aleksy pisze: ↑12 sty 2022, 13:48
i zakazywali rapować o imprezach
e: ojcowie hiphopu raczej nie strzelali do sb z pistoletów, bo gangsta rap i cała moda na bycie tagiem przyszła kilkanaście latpóźniej
od początki najwyższą wartością w hiphopie była kreatywność, nie można robić muzyki w ten sposób? za pomocą takich instrumentów? to patrz! nie można gadać zamiast śpiewać? to patrz! atakowanie kogoś za poruszanie nielegalnych tematów jest skrajnie antyhiphopowe
Bardziej mi chodzi o czasy niż hip hop. Raczej Onar jak już się kogoś bał, to nie Sokoła, Pono czy innego rapera, tylko zwykłych dresiarzy i innych patusów, dla których takie zgrywanie murzyna na bogato mogło być fest wkurwiające.
Przecież w takich 90tych można było dostać wpierdol za byle gówno, a z innego osiedla mogłeś wrócić bez butów jak akurat były nowe i zbyt drogie. Panowała mentalność sprowadzania do dołu za wszelką cenę. Obojętnie czy się było pedałem, czy zwykłym kolorowym ptakiem trochę odstającym ubiorem czy wyglądem.
Dzisiaj 20-letni raperzy sobie robią co chcą i nic im nie grozi, Sentino jest naczelnym studio gangsterem i wzbudza to ewentualnie śmiech, kiedyś byłby za to wpierdol i "jechanie do spodu" w każdym mieście. Taka akcja jak Dixony versus Bedoes to powiedzmy namiastka tamtej mentalności.
Oczywiście z czasem było lepiej, ale jeszcze przed 2005 dla wielu nie można było powiedzieć "joł", bo to murzyńskie, Sokół w tekstach jechał z ludźmi, którzy mówią bauns i joł, to samo pamiętam Hans na tej ckliwej melodyjce pod pianinko "Przepraszam". A Tede się musiał tłumaczyć, czemu nosi włosy na żel, a nie ogolone na 3 mm maszynką.