chociażby o tym tracku?
Ascetoholix - Apogeum (2003)
Re: Ascetoholix - Apogeum (2003)
@sugarhill_notausgang co sądzisz o tej płycie poza suczkami?
chociażby o tym tracku?
chociażby o tym tracku?
Mam w domu szafkę, w której trzymam
Wszystkie dostępne dzieła Lenina
Wszystkie dostępne dzieła Lenina
Re: Ascetoholix - Apogeum (2003)
MÓJ TEMACIK! -> viewtopic.php?t=10448
DJ SCREW VS HEWRA/MOBBYN
-> https://www.youtube.com/watch?v=C2KMna2KQK0
Re: Ascetoholix - Apogeum (2003)
To porównaj sobie teraz jeszcze płyty - "We Własnej Osobie" z 2002 i album z tego tematu z rapem typu "Suczki". Może zauważysz różnice w twórczości pzdr
Re: Ascetoholix - Apogeum (2003)
widzę, że Asceci mają lepsze, luźne flow i się nie spinają, eksperymentują i bawią się muzyką. A WWO, no cóż, jak zwykle wtedy napinają kiszkę stolcową żeby brzmieć prawilniej. Ale ja akurat od zawsze hejter wszystkiego co z uszakiem związane
MÓJ TEMACIK! -> viewtopic.php?t=10448
DJ SCREW VS HEWRA/MOBBYN
-> https://www.youtube.com/watch?v=C2KMna2KQK0
Re: Ascetoholix - Apogeum (2003)
kozak faktycznieTrinken, hulanken zabezpiecza flankę wbija w ciebie chuja
I podnosi swoją rangę, poznaj moją bandę
Bo to hip-hop prawa stróże wypaleni niczym żużel
Wytrwamy najdłużej, widzisz na posturze
Kuta gwiazda ze srebra, luta miasta nie przegra
Eldoka pozdrawia wszystkich pis jol
Re: Ascetoholix - Apogeum (2003)
Słowo klucz - zaszczaniec.
Spoiler

Na początku był wyszczekanym niby-dresem-ale-nie-do-końca w przydużym Morosporcie, zachciało mu się wyjaśniać wszystkich tych, o których było głośniej, może się wczuł chłopina w uliczny klimat bo grał kawałek trasy z Włodim ale przewózka szybko została ucięta po sławetnym pierwszym wpierdolu i nagle nasz motyl zmienił się w niedoszłego członka warszawskiej bohemy z czasów PRL, pijaka, artystę niezrozumianego i tak ciągnął na tym farmazonie ładnych parę lat, będąc też samozwańczym arbitrem hip-hopowej elegancji.
O późniejszych ruchach nawet nie chce mi się pisać, bo napisano już wystarczająco chociażby na tym (albo na tamtym) forum. Dobrze, że małolaty teraz czują zupełnie co innego i mają wyjebane w wysrywy takiego dzbana, ja i niektóre moje ziomki swego czasu daliśmy się jeszcze na to złapać.
Poza tym kuurwa, ZUCHU <wciągnięcie powietrza przez zęby> typ miał beef przez jakąś ksywę!
@azar Mordzia, dla mnie to nie są jakieś górnolotne wersy ale numeru jako całości wporzo się słucha, no co mam ci poradzić.
Całość ma taki fajny wajbik czy jak to się tam teraz nazywa, nawet takie pierdololo PASTORA KRISA (
A Asceci jak to Asceci, takie sobie hopki z Oborniki WLKP co lubią se rapować, dla jednich byli przypałowi, inni ich słuchali bo lubili albo dlatego, że nie mieli wtedy alternatyw. Jednak zawsze byli tylko raperzykami, po latach jak zachciało im się coś wypuszczać dla wąskiego grona fanów to nadal byli tymi raperzykami, tylko, że starszymi i z jakimś tam swoim życiem dorosłych facetów.
Tymczasem część tych wielkich uliczników przez lata pajacowali na gumce żeby tylko utrzymać przy sobie słuchaczy, nie każę nikomu stać w miejscu i być zakutym łbem typu 2002 hehe palziułko elo (chociaż czasem w chuj za tym tęsknię ale w przeciwieństwie do jakichś randomów z komentarzy YT piszących "ROCZNIK 1985 EH PAMIENTAM TERA NIE MA PRAWDZIWEGO RAPU" qmam, że czasy się zmieniają) ale rozpierdala mnie jak część tych typów stała się karykaturami wcześniejszych siebie i już ten wizerunek w którym sami się zamknęli zaczął ciążyć, bo kłócił się z kolejnym nowym sposobem na robienie sosu.
Re: Ascetoholix - Apogeum (2003)
odświeżyłem sb album już na tyle, by więcej o nim powiedzieć i co tu dużo gadać - klasyk
najlepszy z ferajny jest oczywiście doniu, patrząc z perspektywy czasu, to gość miał po prostu talent do robienia rapu, z nucenia zrobił swój znak rozpoznawczy i tu nawet nie chodzi o refreny (które swoją drogą w jego wykonaniu też są zawsze kozackie), ale o takie nucenie bez użycia słów, jak ktoś nie kuma ocb, to polegam puścić sobie suczki i po kilku sekundach powinieneś ogarnąć, świetne wyczucie stylu
bardzo dobre wrażenie robi również liber, co jak co, ale gość umiał nawarstwiać rymy i akcentować je w taki sposób, że nie sposób się do tego nie bujać
póki zdrowie ciała nie przestawaj działać, hartuj ducha
zrobić coś z niczego to jest sztuka, której szukam
jak poparcia w ludziach, którym ufam
czas odjeżdża, kto zagnieżdża się na słupach nic nie osiągnie
asceta, dosłownie to nie o mnie
przecież jakby wam nie wbili do głowy metalowym młotkiem, że nie można tego słuchać, to byście walili konia do techniki i kolorowali rymy, przypominam 2003 rok! to tylko jeden z przykładów, bo on ciągle tak składa
kris wyraźnie najsłabszy, ale biorąc pod uwagę rok wydania i poziom polskich mc w tamtych czasach, nie powiedziałbym, że jest wartością ujemną dla całości, po prostu solidny raper, który ma zajawkę i poniżej pewnego poziomu nie schodzi, solo by męczył, ale jako jedna trzecia składu jest okej
najgorszy moment albumu to oczywiście zwrotka trójwymiarowca w suczkach, która jest taka sama jak wszystkie inne nagrane przez reprezentantów (reprezentanta? coraz bardziej skłaniam się ku teorii, że w składzie jest jeden raper) trzeciego wymiaru, zaraz za nim mezo, który był zbyt pedalskim studenciakiem, żeby odnaleźć się w takim luzacki kawałku dla prawdziwych skurwysynów
pierwsza edycja dotyczyła dodania powyższego akapitu, druga zmiany roku na 2003, myślałem, że wyszło rok później (jeszcze większy szacun!)
najlepszy z ferajny jest oczywiście doniu, patrząc z perspektywy czasu, to gość miał po prostu talent do robienia rapu, z nucenia zrobił swój znak rozpoznawczy i tu nawet nie chodzi o refreny (które swoją drogą w jego wykonaniu też są zawsze kozackie), ale o takie nucenie bez użycia słów, jak ktoś nie kuma ocb, to polegam puścić sobie suczki i po kilku sekundach powinieneś ogarnąć, świetne wyczucie stylu
bardzo dobre wrażenie robi również liber, co jak co, ale gość umiał nawarstwiać rymy i akcentować je w taki sposób, że nie sposób się do tego nie bujać
póki zdrowie ciała nie przestawaj działać, hartuj ducha
zrobić coś z niczego to jest sztuka, której szukam
jak poparcia w ludziach, którym ufam
czas odjeżdża, kto zagnieżdża się na słupach nic nie osiągnie
asceta, dosłownie to nie o mnie
przecież jakby wam nie wbili do głowy metalowym młotkiem, że nie można tego słuchać, to byście walili konia do techniki i kolorowali rymy, przypominam 2003 rok! to tylko jeden z przykładów, bo on ciągle tak składa
kris wyraźnie najsłabszy, ale biorąc pod uwagę rok wydania i poziom polskich mc w tamtych czasach, nie powiedziałbym, że jest wartością ujemną dla całości, po prostu solidny raper, który ma zajawkę i poniżej pewnego poziomu nie schodzi, solo by męczył, ale jako jedna trzecia składu jest okej
najgorszy moment albumu to oczywiście zwrotka trójwymiarowca w suczkach, która jest taka sama jak wszystkie inne nagrane przez reprezentantów (reprezentanta? coraz bardziej skłaniam się ku teorii, że w składzie jest jeden raper) trzeciego wymiaru, zaraz za nim mezo, który był zbyt pedalskim studenciakiem, żeby odnaleźć się w takim luzacki kawałku dla prawdziwych skurwysynów
pierwsza edycja dotyczyła dodania powyższego akapitu, druga zmiany roku na 2003, myślałem, że wyszło rok później (jeszcze większy szacun!)
Ostatnio zmieniony 26 sty 2022, 16:28 przez aleksy, łącznie zmieniany 2 razy.
Mam w domu szafkę, w której trzymam
Wszystkie dostępne dzieła Lenina
Wszystkie dostępne dzieła Lenina
Re: Ascetoholix - Apogeum (2003)
Cieszę się, że wreszcie rehabilitowane są produkcje, które zostały skazane na banicję przez truskulofaszystów i napiętych dresów z osiedla. Ci sami, którzy mocno jechali po Ascetach, Mezie, czy Tece, dzisiaj propsują Bedoesa, Żabsona i różnych Youngów.
Dodano po 2 dniach 18 godzinach 56 minutach 44 sekundach:
Dodano po 2 dniach 18 godzinach 56 minutach 44 sekundach:
Re: Ascetoholix - Apogeum (2003)
EJ SUCZKI MY ZNAMY WASZE SZTUCZKI
Re: Ascetoholix - Apogeum (2003)
Wyrywamy Suczki podczas Głuchej nocy
Re: Ascetoholix - Apogeum (2003)
Z ciekawości sobie słucham właśnie, całkiem fajne bity są na tej płycie. Hejty oczywiście były bezpodstawne bo od strony tekstów czy muzyczki to w zasadzie wszystko się zgadza. Po prostu za dużo tych Suczek było wszędzie i zaczęło to wkurwiać i to zaważyło na ich wizerunku. Gościnki mieli od Fu, Pono, RDW więc jakby zgodnie z prawilnością.
Ludzie też swego czasu oceniali innych po wyglądzie i na przykład taki Liber wyglądał na grzecznego, ułożonego chłopaka a pozował w klipach na twardziela o kamiennej twarzy.
Nie wiem dlaczego ale wkurwia mnie twarz Donia. Pewnie jest sympatycznym człowiekiem ale ... nie wiem.
Ludzie też swego czasu oceniali innych po wyglądzie i na przykład taki Liber wyglądał na grzecznego, ułożonego chłopaka a pozował w klipach na twardziela o kamiennej twarzy.
Nie wiem dlaczego ale wkurwia mnie twarz Donia. Pewnie jest sympatycznym człowiekiem ale ... nie wiem.
Re: Ascetoholix - Apogeum (2003)
zapraszam do dyskusji w temacie Potężne kichawy
Re: Ascetoholix - Apogeum (2003)
wąskie wargi. mówię wam, nie ufajcie wąskim warom






