Kluczową rolę odegrało ego.
No wyobraź sobie taką sytuację, że, nie wiem, masz 18 lat przykładowo i na osiedlu jest jakiś 11-latek, który Cię wkurwia, bo….(i tu jakikolwiek powód), więc lubisz mu od czasu do czasu sprzedać bezkarnie listwę, bo to taki przygłupi grubasek. No i fast-forward 10 lat do przodu Ty masz z 28 lat, grubasek ma 21, ale grubasek podrósł mocno, jest większy od Ciebie i nagle Cię spotyka po latach na osiedlu. Podbija do Ciebie, Ty masz nadal w głowie jego obraz jako tego nieudacznego dzieciaka, a on Cię ściąga na strzała.
No mi się wydaje, że to jest idealna analogia. Przecież po czymś takim, to ego leżałoby potrzaskane na podłodze jak chińska ceramika i ni chuja nie potrafiłbyś tego już skleić i przywrócić go do poprzedniego poziomu.
W jego oczach to musiała być turbokompomitacja i chciał wziąć odwet, no ale przecież mu nie napierdoli, bo znowu by dostał w pędzel, to nagrał dissa. I w tych dissach też już nie był taki gieroj, że dawaj do mnie, dostaniesz kabackie pęto na ryj, tylko po akcji z domofonem już było tylko, ej ziom bijemy się lirycznie.














