ostatnia przesłuchana przeze mnie w zeszłym roku płyta, a konkurencja była spora
nawet fajne, ale trochę za bardzo wycofane, ikry trochę za mało, za długie też, z każdego numeru ściąłbym gdzieś z minutę i byłoby git
no i przede wszystkim trochę rap bez odbiorców, nie przychodzi mi do głowy kto mógłby tego słuchać, co widać też po wyświetleniach
potwierdza się, że najgorszą krzywdę jaką można sobie w polsce zrobić, to urodzić się w nieodpowiednim czasie, gdyby lukasyno urodził się z dekadę później (i przy założeniu, że jego muzyka byłaby tym samym trochę inna) to myślę, że byłby w czołówce średniej wiekowo ulicy (pokolenie bonusa rpk), a tak to dupa, jego wrażliwość i horyzonty muzyczne zawsze były zbyt wymagające i za szerokie dla potencjalnych odbiorców jego twórczości
szkoda, bo zasługiwał na więcej
Re: Nautilus - Azymut (2019)
: 05 kwie 2020, 12:05
autor: PeterStillNinety's
Ciekawa rozkminka [mention]przedszkolanek[/mention] Postaram się odnieść
A tymczasem na kanał Nautilusa wjechał zapis koncertu z białostockiego klubu Zmiana Klimatu
Jest moc Na live to zupełnie inny odbiór Nie byłem wtedy ale muszę nadrobić, bo muzyka na live to esencja.