolla Sign nuda, generalnie gówno
LL BOOL GUNN - już wy wiecie co ja o tym myślę
Babylon Bis - to jest ta perkusja i ten sampel, przez które pokochałem Griseldę. Jebać eksperymenty, gdyby trzymali się takiego vibe'u to by była płyta roku. Oczywiście Stove poziom wyżej od gospodarza. Keisha Plum kozak - 'im a genius, im a god, im a priceless piece of art'
Ultra GriZelda - :|
Jalen Rose - bit przepiękny, Boldy bezbłędnie, Gunn o dziwo lepiej poradził sobie z tym bitem niż z poprzednimi, ale i tak zjedzony przez gościa
Steve and Jony - szit
MR EVERYTHING - dobra tu już trochę więcej kombinowania z flow, ale to jeszcze nie jest to. mam wrażenie, że te kawałki były nagrywane w kolejności w jakiej pojawiły się na płycie i Gunn powoli oswajał się z tempem bitów, do którego nie jest przyzwyczajony. Jeezy spoko
Freddy Js - znowu to samo wrażenie co wyżej. Gunn zaczyna coś kombinować, zmienił flow kilka razy. Gdyby tak było na Kostas, DunnHill to byłoby znośnie. Z drugiej strony nie wiem jak mu nie wstyd zostawić tu zwrotkę Peezy, który leci na tym bicie jak pojebany
The Revenge of Flips Leg - naczelny Griseldowy nudziarz Rome Streetz z typową dla siebie zwrotką cośtam cośtam on the pavement, coś tam favourite, słyszałem to z setkę razy od niego i to tylko w tym roku. Konduktor fajnie, ale bez szału. Wreszcie coś pozytywnego można powiedzieć o WSG, co nie zmienia faktu, że najlepszy z tego kawałka jest tytuł.
AND THEN YOU PRAY FOR ME - nie trawię KayCyy, nie wiem co on tu robi, to powinien być posse cut kończący album
Gospodarz brzmi na tej płycie jak boomer, który próbuje poszerzyć horyzonty a wychodzi kutos. Słuchając tych wypocin byłbym w stanie uwierzyć w to jego "im not a rapper"
