znowu kapitalny ep, aż nie wiem od czego zacząć...
- wklejenie Kim w czasy BB i to w sensowny sposób, zajebiście przekminione, bardzo fajna scena z Jessiem, w końcu przypominał siebie z BB, w przeciwieństwie do poprzedniego odcinka;
- scena Kim w busie
- Gene... ktoś dobrze napisał, że strasznie stracił w tym sezonie Saul, w tym ep był gotów odjebać dwie osoby, Marion i tego typa z rakiem, nie widzę możliwości, żeby nie skończył sztywny albo w pierdlu;
- mimo wszystko nie spodziewałem się, że Kim pęknie i się przyzna;
- Jeff

myślicie, że specjalnie odciągnął psów od domu, żeby Gene uciekł, czy po prostu spanikował i zajebał w busa, bo jest pierdolonym kretynem?
- w ogóle na jakiej głupocie Gene wpadł... w dodatku dał Marion wszelke narzędzia do rozpoznania go, w końcu kompa dostała od niego, akcje z Jeffem to też jego pomysł, straszny samobój.