Re: [seria dekady] Dark Souls
: 23 paź 2019, 13:53
Souls'ów jakichkolwiek nie ma co porównywać do Lords of The Fallen, bo ta gra ma zupełnie inny feeling. Postać (w LoTF) rusza się wolno i roll'uje jakby brodziła po łokcie w gęstym błocie.druhu pisze: ↑23 paź 2019, 19:40 na czym polega fenomen "trudności" tej gry? w sensie, czy jej trudność ogranicza się do wyuczenia mechanik gry (nie wiem, liczenia klatek przy ataku przeciwnika, żeby zrobić unik/kontrę w odpowiednim momencie) czy w jakimś stopniu przeciwnicy "oszukują"?
zaraz zacznie się wyprzedaż halołinowa na xboxie i widzę, że cała trylogia będzie na wyprzedaży to bym kupił, ale chciałbym wiedzieć, czy aby kult trudności tej gry nie był wynikiem płaczu każuali tak jak w przypadku cupheada, czy serio takie trudne.
jedyna moja styczność z gatunkiem "trudne gry z mieczem" ogranicza się do lords of the fallen, którego nie dałem rady ukończyć, nie z powodu trudności gry, a z racji zjebanej kamery podczas walki z jakimś kurwa ognistym pająkiem i shadow of the colossus, które było ok.

No ja właśnie w ogóle nie parowałem w DS i nigdy mi to nie wychodziło. A w Sekiro bardzo mi siadł ten system i największe problemy miałem z bossami typowo Soulsowymi np z tą małpą pierdolonąhubi pisze: ↑24 paź 2019, 12:35 no ponoć nie ma reguły. ja np. całkiem spoko parowałem w soulsach co miało mi niby ułatwić sekiro a jest jak jest. generalnie jakieś zamki/twierdze, które możesz rozjechać stealth to kaszka z mleczkiem ale w momencie walki oko w oko z kimś mocnym to zimny pot jeszcze. ale wierzę, że jak zawsze to kwestia czasu tylko.
Jak grałem za pierwszym razem to też sprawili mi trochę problemów (miałem z 5 podejść), ale wykminiłem, że trzeba korzystać dobrze z tego 3 typka co się potem spawnuje i zaczyna ich napierdalać. Wtedy masz czas na chwilę oddechu i regen. A tak ogólnie no to jak ze wszystkimi bossami - 6 uników, 2 ciosy. Jakbyś potrzebował pomocy na którymś etapie to dawaj znać, mam cały czas DS3 zainstalowane na dyskucon shonery pisze:zaraza, ale mnie stróże otchłani wkurwiają. pierwszy etap rozkminiony i udaje się ich uwalić bez użycia estusa, w drugim już max 1/5 hp zabiorę i przyjmuje ognistego klapsa w pizdę. dziś ich uwale, wierzę, przeczytałem że niby gdzieś przed walką można przywołać typeczka, muszę tego poszukać bo przeoczyłem.
póki co najlepiej mi się gra kataną na zmianę z cestusami, pomocniczo w drugiej łapie pyro. tarcz raczej nie używam, parować nie umiembiegam w lekkich ciuszkach i turlam się jak pojebany.