VNM - EXIT2020 (2021)
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
Najgorszy bit jaki słyszałem xD
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
gówno nagrane, teraz jeszcze na nie nasrać i album gotowy
Jimson z zardzewiałym flow zjada to dupą
Jimson z zardzewiałym flow zjada to dupą
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
15 stron najebane a chlop 10k wyswietlen pod klipami haha, ale macie używanie
świadomość swojej ignorancji
to początek drogi do elegancji
to początek drogi do elegancji
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
Nie jest to tak złe, jak poprzednie single. Gorzej z tym, że jest absolutnie miałkie, nijakie i przezroczyste. I do tego niestety nudne, a to raptem dwie zwrotki są. No i ta pogadanka zupełnie niepotrzebna, no ale chociaż tyle, że wrzucił ją na koniec tracka, wiec można wygodnie skipnąć. Inna sprawa, że cały track wybitnie nadaje się do skipowania. I oczywiście dalej beka z wieśniaka bez jakiegokolwiek powodu wrzucającego w zwykłej gadce całe zdania po angielsku.
- Bryx Fenrir
- Posty: 3932
- Rejestracja: 17 kwie 2019, 20:22
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
Niestety, jak lubię VNM'a, tak on popadł w jakiś marazm. To swego czasu był jeden z moich ulubionych artystów, skillem wyróżniający sie ostro, bardzo fajne flow, dobre linijki, ale od dłuższego czasu widzę typa, który nawet nie specjalnie wczuwa się w bit, i tutaj racje ma pan @moxxi , ten bit to jest niemożliwa spierdolina, nawet Rest nie chciałby na tym nagrać, chociaż w sumie V i tak miał w niego wyjebane. Numer to cały stek truizmów, takie kawałki kompletnie mu nie wychodzą. Nie ma tutaj czego propsować tak naprawdę, sorry V
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
jezu jak pamiętam te czasy złotych lat podziemia 834 i początki debiutu vnm a teraz stał się takim memem że to jest przykre. Gość nie ma za grosz wyczucia i autokrytyki dająć takie miałkie gówno.
Prosze wybaczyć te ciągłe porównania do jimsona który po latach z doskoku potrafi dać coś co zaciekawi choćby na dłuższą chwilę i zbudować Jakiś klimat, słuchająć vnma z ostatnich miesięcy to jest profanacja jego dokonań.
Prosze wybaczyć te ciągłe porównania do jimsona który po latach z doskoku potrafi dać coś co zaciekawi choćby na dłuższą chwilę i zbudować Jakiś klimat, słuchająć vnma z ostatnich miesięcy to jest profanacja jego dokonań.
#free2rzyn
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
jak dla mnie to vnm nie zaliczył żadnego regresu czy coś, to co ostatnio wypuszcza to jest to samo gówno jakim nas raczył np 10 lat temu, teraz po prostu widać dobitnie jak słabe to jest, bo mamy w kraju dobrych raperów i dobry rap, a nie dioxów, pariasów i huczy jak onegdaj
-
pawoleh666
- Zbanowany
- Posty: 410
- Rejestracja: 21 kwie 2020, 12:44
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
true, ja w 2010 uwazalem ze vnm to gowno (bo sluchalem np yochimu) i nadal tak uważam 
próbowałem odpalić ostatnio jego stare numery myśląc, że może jednak coś przegapiłem. No ale nie.
próbowałem odpalić ostatnio jego stare numery myśląc, że może jednak coś przegapiłem. No ale nie.
Te tępe kurwy mogą wypierdalać bo ja takich kundli al dente wpierdalam
-
jasnejasne
- Posty: 101
- Rejestracja: 20 maja 2019, 19:03
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
Pamiętam jak w 2007 mniej więcej o tej porze czekało się na NSPC, a jak wyszło, to nawet walące po uszach mankamenty jak np. garażowy miks nie przeszkadzały się jarać
VNM to chyba po prostu gość przypisany do konkretnych czasów. Kiedy budował potęgę w polskim oficjalnym obiegu trwała zima nuklearna po hip-hopolo. Każdy kto prowadził wtedy działalność wydawniczą spierdalał w siedmiomilowych butach od wydawania debiutantów, przez co półki w empiku wyglądały z roku na rok tak samo - nowy OSTR, nowy Rychu Solufka, nowy Tedunio wieesz, nowy Eldoka, nowy album któregoś ze szkolnych kolegów Sokoła. Zdarzały się pojedyncze wystrzały w postaci "Kwiatów zła", ale generalnie 2006-2009 to były lata, kiedy te wszystkie dinozaury funkcjonowały w swojej niszy przy braku realnej konkurencji, leniąc się, pogłębiając przepaść dzielącą ich od zachodu i odcinając kupony. Wtedy powstało zajebiste zjawisko alternatywnej sceny, gdzie VNM był czołową postacią.
Taki gość rapujący lepiej niż większość "sklepowych" raperów, z charyzmą, niewyparzonym językiem, oryginalną stylówą, nawiązaniami do amerykańskiej sceny, gdy większość polskiej to nadal był ortalion, robił wrażenie. Kibicowałem mu, bo miał napisane na czole "idę po was", i po paru latach, do działy z takimi ksywami jak Małpa czy W.E.N.A. faktycznie przyszedł.
Moim zdaniem atmosfera wokół jego ksywy zrobiła się letnia, gdy rozgościł się w mainstreamie, porzucił wulgarne, niedorzeczne panczlajny i stał się sympatycznym, uśmiechniętym koleżką, "fanem swoich fanów", zapraszającym ich do mieszkania na streama przy winku w muminkowym klimacie. Czar skurwiela co za chwilę zdmuchnie leśnych dziadów z podium prysł, i dzisiaj średnio widzę uzasadnienie dla funkcjonowania VNMa w rapie. Ale to upadek na który patrzę bez cienia satysfakcji, bo długo kibiciowałem i wspierałem. No szkoda.
VNM to chyba po prostu gość przypisany do konkretnych czasów. Kiedy budował potęgę w polskim oficjalnym obiegu trwała zima nuklearna po hip-hopolo. Każdy kto prowadził wtedy działalność wydawniczą spierdalał w siedmiomilowych butach od wydawania debiutantów, przez co półki w empiku wyglądały z roku na rok tak samo - nowy OSTR, nowy Rychu Solufka, nowy Tedunio wieesz, nowy Eldoka, nowy album któregoś ze szkolnych kolegów Sokoła. Zdarzały się pojedyncze wystrzały w postaci "Kwiatów zła", ale generalnie 2006-2009 to były lata, kiedy te wszystkie dinozaury funkcjonowały w swojej niszy przy braku realnej konkurencji, leniąc się, pogłębiając przepaść dzielącą ich od zachodu i odcinając kupony. Wtedy powstało zajebiste zjawisko alternatywnej sceny, gdzie VNM był czołową postacią.
Taki gość rapujący lepiej niż większość "sklepowych" raperów, z charyzmą, niewyparzonym językiem, oryginalną stylówą, nawiązaniami do amerykańskiej sceny, gdy większość polskiej to nadal był ortalion, robił wrażenie. Kibicowałem mu, bo miał napisane na czole "idę po was", i po paru latach, do działy z takimi ksywami jak Małpa czy W.E.N.A. faktycznie przyszedł.
Moim zdaniem atmosfera wokół jego ksywy zrobiła się letnia, gdy rozgościł się w mainstreamie, porzucił wulgarne, niedorzeczne panczlajny i stał się sympatycznym, uśmiechniętym koleżką, "fanem swoich fanów", zapraszającym ich do mieszkania na streama przy winku w muminkowym klimacie. Czar skurwiela co za chwilę zdmuchnie leśnych dziadów z podium prysł, i dzisiaj średnio widzę uzasadnienie dla funkcjonowania VNMa w rapie. Ale to upadek na który patrzę bez cienia satysfakcji, bo długo kibiciowałem i wspierałem. No szkoda.
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
Cały post w punkt.
Zmieniły się czasy, zmienił się VNM. Niestety, ale musiałby się stać jakiś cud, żeby on stał się znowu topowym raperem.
Taki Rychu czy Tedas mogą dalej sobie fisiować ze swoimi rapami, bo:
1. Zbudowali sobie odpowiedni fanbejs przez lata.
2. Co jakis czas budzą sie i odpowiednio wymyślają "na nowo"- Tede za czasów Elliminati. Peja te jakieś 2 lata temu, kiedy zaczął nagrywać na innych bitach i nagrywać z Young Mutlim.
I jebać te opinie, że VNM był mierny od zawsze. On był kotem jak był w podziemiu. Ba, myślę, że tak do Propejn był naprawdę dobry. Potem przynajmniej dla mnie, zaczął się kończyć.
I cos w tym jest, ze gosc robi pare dych koła wyświetleń, a ja pisze tu kolejny post
Zmieniły się czasy, zmienił się VNM. Niestety, ale musiałby się stać jakiś cud, żeby on stał się znowu topowym raperem.
Taki Rychu czy Tedas mogą dalej sobie fisiować ze swoimi rapami, bo:
1. Zbudowali sobie odpowiedni fanbejs przez lata.
2. Co jakis czas budzą sie i odpowiednio wymyślają "na nowo"- Tede za czasów Elliminati. Peja te jakieś 2 lata temu, kiedy zaczął nagrywać na innych bitach i nagrywać z Young Mutlim.
I jebać te opinie, że VNM był mierny od zawsze. On był kotem jak był w podziemiu. Ba, myślę, że tak do Propejn był naprawdę dobry. Potem przynajmniej dla mnie, zaczął się kończyć.
I cos w tym jest, ze gosc robi pare dych koła wyświetleń, a ja pisze tu kolejny post
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
bo to jest forum dyskusyjne, a dyskutuje się nie tylko o rzeczach dobrych czy popularnych. Upadek VNMa jest interesującym tematem do dyskusji.
numery dawno przestałem sprawdzać jak coś, tylko się chciałem odnieść do zjebanego myślenia '10k wyświetleń a 15 stron postów' - gdyby nie miało to 10k wyświetleń tylko, a np kręciło duże liczby, to forumersi by napisali 'gówno obesrane jak można tego słuchać' i po dwóch stronach temat by zdechł. 10 tysi to jest powód tej rozmowy.
numery dawno przestałem sprawdzać jak coś, tylko się chciałem odnieść do zjebanego myślenia '10k wyświetleń a 15 stron postów' - gdyby nie miało to 10k wyświetleń tylko, a np kręciło duże liczby, to forumersi by napisali 'gówno obesrane jak można tego słuchać' i po dwóch stronach temat by zdechł. 10 tysi to jest powód tej rozmowy.
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
Spoiler

Belmondo pisze:Jestem człowiek demolka
Życie to ślizgawka, twoje życie to parodia
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
Oczywiście, że tak jest @deska, ale część osób ma przeświadczenie, że jak ci się coś nie podoba, to po co o tym dyskutować. Cieszy mnie, że w końcu ktoś to napisał, nie o każdym trzeba mówić dobrze.
Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
To zbita kula spod kutasencji
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
No już bez przesady, w latach 2006-2008 wyszło sporo dobrej muzyki i to właśnie od tych dinozaurów - Essende Mylfon od Tedego (2006), 7, Hollyłodź i JTTS od Ostrego, do tego Skazani na Sukcezz (2006), Muzyka Rozrywkowa od Pezeta (2007), Bez Cenzury (2006), JWP (2007), Moja Gra od Wojtasa (2006), dwie płyty od 247 (2006 i 2008), Cisza & Spokój od Dużego Pe (2006), Jedyneczka od Emazeta i Procenta (2007) itd, a wymieniam na szybko z głowy. W zasadzie tylko Rysio w tamtym okresie faktycznie kiepsciuchno sobie radził, ale w nim to wtedy więcej wódy, sterydów i dragów płynęło niż wody w Wiśle. Zapaść wtedy polegała na tym, że media od rapu się odcięły, a raperzy nie potrafili jeszcze promować się bez teledysków lecących na okrągło w MTV, występów w programach w tv i artykułów w prasie.
Ale faktycznie w tamtym okresie debiutantom było trudniej i w podziemiu było sporo fajnej muzyki, do której i VNM się zaliczał. Miał wtedy energię i głód mikrofonu, czy jak to inaczej opisać, choć potrafił rzucić takim wersem, że skóra z zażenowania cierpła. Pierwsze symptomy spierdolenia się tego to się u niego już przy drugim legalu, gdy wkręcił sobie być drugim J. Colem, a potem już było z górki - coraz mniejszy pazur, coraz bardziej nudny i miałki rap, w którym przypałowe wersy przestały być zabawnym smaczkiem, a zaczęły być żenującymi zwrotkami. VNM zupełnie nie wytrzymał zmiany trendów, a co gorsza dalej udaje, że jej nawet nie zauważa i dalej nieudolnie próbuje w swoich kawałkach śpiewać, jakby był 2012 i nikt poza Mesem tego nie robił. Smutno się na to patrzy, ale chłop sam uwierzył w przewózkę o swojej zajebistisci i nawet nie zauważył, kiedy cała scena go przegoniła, a on sam stał się pośmiewiskiem.
Ale faktycznie w tamtym okresie debiutantom było trudniej i w podziemiu było sporo fajnej muzyki, do której i VNM się zaliczał. Miał wtedy energię i głód mikrofonu, czy jak to inaczej opisać, choć potrafił rzucić takim wersem, że skóra z zażenowania cierpła. Pierwsze symptomy spierdolenia się tego to się u niego już przy drugim legalu, gdy wkręcił sobie być drugim J. Colem, a potem już było z górki - coraz mniejszy pazur, coraz bardziej nudny i miałki rap, w którym przypałowe wersy przestały być zabawnym smaczkiem, a zaczęły być żenującymi zwrotkami. VNM zupełnie nie wytrzymał zmiany trendów, a co gorsza dalej udaje, że jej nawet nie zauważa i dalej nieudolnie próbuje w swoich kawałkach śpiewać, jakby był 2012 i nikt poza Mesem tego nie robił. Smutno się na to patrzy, ale chłop sam uwierzył w przewózkę o swojej zajebistisci i nawet nie zauważył, kiedy cała scena go przegoniła, a on sam stał się pośmiewiskiem.
-
pawoleh666
- Zbanowany
- Posty: 410
- Rejestracja: 21 kwie 2020, 12:44
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
Serio, ostry i tede? xD obie te płyty były giga chujowe
ja jakbym miał coś cool z tamtego czasu wymienić to płyty Afrontu i Ostry Dyżur Grupy Operacyjnej.
Dodano po 37 sekundach:
i z 2009 pierwsze cięcie od Yochimu!!
ja jakbym miał coś cool z tamtego czasu wymienić to płyty Afrontu i Ostry Dyżur Grupy Operacyjnej.
Dodano po 37 sekundach:
i z 2009 pierwsze cięcie od Yochimu!!
Te tępe kurwy mogą wypierdalać bo ja takich kundli al dente wpierdalam
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
Nawet pomysłowo e-kolego, ale tą Grupą Operacyjną to spaliłeś prowokację.
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
ostry byl kozak wtedy
słyszałem wiele głosów, śmiech i płacz
poznałem wiele osób, których nie chcę znać
poznałem wiele osób, których nie chcę znać
-
jasnejasne
- Posty: 101
- Rejestracja: 20 maja 2019, 19:03
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
No nie wiem, wszystkie te płyty które wymieniłeś miałem w tamtych czasach na cd-ku. To nie jest też tak, że zapomniano w tamtych latach całkiem jak się rapuje, bo nie, wychodziły słuchalne rzeczy, ale po odfoliowaniu i wrzuceniu na discmana miałem poczucie lepiej lub gorzej odbębnionej pracy domowej, z jakimiś tam przebłyskami (nawiasem mówiąc pierwsze 2cztery7 czy C&S wspominam jako straszne męczenie buły). W tamtych latach przestałem kupować polskie płyty, bo trzeszczący, momentami bekowo porymowany, a mimo to kozacki wjazd VNMa na "Chronologu" (odkryłem z opóźnieniem) robił lepszą robotę niż całe nagrane taśmowo OCB razem wzięte. A skoro lepsze rapy można było znaleźć na stronce VNMa czy blogspocie Zeusa, po co dawać zarabiać rzemieślnikom.scarz pisze: ↑21 gru 2020, 19:06 No już bez przesady, w latach 2006-2008 wyszło sporo dobrej muzyki i to właśnie od tych dinozaurów - Essende Mylfon od Tedego (2006), 7, Hollyłodź i JTTS od Ostrego, do tego Skazani na Sukcezz (2006), Muzyka Rozrywkowa od Pezeta (2007), Bez Cenzury (2006), JWP (2007), Moja Gra od Wojtasa (2006), dwie płyty od 247 (2006 i 2008), Cisza & Spokój od Dużego Pe (2006), Jedyneczka od Emazeta i Procenta (2007) itd
edycja: mam wrażenie, jak odpaliłem wspomniany "Chronolog" a potem aktualne single, że w najnowszych rzeczach są skille ale brakuje tego co było tam, czyli szczerej przewózki podpartej 100%ową pewnością siebie. A ona chyba definiowała styl VNMa.
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
@jasnejasne Bardzo fajne posty i oczywiście masz pełną rację.
VNM był dobry na swoje czasy - czyli tak do 2013 roku. Możecie gadać że te jego śpiewanie było żałosne ale ja uważam że razem z Mesem popchnął scenę do przodu i ich następcy mieli o wiele łatwiej by robić coś więcej niż dukanie wersów w rytm bitu.
Bo kto miał to zrobić? Peja z "Chce tak bardzo pierdolić się z tobą" czy skrzypek z Łodzi który robi dobre bity ale fajna płyta wychodzi mu raz na 5 lat?
To co aktualnie prezentuje to łabędzia nuta bo na samej sprzedaży krążków i wyświetleń na YouTube się nie utrzyma, a mało kto w 2021 pójdzie na jego koncert jeśli skończą się obostrzenia.
VNM był dobry na swoje czasy - czyli tak do 2013 roku. Możecie gadać że te jego śpiewanie było żałosne ale ja uważam że razem z Mesem popchnął scenę do przodu i ich następcy mieli o wiele łatwiej by robić coś więcej niż dukanie wersów w rytm bitu.
Bo kto miał to zrobić? Peja z "Chce tak bardzo pierdolić się z tobą" czy skrzypek z Łodzi który robi dobre bity ale fajna płyta wychodzi mu raz na 5 lat?
To co aktualnie prezentuje to łabędzia nuta bo na samej sprzedaży krążków i wyświetleń na YouTube się nie utrzyma, a mało kto w 2021 pójdzie na jego koncert jeśli skończą się obostrzenia.
Re: VNM - EXIT2020 (11.12.2020) [Zapowiedź]
A ja uważam, że chuja popchnął do przodu i owszem robił to jako jeden z pierwszych, ale dobre, melodyjne (śpiewane) flow itd. przyszło wraz z inspiracjami z USA kilka lat później.
Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
To zbita kula spod kutasencji









