Pamiętam jak w zeszłe lato szedłem do ziomeczka na bloki zeby potem isc nad morze i sie wkurwiałem, że nie mam na mp3 odtwarzachu letniaków i musiałem na chujowym internecie sobie puszczać z jutuba Dobre Czasy jakby to był 2012, a potem wziałem abonament i odkryłem Spotify i kurwa teraz patrze, że tam dalej nie ma jebanych Dobrych Czasów i w sumie nie wiem co chciałem powiedzieć.
Letniaki to jest coś pomiędzy nostalgią za latami szczeniackimi a wyjściem z zimowej depresji w dorosłym życiu, takie "kiedyś to było dobrze, ostatnio było chujowo ale jednak nie jest kurwa tak całkiem źle" Takie mam odczucia.