Ciężko coś napisać o grze, która była bardzo krótka, nie różniła się zbytnio mechanicznie od Most Wanted i no była takimi popłuczynami po MW.
Nostalgia została brutalnie zweryfikowana, bo zawsze Carbon lepiej mi się kojarzył niż Most Wanted. Z drugiej strony trzeba uczciwie przyznać, że w sumie Carbon nie robił gorzej nic od Most Wanted, ale trudno zrobić coś gorzej jak się używa do większości gry tych samych assetów. Nie będę już pisał całego akapitu, bo jedyna rzecz, która trochę kulała mechanicznie w porównaniu do MW to odczucie prędkości. Jazda wydawała się wolniejsza.
Ogólnie gra wydaje się taka biedna, pozbawiona zawartości

. Pościgi są, ale nie mają żadnego znaczenia. Wyścigi urozmaicają ci wingmani, ale czasami bardziej przeszkadzają niż pomagają. Graficznie jest nawet nieźle, klimat nocy jest inny niż w Undegroundach. Bardziej mroczny i taki "chłodny". Były te kaniony i to też było ok, ale jest to tylko parę wyścigów.
Kilka rzeczy Carbon robił nawet lepiej:
- Jest np. fajne miasto. Tutaj raczej sprawa subiektywna, ale mi się fajniej jeździło po ciasnych zakrętach pilnując wierzchołków niż zapierdalało na złamanie karku po autostradzie modląc się, żeby nie wjebać się w pojawiający się znienacka traffic w Most Wanted. Miasto jest małe i trasy często się powtarzają, ale jest spoko zaprojektowane.
- Tuning w Carbonie jest kapkę lepszy. Dodali ten Autosculpt, ale też w sumie jakby tego nie dodali to mielibyśmy te same części tuningowe co w Most Wanted, więc musieli coś zrobić.
Temat jest taki jak z Undergroundami. Pierwszy zajebisty, drugi dużo gorszy i ulepiony na odpierdol. Tutaj jest tak samo. Zostawili to co było spoko (w tej samej postaci), dodali coś czego w sumie mogłoby nie być (wingmani i kaniony), upierdolili byle szybko i elo do sklepów.