przesłuchałem, no i nie najgorszy materiał, taki 5-6/10, tylko że trochę przeciętnie (choć w sumie ma jeszcze sporo czasu) i słychać że robione na szybko (w końcu jak się przechodzi na swoje, trzeba rzucić jakiś kontent), ale...
... Oki, kurwa, co tu dał, położył najlepszą zwrotkę w życiu i wpierdolił całą dyskografię Planka, zresztą zalinkuję, by każdy usłyszał
już oficjalnie tego chłopaka można ogłosić materiałem na postpostmodernistycznego Mesa i nieearlsweatshirtowskiego Leha
jak to Oki czytasz kolego, to więcej takich rzeczy proszę bardzo
Janek jest okropnie miałki i w swojej miałkości okropnie zapętlony, ale ma jedną rzecz, która mi się w nim podoba (zwłaszcza w starszych nagrywkach) - rozluźnianie struktur formalnych (wersy, zwrotki, flow itd) i za to w kraju, gdzie muzykę robi się od linijki umiarkowany prpos
całość przyzwoita, bit dobre, nawijka sprawna, tradycyjnie jakieś problemy z tzw. charyzmą i wzięciem bitu za mordę, ale się już do tego przyzwyczaiłem, no i jego ogólna muzykalność nie ma w tej chwili odpowiednika w polskim newschoolu, tekstowo jest coraz gorzej, chłop traci (czemu?) swoje kapitale asonanse, bardzo to się u niego spłyca i uprasza
dodam jeszcze, że płytę wygrał wers "dziś ludzie widzą we mnie Statuę Wolności", przypuszczam, że domyślam się, o co chodziło Plankowi, ale brzmi to paradnie

poza tym raz jeszcze zapiałem na głos i raz poleciał facepalm, ale nie pamiętam już za co
najlepszy numer to tradycyjnie ten, do którego pójdzie klip 3 tygodnie po premierze, jak już nikogo nie będzie interesować
piękna, na wpół ludowa elegia, gdzie erotyczno-egzystencjalne lamentacje spotykają się z metateoretyczną refleksją o rapie, zakochałem się w tym numerze
