Czepiacie się tego Pezeta, że teksty ma teraz chujowe, puste, od niechcenia, wydmuszki, a ostatnio przesłuchałem Muzykę Rozrywkową i tam jest taka sama maniera pisania chujowych wersów jak we współczesnym Pezecie, tylko wtedy mało kto w ogóle w Polsce umiał jeszcze rapować, więc się to wydawało dobre.
Ewentualnie, nie wiem, wtedy to było fajne, a dziś już nie jest i Pezet stanął w miejscu. Weźmy na przykład taki braggowy kawałek jak Pezet jak... w zamyśle pełen panczy, ostrych linijek, a z dzisiejszej perspektywy to jest przecież poziom tematu "Zdelegalizować polski freestyle":
Gdy pojawiam się w pobliżu, wszystko płonie żywym ogniem
Rap sto procent, patrz, Pezet tańczy na twoim grobie - ostre, bezkompromisowe i nawet się trochę rymuje...
Mam tak szalony flow, że myślę, że jestem chory
Mam to coś, co omamia twoje receptory - wersy takie ostre, takie chore, to szalone...
Trzymam mic'a, nie pytaj co się stało z nim
Z resztą kto ci pozwolił wyjść z domu przed Halloween?
Wack MCs jak ty przy tym mówią "Stanął mi" ...
Gdy przejmuję mic'a czujesz, że jadę ostro
Tak, że gdybyś nie był jedynakiem, przespałbyś się z siostrą ...
Dalej mi się już nie chce, ale jest tam cała masa takich samych chujowych porówań jakie rzuca teraz, typu jestem mistrz jak FC Barca, lecę ostro jak Boeingi na Manhattan. I to nie jest tak, że sobie wybrałem kawałek pod tezę, całej tej płyty słuchać nie idzie w 2026, do tego te plastikowe bity z peceta, Seniorita się lepiej zestarzała.
Więc nie czepiajcie się Pezeta, że jest dziś chujowy, on zawsze taki był, tylko byli inne czasy.
Dodano po 4 minutach 34 sekundach:
Ośmielę się nawet postawić tezę, że dzisiejszy Pezet jest jednak nawet trochę lepszy.