husaria wali obsraną presją argentynę na cyce albo po prostu nie przegrywamy i golimy grupę na pierwszym miejscu, w 1/8 spacerek po australii (zestresowanej danii nic nie będzie chciało wpaść w meczu z nimi), którzy zadowoleni awansem do fazy pucharowej nie będą stanowić zagrożenia dla rozpędzonej maszyny michniewicza, a w 1/4 na orły czekać będzie już zgniła pomarańcza, która każde spotkanie przepycha w żałosnym sposób jednym pierdolnięciem na siłę w bramkę cody'ego gakpo, za którego jakiś frajer (najprawdopodobniej manchester united) da 100 milionów, a on odwdzięczy się potem 5 golami w 50 meczach, wynik pozostaje sprawą otwartą, w kraju trwa już proces kanonizacji selekcjonera, krzysztof stanowski wozi się wszędzie jak śliski huj, wideobloger "cioną po oczach" pyta na konferencji prasowej absolutnie serio, czy michniewicz byłby zainteresowany przejęciem juventusu na miejsce allegriego, po czym zostaje odwieziony na katarski sor w celu operacyjnego wyciągnięcia dupy z głowy trenera, na mecz przyjeżdżają andrzej duda, mateusz morawiecki i marcin najman
w piątek wieczór naród jak jeden mąż siada przed telewizorem, w studiu marek szkolnikowski chwali się, że tvp ogląda teraz 20 milionów polaków, więcej niż skoki adama małysza w salt lake city, pogrzeb papaja i premierę titanica na polsacie, mecz się zaczyna, dostajemy pierwszą klacz w trzeciej minucie, drugą w piętnastej i kończy się wpierdolem 1-5 po honorowej bramce karola świderskiego, o którym czesiek zapomniał, że go w ogóle wziął na te mistrzostwa






