Lauryn Hill - The Miseducation of Lauryn Hill (1998)
Re: Lauryn Hill - The Miseducation of Lauryn Hill (1998)
To już jest srogie pierdolenie ekolego wyżej, tzn ekolego z poprzedniej strony.
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
Re: Lauryn Hill - The Miseducation of Lauryn Hill (1998)
prowo zarzucił, ja sobie właśnie świętuje urodziny i jest w pyte. ta płyta się postarzła tak pięknie jak jej autorka
Re: Lauryn Hill - The Miseducation of Lauryn Hill (1998)
żadne prowo, po prostu subiektywnie ww. album to dla mnie mid, poza tym wydaje mi się, że obiektywnie nie jest to aż tak dobra płytka żeby stawiać ją w topie albumów wszechczasów.
Re: Lauryn Hill - The Miseducation of Lauryn Hill (1998)
też uważam że przehype w chuj, ale jednak lubię więcej niż 3 traczki 
Re: Lauryn Hill - The Miseducation of Lauryn Hill (1998)
Odświeżałem przy okazji kwietniowego Płytkastu i w sumie podtrzymuję opinie z pierwszych odsłuchów, czyli takie 7/10, niby git, świetnie highlighty, ale też dużo rzeczy do skipu, no i się dłuży cholernie, temu rzadko wracam do całości - ogólnie dość overrated i nigdy nie kumałem robienia z tej płyty AŻ TAKIEGO klasyka
Rzeczony podcast gdyby kogoś:
Rzeczony podcast gdyby kogoś:
- marmolad_k2
- Posty: 8214
- Rejestracja: 03 sie 2023, 11:18
Re: Lauryn Hill - The Miseducation of Lauryn Hill (1998)
Sobie odświeżyłem dziś, boli że nie poszła za ciosem i to jest jej jedyna solówka 
Re: Lauryn Hill - The Miseducation of Lauryn Hill (1998)
Fajna plyta. 7/10. Rzeczywiscie mogla poleciec dalej i nagrac klasyk, tym bardziej ze na tym live wystepie w mtv byly zajebiate momenty jak niedokonczone "i just want you around"





