Lekki środowy hejcik, przepraszam, jedna rzecz nie daje mi spokoju.
Ogólnie staram się unikać piłkarskiej publicystyki. Jak najwięcej meczów do oglądania, jak najmniej słuchania okolicznego pierdolenia, to mi jeszcze daje radość z tej gry.
Jednak mając ostatnio więcej czasu odpaliłem kilka materiałów proposowanych zewsząd meczyków.
Tomek, kurwa, Wlodarczyk. Za każdym razem jak coś mówi, to robi takie dziwne przeciągnięcia 'fceee ee ymmm barcelony' 'ale także na eee mm spotkania pkobpe eee mm ekstraklasy'. Jak bardzo mądrych rzeczy by on nie mówił, nie da się tego słuchać.
rozumiem że ziomek jest jakimś ważnym na polskę newsmanem (dla mnie to mogło by nie istnieć), no ale jakim cudem on jest dopuszczony przed kamerę?
nwm krytyka to pewnie podatny grunt, bo on chyba nie jest zbyt lubiany za napastowanie jakiejś koleżanki w pracy?
Ja jedynie z uśmiechem wspominam czasy jak jeszcze śledziłem twittera i Tomek nie potrafił zrozumieć że to kluby dają oficjalny komunikat o transferze, a nie on

(krychowiak do psg)
No ale słuchasz tego, zamykasz oczy i widzisz takiego klasowego dynamiczniaka który został wywołany do tablicy by opowiedzieć o krzyżakach. Książki na oczy nie widział, ale podslyszal że Danusia, Macko, Zbyszko no i Bogdaniec, no i gra na czas powoli coś wymyślając, a pomiędzy te ee yyyy mmmmmmmm żeby się zastanowić. dopuszczający, siadaj.
dziennikarzy uniwersalnych nie ma. Mateusz borek jak startował kanał sportowy to barwnie opowiadał jakie to oni sobie wywalczyli miejsce bo potrafią wszystko - reportaż, wywiad, felieton, każde formy.
Przykładowo, Mati, całą karierę się nadaje do komentowania reprezentacji, bundesligi, prowadzenia gal bokerskich i pierdolenia głupot. Jedni dziennikarze będą super prowadzić studio, inni dawać newsy, niektorzy wywiady w formie pisanej, niektórzy na żywo ze spoconym i rozdrażnionym piłkarzem. Nie ma ludzi od wszystkiego i jeżeli Wlodar gdzieś się nie nadaje, to przed kamerę.
Wiem że dziennikarze pracują nad sobą, rozwiajaja pewne cechy i tu jest pole do popisu. Dla mnie niebywale że topowy piłkarski dziennikarz (nie ekspert ex-piłkarz) w kraju może mieć tak męcząca ucho dykcję.
ps co ja robie ze swoim zyciem