Temat chujowego klasyka i firmy byl podbijany rownolegle. Dyskusja przeniosla sie tutajnescafeklasyg pisze: ↑04 sty 2026, 20:42 No, a dla mnie np gównem obesranym jest najebawszy od smarka, na ktory to album poszedł spust już z chyba każdego rondlarskiego chuja w tym kraju ale jakos nie wchodzę w temat o nim i nie toczę krucjaty o jego chujowości.
Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
- marmolad_k2
- Posty: 6359
- Rejestracja: 03 sie 2023, 11:18
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
No przecież on też forumowicz.
-
WesolyJozek
- Posty: 512
- Rejestracja: 14 sie 2025, 20:13
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
Okej, ale ja nigdzie nie napisałem, że tylko muzyka progresywna jest dobra. Podkład jest minimalistyczny, zgoda, ale poza instrumentarium masz jeszcze wokal na ktorego melodii stoi cały numer. Obok masz Go Your Own Way z gitara na przodzie, bridge'ami, solóweczką.jajca pisze: ↑04 sty 2026, 21:29dotyka cycaWesolyJozek pisze: ↑04 sty 2026, 20:31 oni tam dukaja kwadratowe rymy, czasami zapowietrzaja, a jakis chłop zupełnie wczuty sie tym zachwyca
Dodano po 5 minutach 41 sekundach:
Ciekawe, ze podałeś przykład fleetwood mac, bo jak weźmiemy pod lupę ich jeden z największych hitów pt. dreams to tam są de facto akordy f i g na zmianę, z kompozycyjnego punktu widzenia czysty retard pop na miarę Pomidora uprawiającego sztukę dionizyjską
Nie sadzielm ze kiedys w zyciu bede dyskutował jednoczesnie o Firmie i Fletwood Mac.
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
https://newonce.net/artykul/dlaczego-kr ... kiego-rapu
A tu taki artykuł o, a w nim takie ciekawostki:
A tu taki artykuł o, a w nim takie ciekawostki:
Część bitów autorstwa Kalego, Tadka, Klinta, Świętego i Bastka z Intoksynatorów – których debiutancki krążek Wielkie hity i featuring na Chlebie powszednim Zip Składu pospołu z Dedykacją dla ulicy burzył dokładnie te same mury – pobrzmiewała francusko-warszawską klasyką. Ale druga część produkcji wypełniających debiutancki legal Firmy była wyjątkowo progresywna i syntetyczna. Elektroniczne wygrzewki z Jamajką w tle brzmiały niekiedy jak polski grime, i to w momencie, gdy ten gatunek dopiero rodził się na londyńskich blokowiskach. Nie dość, że Kraków zawsze był w stanie przyjąć więcej basu niż jakiekolwiek inne miasto w Polsce, to jeszcze reprezentanci JP często bywali w takich klubach jak Rentgen czy zawiadywane przez skoligaconego z ekipą Mercedresa Qushi, a hip-hopowe brzmienia można było w nich usłyszeć naprawdę rzadko.
(...)
A skoro już skupiamy się na brzmieniu Firmy z początków ich kariery, trudno nie wspomnieć o roli, jaką na płycie Z dedykacją dla ulicy pełnili didżeje. Bo choć udział Decksa na dawnych produkcjach Slums Attack jest nie do przecenienia, Deszczu Strugi był równoprawnym członkiem drugiej odsłony WWO, a JMI należał kiedyś do Warszafskiego Deszczu, to żaden z nich nie katował winylowych krążków na albumach tych ekip równie zawzięcie, jak Krime i DMC na pierwszym legalu Firmy. Obaj ci krakowscy turntabliści byli wówczas u szczytu swojej DJ’skiej kariery – raz po raz wydawali mixtape’y, regularnie grali imprezy i całymi dniami cyzelowali swoje imponujące umiejętności. Więc kiedy zabrali się za skrecze i cuty na wspomniany album, podeszli do tego zadania równie bezlitośnie, jak Popek, Kali, Tadek, Bosski i Pomidor do nawijki (choć akurat w kwestii wspomnianych skilli dzieliło ich od tych rzeźników mikrofonów właściwie wszystko). W sukurs w tym zadaniu przyszły im jeszcze wspomniane syntetyczne rytmy i lubiane przez Firmę szybsze tempa, a do rzeczonej kolaboracji doszło zapewne ze względu na logo, pod którym ukazał się omawiany longplay, czyli charakterystyczny szyld Zooteki.
Krakowska agencja Zooteka, skupiająca się na organizacji eventów promujących turntablism, graffiti i różnej maści sporty ekstremalne, powstała w 1999 roku. To właśnie ludzie skupieni wokół tej inicjatywy produkowali międzynarodowe zawody DJ'skie federacji IDA. I to właśnie oni wydawali na początku lat zerowych debiutanckie krążki Intoksynatora i Firmy, a także dbali o to, by miały bardzo mocną oprawę turntablistyczną i graficzną.
(...)
I taka właśnie była ta pierwsza Firma, jak przyszły Król Albanii w tej krótkiej scenie z teledysku do pierwszego singla. Nieco barbarzyńska, ale intrygująca, burząca zastany spokój, a jednocześnie nie pozwalająca oderwać od siebie wzroku. Niby taka sama jak wszystko inne, co krajowa ulica wypuściła w poprzednich latach, a jednak zupełnie odrębna.
Girls with boyfriends are the kinds I like, I'll steal your honey like I stole your bike
-
nescafeklasyg
- Posty: 469
- Rejestracja: 11 kwie 2021, 15:08
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
Cool p w wywiadzie też gadał że jego twórczość to kontynuacja tego co zrobiły tutaj Krzyśki z klatki obok.
- zemsta1camzata
- Posty: 14333
- Rejestracja: 07 maja 2022, 17:46
- Lokalizacja: 022 wwr
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
lubię a ty
jaki dresscode? w klubie w dresach
za nogawką ukryta jest maczeta
za nogawką ukryta jest maczeta
- scam_sakawa
- Posty: 9833
- Rejestracja: 24 kwie 2019, 8:43
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
też lubię, pozdro
Wszystkie moje posty są wyłącznie fikcją literacką i nie mają żadnego pokrycia w rzeczywistości.
- marmolad_k2
- Posty: 6359
- Rejestracja: 03 sie 2023, 11:18
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
Opus magnun Firmy, nic lepszego potem już nie wydali.
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
no i wlasnie dlatego zaproponowalem to cwiczenie, zeby pokazac/przypomniec, ze istnieja rozne formy, rodzaje ekspresji, typy sztuki ogolem, a dla rozkminiaczy przerozne kryteria (a te w rapie, jako gatunku mocno literacko-ekspresyjnym, są dość nieostre). napisales cos w stylu "po co sluchac punk rocka, skoro jest pink floyd i yes", a przeciez ludzkosc juz to przerabialaWesolyJozek pisze: ↑05 sty 2026, 0:41Okej, ale ja nigdzie nie napisałem, że tylko muzyka progresywna jest dobra. Podkład jest minimalistyczny, zgoda, ale poza instrumentarium masz jeszcze wokal na ktorego melodii stoi cały numer. Obok masz Go Your Own Way z gitara na przodzie, bridge'ami, solóweczką.jajca pisze: ↑04 sty 2026, 21:29dotyka cycaWesolyJozek pisze: ↑04 sty 2026, 20:31 oni tam dukaja kwadratowe rymy, czasami zapowietrzaja, a jakis chłop zupełnie wczuty sie tym zachwyca
Dodano po 5 minutach 41 sekundach:
Ciekawe, ze podałeś przykład fleetwood mac, bo jak weźmiemy pod lupę ich jeden z największych hitów pt. dreams to tam są de facto akordy f i g na zmianę, z kompozycyjnego punktu widzenia czysty retard pop na miarę Pomidora uprawiającego sztukę dionizyjską
Nie sadzielm ze kiedys w zyciu bede dyskutował jednoczesnie o Firmie i Fletwood Mac.
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
Ta płyta to meme rap przed istnieniem meme rap ale szacunek dla pomidora za wkład w tę kulturę
Jedzenie kebabów i słuchanie chujowego rapu
Tak wygląda życie wielu polaków
Tak wygląda życie wielu polaków
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
a gdzie tam, takie bity to klepał każdy sebiks w klatce obok w całej polsce. forum przemówiło.dr zjeb pisze: ↑05 sty 2026, 8:33 https://newonce.net/artykul/dlaczego-kr ... kiego-rapu
A tu taki artykuł o, a w nim takie ciekawostki:
Część bitów autorstwa Kalego, Tadka, Klinta, Świętego i Bastka z Intoksynatorów – których debiutancki krążek Wielkie hity i featuring na Chlebie powszednim Zip Składu pospołu z Dedykacją dla ulicy burzył dokładnie te same mury – pobrzmiewała francusko-warszawską klasyką. Ale druga część produkcji wypełniających debiutancki legal Firmy była wyjątkowo progresywna i syntetyczna. Elektroniczne wygrzewki z Jamajką w tle brzmiały niekiedy jak polski grime, i to w momencie, gdy ten gatunek dopiero rodził się na londyńskich blokowiskach. Nie dość, że Kraków zawsze był w stanie przyjąć więcej basu niż jakiekolwiek inne miasto w Polsce, to jeszcze reprezentanci JP często bywali w takich klubach jak Rentgen czy zawiadywane przez skoligaconego z ekipą Mercedresa Qushi, a hip-hopowe brzmienia można było w nich usłyszeć naprawdę rzadko.
(...)
A skoro już skupiamy się na brzmieniu Firmy z początków ich kariery, trudno nie wspomnieć o roli, jaką na płycie Z dedykacją dla ulicy pełnili didżeje. Bo choć udział Decksa na dawnych produkcjach Slums Attack jest nie do przecenienia, Deszczu Strugi był równoprawnym członkiem drugiej odsłony WWO, a JMI należał kiedyś do Warszafskiego Deszczu, to żaden z nich nie katował winylowych krążków na albumach tych ekip równie zawzięcie, jak Krime i DMC na pierwszym legalu Firmy. Obaj ci krakowscy turntabliści byli wówczas u szczytu swojej DJ’skiej kariery – raz po raz wydawali mixtape’y, regularnie grali imprezy i całymi dniami cyzelowali swoje imponujące umiejętności. Więc kiedy zabrali się za skrecze i cuty na wspomniany album, podeszli do tego zadania równie bezlitośnie, jak Popek, Kali, Tadek, Bosski i Pomidor do nawijki (choć akurat w kwestii wspomnianych skilli dzieliło ich od tych rzeźników mikrofonów właściwie wszystko). W sukurs w tym zadaniu przyszły im jeszcze wspomniane syntetyczne rytmy i lubiane przez Firmę szybsze tempa, a do rzeczonej kolaboracji doszło zapewne ze względu na logo, pod którym ukazał się omawiany longplay, czyli charakterystyczny szyld Zooteki.
Krakowska agencja Zooteka, skupiająca się na organizacji eventów promujących turntablism, graffiti i różnej maści sporty ekstremalne, powstała w 1999 roku. To właśnie ludzie skupieni wokół tej inicjatywy produkowali międzynarodowe zawody DJ'skie federacji IDA. I to właśnie oni wydawali na początku lat zerowych debiutanckie krążki Intoksynatora i Firmy, a także dbali o to, by miały bardzo mocną oprawę turntablistyczną i graficzną.
(...)
I taka właśnie była ta pierwsza Firma, jak przyszły Król Albanii w tej krótkiej scenie z teledysku do pierwszego singla. Nieco barbarzyńska, ale intrygująca, burząca zastany spokój, a jednocześnie nie pozwalająca oderwać od siebie wzroku. Niby taka sama jak wszystko inne, co krajowa ulica wypuściła w poprzednich latach, a jednak zupełnie odrębna.
phobos pisze: skandowanie jebać pis pod cypisa to był wzniosły moment demokratycznego uniesienia
Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
wprawdzie nie dotyczy to tego albumu, ale ten wjazd Tadka ze spokojnym flow po agresywnej zwrotce nafuranego Romana to chyba najlepsza rzecz od chłopaków
Za pisanie takich rzeczy na Facebooku - wykasujesz to, przeprosisz.
Druga sprawa - JWP od dzisiaj nie gra w Warszawie koncertów
ZAKAZ
Druga sprawa - JWP od dzisiaj nie gra w Warszawie koncertów
ZAKAZ







