Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Kategoria poświęcona albumom.

Moderatorzy: instinkt, luk0as

Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5948
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

A method man ma (miał) wlaśnie spoko flow, z polotem i finezją często, i to nie dzięki, a POMIMO głosu. Bo mimo powszechnego zachwytu, dla mnie jego barwa głosu jest trochę nużąca na dłuższą metę, dużo bardziej niż Nasa, którego barwa głosu mi się podoba. Choć jest mniej oryginalna, bo mimo że owszem charakterystyczna, to znajdę więcej podobnych, np. The Game.

Method Man na takim Sub Crazy pokazał co mi chodzi, bo był 1994 a on się piękne bawił tempem, zaczął na intro powoli na rymach które można przeciągać, sennie halucynogennie, a jak wszedł bit to zmienił w ogóle schemat pisania/rytmu i zrobił to jeszcze ze 3 razy po drodze dzięki rymom wewnętrznym, a wciąż podwójnym, po czym zrobił coś co chyba pierwszy raz u niego usłyszałem, a potem to już w ogóle rzadko, ale podzielił wers w barze w środku wyrazu strat reaching for that nickle plate auto-
/matic, my thoughts get sporadic. Niby zwykła przerzutnia, a on to zrobił tak niewymuszenie, na luzie, doskonale:



Ale zarówno powyższy track jak i the bounce to są u mnie top 10 flowów ever. Tyle że to co MEth tutaj robi to jest właśnie dla mnie kwintesencją znaczącego wszystko i nic słowa - stylowy.

A przykładowo tu ma dobre flow, bardziej schematyczne, ale jest storytelling, konkretny tekst, a on se płynie na nim spokojnie, wyraźnie stawia akcenty i mimo głosu współgra z popowym wydźwiękiem kawałka:


Jest vibey. Ja lubię jak flow płynie, wbrew pozorom Eminema nie mam za żadnego mistrza flow, on jest owszem elastyczny, rytmiczny, melodyczny (był), ale to co mi się podoba u Jaya nie podoba mi się u niego. A jakoś od 2008-9, nie pamiętam dokładnie, zaczął dla mnie brzmieć tragicznie, jak wkurwiona chihuaha, albo jak robot udający wkurwioną chihuahuę. Jego top flow to oczywiście MM LP. Obecnie to tryhard dla tryhardu i jakieś techniczne akrobacje, które nikogo nie obchodzą, nie płyną i nie brzmią.

A co do Nasa, to nie wiem czy zamierzenie czy nie, czasami to się sprawdza i jest częścią stylu, ale na wrzuconym wyżej przykładzie Hold down the block, ja wyraźnie słyszę, że mu brakuje tchu, że brzmi jakby się męczył, akurat nie był w formie i brakowało mu kondycji, miał grypę, nie wiem, żeby to nawet w ramach własnego stylu porządnie wyrapować. Tu już może nawet nie o flow chodzi a o wykonanie. No po prostu na odpierdol. Jak ktoś w tym wersie Don't expect more when you put in less work than all them w zaznaczonym fragmencie nie słyszy, że on to less work wyrzuca absolutną resztką tlenu w płucach w desperacji tonącego, to nie wiem, nie dogadamy się. Można mówić, że robi to celowo, dla mnie brzmi to zwyczajnie słabo. I ta płyta ma wiele takich momentów.

Nas nigdy nie był i nie będzie dla mnie raperem, o którym pierwsze co pomyślę, to zajebiste flow. A moje zarzuty są konkretne - schematyczność, powtarzalność, warstwa liryczna ponad wszystko, brak tchu i gonienie frazy, bo zwykle tyle tekstu napisał, że trzeba gonić żeby zmieścić i żeby tlenu starczyło. No jest jednym z tych raperów, którzy tekst treść stawiają na pierwszym miejscu i to słychać. I sobie potrafię wyobrazić, że on lwią większość swojego repertuaru mógł napisać w ogóle bez bitu w słuchawkach, gdzie raperzy którzy często kojarzeni są z zajebistym flow, mają w głowie już jakąś melodię i konkretne sylaby, a realizują to potem dobierając tekst. Jest to wszystko bardziej muzykalne, nie mylić z melodyjne.

Ale sam powtarzam też, że flow Nasa to dla mnie kanon flow dla takiego twardego, uliczno-truskulowego hip hopu lat 90. Podręcznik. Nowojorskie pociągi, otagowany beton i klimat pomarańczowej cegły QB czy Marcy. Takie jak to nazwałeś @baqlashan typowo hip hopowe pierdolnięcie. I nie zgadzam się, że Jay Z tego nie miał, no może nie miał tyle co Nas i też nie chciał, ale jak chciał robić takie osiedlowe numery, to robił i robił zajebiście cough up a lung where im from, im from Marcy, son. Przecież to hymn:



I jay to realizuje po swojemu, jedzie off beatowo, zwalnia, przyspiesza, ale ogólnie płynie z prędkością patrolową.

(Btw. to w ogóle właśnie się skapnąłem, że track Aśki ze Snuza na OST do blokersów to jest dość wyraźny follow up do tego kawałka, trochę nawet remake - ciekawostka).

A takich co zaczynają od treści jest też wielu, zwłaszcza w Polsce i to też słychać, a Nas może być ich mentalnym ojcem i dziadkiem i to też wartość. Taki Sokół, Taco, dla mnie obaj mają dobre sprawdzone flow, pasujące do ich stylowego całokształtu, ale wiem o nich, że z torby walizki nie zrobisz i nigdy nic zaskakującego pod tym względem nie usłyszę od nich.

Nas jest trochę bardziej jak mix Sokoła i Pezeta, bo jednak przy treści bardziej dba o rymy, ale dla mnie nadal jest to schematyczne i przewidywalne, nie czuję u niego tego czarnego luzu zdefiniowanego w Chłopaki nie płaczą. Ale Taco też taki jest, zawsze lecą dobre podwójne, a treść jest bardzo konkretna, często ciekawsza niż u Nasa i go chujowym nie nazwę, chyba że robi chujozę, a zrobił jej dużo.

Oczywiście, że to jest wypadkowa tego, co kto chce robić, czy przekazywać mundrości, czy się bawić, czy chce nauczać, czy tańczyć w klubie, czy powychodzić na groźnego osiedlowego zbira.

Oczywiście, że wszystko powyższe to subiektywna ocena, ale nazwana, uargumentowana tym, co lubię, a co mi się nie podoba.
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5948
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

gods bidness pisze: ↑09 paź 2026, 9:56 Raz dowiózł takie flow na tracku z bravehearts w ost do 8 mili. Przynajmniej tak to pamiętam, że czuć było pewność siebie, ale też pamiętam że tam się chełpił zwycięstwem beefu. Coś tam and you already know who im better than i ja mu tam wtedy wierzyłem.
Kurwa to nie było na OST z 8 mili, pojebałem kawałki, o to mi chodziło:



No i tutaj zajebiści brzmi, z charyzmą, pewnością i przekonująco. Szkoda, że cenzura. :bag:
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5948
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

A tu z kolei brzmi słabo, niby nie wypada z bitu, niby nadąża, ale słychać, że goni tą frazę, nie płynie z bitem, tylko robi wyścigi, bo upchał tego tekstu w barach pod kurek.



Method Man by poskromił ten bit odpowiednio jak kowboj konia.
Awatar użytkownika
Krew
Posty: 2328
Rejestracja: 10 maja 2019, 9:49

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: Krew »

I tak mało dałeś z tym lepszym flow od Nasa, dla mnie jeszcze Redman, Reakwon na pewno pod tym względem lepiej, choć nie mam ochoty i umiejętności by bawic się aż w takie drobiazgowe rozbijanie rapowania jak biddnes z baklazanem
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5948
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

Dałem pierwszych lepszych, co mi do głowy przyszli o 3 w nocy z gorączką na L4. Redman i Raekwon uzasadnione stanowiska, choć ja Redmana wielkim fanem nie jestem, bo za bardzo drze tą mordę. Tę. Ale ma on niewątpliwie coś, czego wielu raperom (większości) brakuje - potrafi się dowolnie wydrzeć bez strachu, że zafałszuje czy, że głos mu się załamie jak kogutowi z mutacją.
Awatar użytkownika
baqlashan
Posty: 8738
Rejestracja: 18 kwie 2019, 0:26
Lokalizacja: mentalne średniowiecze

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: baqlashan »

Odpisze ci po pracy pysiu
Moltisanti pisze: ↑13 wrz 2026, 23:10 Czy to do chuja rozumiesz ze to państwo finansuje te obiady, a nie ty?
Awatar użytkownika
jogi
Posty: 4260
Rejestracja: 18 kwie 2019, 15:46

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: jogi »

gods bidness pisze: ↑09 paź 2026, 11:48 ale słychać, że goni tą frazę
iii tam. Mięciutko tam sobie pląsa.
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5948
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

Dlatego już mi się nie chce o tym gadać, bo niby jedno i to samo, a jeden słyszy zupełnie coś innego niż drugi. Nas ma masę kawałków gdzie pięknie siedzi na bicie, np. na Stillmaticu w pierwszym lepszym Got yourself a gun, ale też ma sporo takich, które mi nie siedzą, a on tam zamiast płynąć, to się męczy i walczy z bitem i zadyszką jak polski piłkarz z piłką i zadyszką.
Awatar użytkownika
jogi
Posty: 4260
Rejestracja: 18 kwie 2019, 15:46

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: jogi »

Nigdzie się nie męczy. Utkałeś se tezę i się jej trzymasz na zasadzie jeden słyszy, drugi nie słyszy.

Ja z kolei rzucę swoją tezą, że najlepsze są jego dwa pierwsze albumy nie przez teksty, flow czy melodie ale przez tą hipnotyzującą transowość. To było charakterystyczne dla tamtego okresu i później już bardzo rzadko wracało. It was written to w ogóle jest jakies mantrowe, repetytywne gówno które mnie czaruje do dzisiaj bardziej niż cokolwiek innego w hip hopie.
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5948
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

Nieźle. Jakby mnie tak murzyn oczarował, to też bym pewnie mankamentów nie dostrzegał.
Awatar użytkownika
jogi
Posty: 4260
Rejestracja: 18 kwie 2019, 15:46

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: jogi »

W tych dwóch albumach imo nie ma mankamentów. Potem było różnie.
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
Awatar użytkownika
gods bidness
Posty: 5948
Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12

Re: Nas - Hip Hop Is Dead (2006)

Post autor: gods bidness »

Jak dla mnie iww ma więcej top 10 kawałków nasa, ale illmatic bardziej jest spójna w swojej perfekcji.
ODPOWIEDZ