Re: Madlib - Sound Ancestors (2021)
: 01 lut 2021, 14:29
@deleuze ok, może niezbyt precyzyjnie się wyraziłem, a poza tym był to komentarz w biegu, na gorąco, po pierwszym bodaj przesłuchaniu i może nawet nie całkowitym, a na pewno nie w skupieniu. pisałem tylko i wyłącznie o swoim subiektywnym odczuciu, bo o ile zgadzam się, że wreszcie dostaliśmy uporządkowany, w miarę zwarty instrumentalny longplej od Madliba, a nie po prostu beattape przeładowany Madlibowym wariactwem i wszendobylstwem (co i tak kocham), to jednak nie musiałem nawet czytać o samym procesie powstawania, by odczuć słuchając, że weszły na ten projekt szkice/pętle z kilku ostatnich lat (i tak w rzeczywistości było), tylko właśnie zostały one starannie wybrane, ujednolicone, ogarnięte aranżacyjnie, dopieszczone i ułożone w brzmieniu (w dodatku przez nie byle kogo i zapewne w porozumieniu z Otisem). i właśnie na początku wręcz zdziwiło mnie to i wydało mi się - w kontekście tego projektu - trochę wymuszonym eklektyzmem (na zasadzie - naładujmy ile się da, co tam masz, multum inspiracji, potem pościnajmy, ogarnijmy brzmienie i gitara). no ale posłuchałem już więcej, intensywniej i powinienem uderzyć się w pierś, że cokolwiek tu pisałem zanim na spokojnie przepłynąłem sobie z tym projektem. trzeba poświęcić czas i dać się wciągnąć w tę podróż, by docenić wielowątkowość i bogactwo wpływów, by uświadomić sobie, że nie ma tu miejsca na przypadek i że jest to wybitnie przemyślana konstrukcja. trzeba słuchać tego jako spójnego, wycyzelowanego dzieła, od początku do końca. ale Road of The Lonely Ones i tak wybijające się.