Re: TEDE - XXende Mylffon (2026)
: 25 cze 2026, 12:18
Dopiero teraz to zauważyłeś? On tak całą karierę leci xD Obejrzałem prawie wszystkie wywiady z Tede na YT i nie kojarzę, by w którymś mówił, że tworząc album starannie planował o czym ma być, jak ułożyć tematy, motywy przewodnie i spiąć to w jeden spójny koncept, który będzie jakimś doświadczeniem. On po prostu nagrywa po 1-2 tracki tygodniowo średnio, wybiera z tego czasem więcej i robi dwupłytowy album, albo mniej i robi jednopłytowy. Single wybiera losowo albo czasem robi jakieś badania opinii publicznej wśród znajomych, potem wymyśla jakiś mniej lub bardziej udany tytuł, a na koniec wydaje. I cykl zaczyna się od nowa. I tak to leci już 25 lat od debiutu, który jest zbiorem randomowych utworów, a tytuł zaczerpnął z napisu na skarpetach z bazaru, które miał tego dnia na sobie (autentyk)
Jakby nie patrzeć, nie ma nic złego w takim podejściu do tworzenia muzyki. Nomen omen, jeśli dobrze rozumiem, ideą albumów muzycznych od początku była segregacja utworów artysty, żeby były łatwiej dostępne dla odbiorców. Wykonawca mogłby je nawet nazywać "Wolumin 1", "Wolumin "2", etc. I jedynym kluczem byłby okres, w którem utwory powstawały, i takie podejście też jest okej.Sionek pisze: ↑25 cze 2026, 15:42 Dopiero teraz to zauważyłeś? On tak całą karierę leci xD Obejrzałem prawie wszystkie wywiady z Tede na YT i nie kojarzę, by w którymś mówił, że tworząc album starannie planował o czym ma być, jak ułożyć tematy, motywy przewodnie i spiąć to w jeden spójny koncept, który będzie jakimś doświadczeniem. On po prostu nagrywa po 1-2 tracki tygodniowo średnio, wybiera z tego czasem więcej i robi dwupłytowy album, albo mniej i robi jednopłytowy. Single wybiera losowo albo czasem robi jakieś badania opinii publicznej wśród znajomych, potem wymyśla jakiś mniej lub bardziej udany tytuł, a na koniec wydaje. I cykl zaczyna się od nowa. I tak to leci już 25 lat od debiutu, który jest zbiorem randomowych utworów, a tytuł zaczerpnął z napisu na skarpetach z bazaru, które miał tego dnia na sobie (autentyk)![]()
Ja pierdolę, to to by dopiero było straszne. Teraz 50 latek udaje 30 latka, a potem 60 latek będzie udawał 40 latka. Za 20 lat, 70 latek będzie robił trasę na 20 lecie Vox Veritatis Biczes są krejzi. To się chyba nie uda.
ale nie przeszkadza mu dorabiać do tego mniejszej lub większej ideologii - Vanilla miała być koncept albumem, ale czasami w opisach albumach była gadka o konceptach (głównie brzmieniowych, bo tekstowo to wiadomo - w kółko to samo).Sionek pisze: ↑25 cze 2026, 15:42 Obejrzałem prawie wszystkie wywiady z Tede na YT i nie kojarzę, by w którymś mówił, że tworząc album starannie planował o czym ma być, jak ułożyć tematy, motywy przewodnie i spiąć to w jeden spójny koncept, który będzie jakimś doświadczeniem. On po prostu nagrywa po 1-2 tracki tygodniowo średnio, wybiera z tego czasem więcej i robi dwupłytowy album, albo mniej i robi jednopłytowy. Single wybiera losowo albo czasem robi jakieś badania opinii publicznej wśród znajomych, potem wymyśla jakiś mniej lub bardziej udany tytuł, a na koniec wydaje. I cykl zaczyna się od nowa.
Tede o SKRRRT: “to moja najfajniejsza płyta, bo poza tym, że jest stylistycznie spójna, to pierwszy raz udało mi się stworzyć specyficzny klimat od pierwszego do ostatniego kawałka”.
Na płycie „Vox Veritatis” niewątpliwie nieprzypadkowym motywem jest “boski pierwiastek”, który przenika całą koncepcję albumu. Już sam tytuł rozdziałów, “Vox Populi” i “Vox Dei”, sugeruje, że głos ludu i głos Boga mogą się nawzajem przenikać. Symbolika „7” – liczby doskonałej – przewija się wielokrotnie, tj. 777 dni przerwy między albumami oraz limitowane preorderowe nakłady: 7, 77, 777 sztuk
W tym wszystkim słychać wyraźny sygnał: to nie jest zwykły album. To manifest, który mówi: Vox populi, vox Dei – być może głos prawdy słychać właśnie w rapie.
No i trzeba przyznać, że jednak brzmieniowo większość albumów ma jakiś tam motyw przewodni, czy to zmuła, czy pop rap, czy klasyki, czy "niuskul", czy ruskie wixy.Jest to o wiele bardziej koncertowy materiał niż poprzednie dwie płyty. Nie to, żeby był robiony pod tym kątem, po prostu taka była moja potrzeba ekspresji. Płyta “Skrrrt” była taka zamulona specjalnie. Wiele osób wątpiło w jej siłę koncertową, ale jak się okazuje jest to kwestia interpretacji. Pracując nad nowym materiałem nie to, że kroiłem go pod koncerty, ale ten zamulony materiał miałem już za sobą. Mogłem sobie pozwolić na dużo szaleństwa, więc na tych 13 bądź też 16 utworów trzy czwarte to są kawałki, które nazywam bangerami, a reszta to są tak zwane Maybachy, czyli są spokojne, ale takie… jakbym miał to porównać, to te spokojne są bardziej w klimacie kawałków “Wunder-Baum” i “Forever ja”.

Taki motyw przewodni, że jak był niuskul to motyw przewodni to było udawanie Rick Rossa, jak pop rap, to motyw przewodni to był Jay Z, a jak zamulona to Future.
Jose pisze: ↑25 cze 2026, 19:01 Na płycie „Vox Veritatis” niewątpliwie nieprzypadkowym motywem jest “boski pierwiastek”, który przenika całą koncepcję albumu. Już sam tytuł rozdziałów, “Vox Populi” i “Vox Dei”, sugeruje, że głos ludu i głos Boga mogą się nawzajem przenikać. Symbolika „7” – liczby doskonałej – przewija się wielokrotnie, tj. 777 dni przerwy między albumami oraz limitowane preorderowe nakłady: 7, 77, 777 sztuk
W tym wszystkim słychać wyraźny sygnał: to nie jest zwykły album. To manifest, który mówi: Vox populi, vox Dei – być może głos prawdy słychać właśnie w rapie.
gods bidness pisze: ↑25 cze 2026, 19:16 kotlet zmielony ze świńskich kopyt symbolizuje witalność i pęd życia, zielony ogórek młodość i odradzanie się z popiołu jak Feniks, a cebula to boska iskra, która przedziera się w każdym naszym działaniu dnia codziennego. Wszystko to spowite jest gumową bułką, która niczym rodzinny dom, otacza całość bezpieczeństwem i przywołuje wspomnienia dzieciństwa.
Odblokowali możliwość pobrania tego nowego Buhha czy dalej trzeba słuchać ze strony? Pytam bo na stronie dodano możliwość pobrania wszystkich poprzednich nielegali jako archiwa zip, a przy premierze nie było to możliwe.Haczapurjan pisze: ↑25 cze 2026, 12:21 Ten Buszek to jednak dobre uzupełnienie, nie żałuję tych dwóch dyszek