chyba nie do końca to rozumiem.
Papierowe RPG (D&D, Warhammer, Neuroshima, Cyberpunk, Wampir i inne)
Moderator: con shonery
Re: Papierowe RPG (D&D, Warhammer, Neuroshima, Cyberpunk, Wampir i inne)
Moltisanti pisze: ↑13 wrz 2026, 23:10 Czy to do chuja rozumiesz ze to państwo finansuje te obiady, a nie ty?
Re: Papierowe RPG (D&D, Warhammer, Neuroshima, Cyberpunk, Wampir i inne)
Chodzi o to, że nie ma jednej osoby nad tym wszystkim, która ma pełną wiedzę - nie ma game mastera typowego.
Więc każdy story arc rozgrywa się wyłącznie miedzy tymi konkretnymi graczami, którzy do siebie piszą - jak upraszczacie sobie i nie piszecie fizycznie listów, tylko np. puszczacie sobie te listy mailem, to trzeba uważać żeby nie popierdolić i nie wysłać np. do wszystkich, albo do kogoś przypadkowego, bo wtedy wyjdzie na jaw że np z kimś próbujecie zrobić przekręt przeciw innemu graczowi, albo ktoś pisze że robi jakąś ekspedycję badawczą czy co tam (bo np. ustaliliście sobie przygodowy setting typu Kino Nowej Przyody) i wysyła wiadomości z tego miejsca i coś tam sobie tworzy na ten temat, ale wysyła o tym info tylko do konkretnej osoby, która później relacjonuje to innym (np. jakiś doktorek typu Indiana jedzie w dżunglę i pisze o tym do redaktora gazety w kraju), jak masz pełną jawność wszystkiego to psuje zabawę bo nie ma tylu zaskoczeń, a poza tym ktoś z czapy może drugiemu zepsuć zabawę bo się z wmiesza w coś, gdzie zgodnie z realiami settingu w ogóle powinno go nie być (a on sobie odjebał deus ex machina), a co już ktoś sobie przekminił wcześniej (np. rzeczony ktoś wcielający się w rzeczonego doktorka-Indianę już sobie przygotował jakie będą kolejne odkrycia, posprawdzał mapy, jedną sam narysował od zera, a w ogóle to w herbacie już się moczy wcześniej zapisany i nadpalony odpowiednio pamiętnik, który miał zamiar wysłać do kolego redaktora, no ale nie, bo jakiś chuj wcześniej się dowiedział szczegółów, co tu się gotuje, i sobie nagle napisze coś, co zmieni zupełnie obraz sytuacji tym samy psując zabawę pierwszemu i powodując, że cały wcześniej przygotowywany motyw pamiętnika pójdzie w pizdu i straci sens jego wprowadzanie - chodzi o to, że gracze owszem, wspólnie tworzą historię, każdy coś dokłada od siebie, ale część funu to właśnie ta niepełna wiedza i nawzajem odkrywanie kolejnych warstw; w tym sensie dobrze gdy ktoś gra właśnie takim zwornikiem wszystkich historii, kimś przez kogo może przepływać spora część informacji, bo taki gracz może pomagać w organizowaniu całości tak, żeby jakoś się z grubsza sensownie zazębiała - ale to wciąż nie jest typowy game master).
Więc każdy story arc rozgrywa się wyłącznie miedzy tymi konkretnymi graczami, którzy do siebie piszą - jak upraszczacie sobie i nie piszecie fizycznie listów, tylko np. puszczacie sobie te listy mailem, to trzeba uważać żeby nie popierdolić i nie wysłać np. do wszystkich, albo do kogoś przypadkowego, bo wtedy wyjdzie na jaw że np z kimś próbujecie zrobić przekręt przeciw innemu graczowi, albo ktoś pisze że robi jakąś ekspedycję badawczą czy co tam (bo np. ustaliliście sobie przygodowy setting typu Kino Nowej Przyody) i wysyła wiadomości z tego miejsca i coś tam sobie tworzy na ten temat, ale wysyła o tym info tylko do konkretnej osoby, która później relacjonuje to innym (np. jakiś doktorek typu Indiana jedzie w dżunglę i pisze o tym do redaktora gazety w kraju), jak masz pełną jawność wszystkiego to psuje zabawę bo nie ma tylu zaskoczeń, a poza tym ktoś z czapy może drugiemu zepsuć zabawę bo się z wmiesza w coś, gdzie zgodnie z realiami settingu w ogóle powinno go nie być (a on sobie odjebał deus ex machina), a co już ktoś sobie przekminił wcześniej (np. rzeczony ktoś wcielający się w rzeczonego doktorka-Indianę już sobie przygotował jakie będą kolejne odkrycia, posprawdzał mapy, jedną sam narysował od zera, a w ogóle to w herbacie już się moczy wcześniej zapisany i nadpalony odpowiednio pamiętnik, który miał zamiar wysłać do kolego redaktora, no ale nie, bo jakiś chuj wcześniej się dowiedział szczegółów, co tu się gotuje, i sobie nagle napisze coś, co zmieni zupełnie obraz sytuacji tym samy psując zabawę pierwszemu i powodując, że cały wcześniej przygotowywany motyw pamiętnika pójdzie w pizdu i straci sens jego wprowadzanie - chodzi o to, że gracze owszem, wspólnie tworzą historię, każdy coś dokłada od siebie, ale część funu to właśnie ta niepełna wiedza i nawzajem odkrywanie kolejnych warstw; w tym sensie dobrze gdy ktoś gra właśnie takim zwornikiem wszystkich historii, kimś przez kogo może przepływać spora część informacji, bo taki gracz może pomagać w organizowaniu całości tak, żeby jakoś się z grubsza sensownie zazębiała - ale to wciąż nie jest typowy game master).
Homeboy, throw in the towel
your girl got dicked by Ricky Powell
your girl got dicked by Ricky Powell

