Piękna płyta, ale jednak mam jakieś dziwne wrażenie że jest niedokończona, że jest to materiał który leżał i nikt nie chciał już go kończyć więc postanowiono że puszczamy.
Nigdy nie lubiłem za bardzo zkibwoya, obskurw King średnio mi leżał, ale ten materiał mnie bardzo kupił. Często przed snem słucham i wcale nie jest potrzebna do tego jesień tak jak gdzieś się przewijało w internecie.
Szkoda, że bit z przepraszam żonę nie został wykorzystany normalnie jako pełnoprawny track bo jest zajebisty
w koncu zebralem sie do przesluchania i zaluje, ze dopiero teraz
przepiekna jest ta plyta, bity, teksty, to jak to wszystko gra razem, cos wspanialego
moje truskulowe serduszko cieszy sie jak szalone
szkoda tylko, ze niewiele takich materialow teraz wychodzi : <
nie no kurde napieprzalem ta plyte rowno przez miesiące prawie codziennie sluchana, teraz juz kilka miechow przerwy bylo i z okazji hot16 vito przypomnialem sobie psi duch z tej plytki gdzie vito elegancko polecial i tak poleciala dalej plyta i kuzwa nie wiem ten material bedzie dla mnie klasykiem na lata wiem to juz dzis ze za 5 i 10 lat bede wracal i wciaz bedzie mnie ta plyta cieszyc
muszę kupić sobie buty do biegania
to nie wystarczy, buty do zapierdalania
Płyta kompletnie nie dla mnie. Nie cierpię takiego zgorzkniałego rapu. Powinien ją otwierać cut "zezgredziałem jak Eldoka z WWA".
Ogólnie strasznie to wszystko eldokowe; grafomańskie wersy jak "Ciemność, płyty i ja przed maską księżyca / ... walczymy na słowa" właśnie nasz uszaty poeta byłby w stanie popełnić.
W sumie tylko "San Junipero" mi się podoba. Kedyf, w podobnych klimatach, nagrał dużo mniej pretensjonalny album.
Podobne odczucia co Luxair niestety i wydaje mi się, że to właśnie przez to, że dorosłem i już nie nabiorę się na gadki w stylu mentor, ten światopogląd dawno nie jest dla mnie atrakcyjny. Dobrze, że winyl leży zafoliowany
mam to samo zdanie co Luxair, dla mnie to takie tanie moralizowanie, jakby droga życiowa z kredytem do grobowej deski i rodziną była jedyną słuszną.
Aczkolwiek do San Junipero, Trr trr i chłopców z placu czasem wracam,