Taniej też się da ładne rzeczy znaleźć na przykład
Mont Blanc Legend Night gra w podobnej lidze co Parfums De Marly Layton Royal Essence, choć bliżej jest do Armani Code Profumo (jak dla mnie Mont Blanc jest lepszy). Jabłko spotyka wanilię i kardamon wysładzając się, ale równoważone jest to przez chłodną lawendę i drewno. Trochę pudru z Diora Homme, ale nie są te zapachy zupełnie podobne do siebie. Jabłko wnosi trochę świeżości, ale też może się ułożyć jak guma balonowa więc trzeba na skórze sprawdzać.
Armani Eau de Cèdre czyli coś zupełnie innego. Garniturowa kolekcja Armaniego, o klasę wyżej niż zapachy z linii Emporio. Cedru wbrew nazwie tu aż tak dużo nie ma, dopiero pod koniec zaczyna się pojawiać w większych ilościach. Wcześniej to delikatna zamszowa skóra połączona z przyprawami i gorzką czarną herbatą (jak te składniki potrafią wybitnie razem grać pokazuje przypadek Bvlgari Black). Dosyć stonowany i poważny ale bardzo męski w rozumieniu pewnego i zadbanego mężczyzny, podoba się bardzo kobietom (nie dziewczynkom). Jak by ktoś chciał to mam do sprzedania produkt tester 100 ml, za 150 zł mogę sprzedać.
Jean Paul Gaultier Ultra Male to z kolei gruszka (jedna z moich ulubionych w perfumach). Spotyka ona mleczną wanilię, ciepły cynamon i ambrę. Do tego w otwarciu jest mięta i lawenda, która odświeża i może budzić lekkie skojarzenia z klasycznym Le Male. Potem jest jednak kremowo, dosyć słodko ale bez przesady. Będzie migotać szałwia i kminek, a ambra dołączy do cynamonu kierując zapach na orientalne tory. Obierają te perfumy niektórzy jako unisex, ale zwraca uwagę na siebie bardzo płci przeciwnej.
Oczywiście, że się znam na damskich. Kilka propozycji z kategorii can't go wrong.
Burberry My Burberry Black wpisuje się w trendy kreowane przez Black Opium czy Scandal JPG. Ale wg mnie jest najlepszy z tej kategorii. Jest ambrowo-czekoladowo (dzięki paczuli) słodko, ale dzięki brzoskwini i dyskretnym udziale róży z jaśminem jest prześwietlony i nie jest ulepem monolitem. Dużo przestrzeni, a kwiaty są zaserwowane jakby były wilgotne po deszczu (choć nie czuję tu tyle brytyjskiej pogody co w klasycznej wersji). Elegancki i raczej dojrzały. Kolejny raz się zareklamuję, mam perfumy zafoliowane, nowe 50 ml, za 100 puszczę (plus koszt paczkomatu).
Cacharel Noa jest spora szansa, że używała ich Twoja Mama albo ktoś z jej otoczenia, ale to niestarzejący się klasyk. Perłowo czysty, mleczne i jasne piżmo podane w otoczeniu bukietu kwiatów, głównie białych. Dzieje się dużo - jest trochę kremowego sandaławca, gorzkawej kawy i świeżej kolendry i nut zielonych, ale wymieszane wszystko jest tak, że ciężko bez mocnego wąchania wyłapać pojedyncze składniki. Dyskretny daily scent, w sam raz do pracy i do sytuacji, gdzie chce się pachnieć dyskretnie elegancko.
Cartier Carat to wielokwiatowy bukiet z białymi kwiatami na czele. Są i nuty słodkie ale też jest dużo łodygowej, zielonej świeżości. Na początku jest zielono i soczyście, lekko. Później dochodzi do głosu całe spektrum doznań płynących z kwiatów. Hiacynt i białe kwiaty (na szczęście z wyciętymi indiolowymi częściami). Do tego tulipan (bardzo rzadko spotykany składnik), pudrowy fiołek i czyste białe piżmo. Bardzo elegancki choć dyskretny zapach, pachnie naturalnie i bez zakurzonych niuansów występujących np w perfumach Chloe (choć to też dobry wybór, znane i lubiane). Wszystko jest dosyć chłodne, nieprzytłaczające ale przy tym bardzo kremowo cieliste. I absolutnie oryginalne.
Mam jeszcze do sprzedania z damskich Gucci Bloom, białokwiatową bombę. 50 ml za 100 zł (plus paczkomat oczywko). W ogóle zrobię swój straganik bo mam za dużo perfum
[mention]cloud[/mention] odpiszę Ci na pw później, obiecuję!