Pod teksty typu "powiedział co uważa" można podciągnąć wszystko i prawie każdy tekst obronić. Kstyk nie jest żadnym hejterem - nie przepadam za jego działalnością internetową ale taka jest prawda. Pisanie komentarzy pod numerami, że są chujowe to w dalszym ciągu krytyka, niezbyt wysokich lotów ale krytyka i z hejtem nie ma nic wspólnego, a przecież Żaba właśnie hejtingiem argumentował jego obrazę. Jeśli Żaba czuł się obrażony (jak to żałośnie brzmi w kontekście internetu) to mógł odnieść się do działalności Kstyka w bardziej cywilizowany sposób, a najlepiej zrobić to w cztery oczy. Jednak chęć pokazania się wygrała. Można kogoś publicznie skrytykować i przy tym nie wyjść na błazna, ale Żabson zrobił to w najgorszy możliwy sposób i wyszedł na troglodytę. Ja nie mówię, że raperzy mają być ugrzecznieni i zachowywać się jak plastikowe produkty popkultury, ale trochę jakiejkolwiek powagi i kultury czasem przydałoby się zachować.
Wracając do głównego tematu czyli gali Popkillera, to teraz uargumentuję dlaczego wyszło chujowo - no przynajmniej moim zdaniem. Zaczynając od doboru gremium - miało być różnorodne aby oddać stan polskiego hip-hopu. No i tu według mnie już jest pies pogrzebany, bo patrząc na poziom polskiego dziennikarstwa, to ze świecą szukać ludzi którzy swoimi wypowiedziami czy wpisami w necie potrafią dogłębniej skrytykować raperów. Zazwyczaj jest albo fala propsów i wymienianie superlatyw danego rapera czy danej płyty, ale jak przychodzi do powiedzenia czemu coś jest słabe wchodzą teksty "nie podoba mi się", "nie moja faza" itd.
Jest tak i będzie tak, bo branża dziennikarska ma chujową etykę i tyczy się to zarówno dziennikarzy technologicznych jak i muzycznych, filmowych itd. Branie hajsu czy innych profitów od producentów, wytwórni czy innych podmiotów związanych z branżą muzyczną sprowadza się do tego, że nikomu nie opłaca się mówić o kimś źle. Klawiter powiedział wyraźnie - branie hajsu od ludzi których poddajesz krytyce podważa twoją wiarygodność i jest nieetyczne. Podcast przed galą dokładnie pokazał, że większość z nich nie ma za wiele do powiedzenia. "No ogólnie hip-hop rośnie w siłę, możemy się rozejść" - brakowało mi tam bardziej szczegółowych analiz i więcej krytyki. Choć Flint, Kamel coś jeszcze mieli do powiedzenia i oczywiście Andrzej Cała który miał sporo do powiedzenia.
Prowadzący - gdyby nie było tych bezbekowych tekstów to byłoby całkiem dobrze, a wyszło w niektórych momentach cringe'owo. Rozdawanie nagród dla ZHH to nieporozumienie. Przecież te statuetki nawet nie dotrą do laureatów, a nawet jeśli dotrą to taki Pusha T pomyśli "co to kurwa jest popkiller" XD, nie powinno ich być i w przyszłości jeśli będzie powtórka to mam nadzieję że to wywalą.
Nagrody od publiczności odpuszczę - wiele nie można oczekiwać od masowego słuchacza, więc nic dziwnego że takie, a nie inne typy. Natomiast przy typach gremium spodziewałem się większej różnorodności i wyróżnienia chociaż kilku mniej znanych, a zasługujących na wyróżnienie. Raperem roku został PALUCH

Brakowało mi też większej ilości kategorii ze strony gremium.
Na koniec raperzy którzy doskonale pokazali, że w chuju mają tę galę. Kciuk siedzący z fonem 3/4 eventu, z dłuższych wypowiedzi była ta w której Żaba jebał Kstyka, a cała reszta sprowadzała się do "dzięki" i spierdolenia na widownię. Wyszło, że najwięcej mieli do powiedzenia Hirek, Bogna i Liroy.
Od strony technicznej jak na pierwszy raz nie było źle, problemy z dźwiękiem nie były tak złe, ustawienie kamer i kadrowanie na pewno do poprawy, najbardziej wkurwiało przerywanie na początku.