1. Heaven or Hell
2. After Party
3. Euphoria
4. Can't Feel My Legs
5. Cardigan
6. Wasted
7. Spaceship
8. No Photos
9. Candy Company
10. Had Enough
11. No Idea Spoiler
Mega irytuje mnie jego głos... Bardzo specyficzna barwa. O ile gość swietnie się sprawdza jako jeden z wielu (jak np. na składance JACKBOYS), tak ten jego solowy album trochę mnie męczy.
jestem sobie w trakcie sluchania i abstrahujac od tego czy mi sie podoba czy nie, mam wrazenie ze cos jest skopane z miksem w niektorych trackach, na przykład w Cardigan ostatnie 4 wersy refrenu sa wyraznie ciszej niz reszta, tak samo w After Party mam wrazenie ze wokal za cicho
^tez to wyłapałem
Jego głos męczył mnie nawet na uber krótkim JACKBOYS wiec myślałem ze nie wytrwam na tym albumie mimo ze Toliver to ciekawy zawodnik.
Taki chuj w ogóle mi jego głos przez cały album nie przeszkadzał, super debiut zero zamuły. Na pochwałę podkłady zasługują też, będzie wracanko
Kubinsky pisze: ↑14 mar 2020, 20:57
przy featuringu sheck wesa uświadomiłem sobie jak bardzo brakuje mi rapu tego murzyna od konca 2018 roku
Kurwa to!
Ten trak wypuszczony YTKNS czy jakoś tak zapętlam już 63929502 raz i dalej czekam na nowy album, przejebanie oryginalny jest chłop a jak pójdzie w stronę z wyżej wymienionego kawałka to nie będzie co zbierać
w szoku, że jego barwa głosu nie przeszkadza, ciekawe jakby to wyszło w dłuższym projekcie
przeszkadza mi za to, że w euphorii traciłem rachube czyją płyte słucham, źle to wyszło, przydałoby się chociaż przesunąć numer na trackliście