Strona 2 z 3

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 12:53
autor: KoolSido
Kurde spozniłem się a miałem napisać że temat pod Tedego, od TVN przez merch po vanillahajs, kraby szczypią za każdym razem

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 12:58
autor: Jasek
Chyba OSTR do Zeusa taki mental miał

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 13:10
autor: E-42
A imo nie tak bardzo chodzi o trzymanie wszystkich na tym samym poziomie, a o strach że ktoś okaże się lepszy w tym co robisz, to trzeba już na starcie delikwentów usadzić. Nie bez powodu ci co wydawali w wytwórniach innych raperków nie odnosi sukcesów zazwyczaj, mieli być tłem na którym szefo na wilka alfa będzie wyglądać. Jak ktoś całą swoją osobowość i pewność siebie zbudował wokół bycia raperem (duża presja na bycie „najlepszym”) albo nwm gównokierownikiem w zakładzie, to tak będzie się zachowywał, każdy kto w ogóle myśli samodzielnie będzie niemile widziany, a co dopiero typek co przeskoczyć go może

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 13:16
autor: gods bidness
Skąd się wzięła nienawiść do Liroya pod koniec lat 90 i na początku 2000? Typ był pierwszy, przetarł szlaki i większość zamiast to docenić i propsować, jak to się robi w Ameryce, to albo dissowała na kawałkach jak NAS i PEJA albo jechała z nim do spodu, trzymając kciuk pod dłonią. Jak cała Warszawa i reszta.

Liroy okazał się bulletproof, wykazał odpornością psychiczną i dzisiaj nikt poważny nie odbiera mu statusu legendy, a jego sztandarowych hitów z połowy lat 90tych słucha się lepiej niż całej Molesty i reszty warszawskich dukaczy do 5 lat od alboomu w przód. Dowód:


Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 15:30
autor: DoubleB
bo zajebywał gotowe pętle i patenty od house of pain, cypress hilla itd.

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 15:48
autor: ReservationAtDorsia
Przecież Nas na Illmatic na interludzie nawijał Fuck y'all crab-ass niggas though!

W rapie amerykańskim to chyba najlepszym tego przykładem był cwel 50 cent.

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 15:48
autor: marmolad_k2
gods bidness pisze: 06 kwie 2026, 10:19 Jeśli ja tego nie mogę, to ty również nie możesz
Przecież teraz brzmi pierwsze 15 lat polskiego rapu.

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 15:52
autor: Jasek
Świta mi też coś w bani sytuacja z Junesem i HuczuHuczem, ale może ktoś lepiej pamięta co tam było xd

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 20:44
autor: igorzastyy
Patokalipsa. Sfrustrowani chłopcy, którzy mając w zanadrzu mordercze punche oparte na dwuznacznościach nie podbili rapgry, więc w przypływie złości i właśnie tej frustracji, zaczęli atakować na oślep raperów, którym się udało.

Żadnej melodyjności, kombinowania z flow, z tematyką utworów. Wjechali z dissami i jebaniem całej sceny, bo tylko tym mogą przyciągnąć jakiś fanbase, który te śmieszne rondelki zakłada i razem z chłopcami z Pato wchodzą na wysoki level frustracji i toksyczności. Tworzą przy tym symbiozę, która jednym pozwala poczuć się ważnymi raperami, którzy zjadają scenę, a tym drugim daje zupełnie złudne wrażenie, iż słuchając Patokalipsy są wybrańcami, a każdy kto słucha jakiegoś Bedopiesa czy Whita to głuchy cymbał, który nie wie co to rym potrójny.

Penx jedyny co chciał spierdolić z tego kurwidołka i coś pokombinować muzycznie, to go Eripe niby dla jaj, ale jednak podszczypywał. Eripe to dostał na pizdę od Bedoesa dwuznacznie, tak jak lubi. W kawałkach i na żywo. Bolał go sukces grubego rapera z Bydgoszczy. Nie umiem tak jak ty osiągnąć sukcesu, to cię będę dissował i jebał, a swoim fanom wmówię, że gdybym chciał mieć sukces to bym miał, ale nie chcę, bo nie jestem szmatą.

A ten Zygson to jest kurwa hit. Typ sepleni jakby nie miał zębów i wędzidełka i w ogóle język w drugą stronę miał, a wozi się jak jakiś Rick Ross. Jego Delekta zdissował na tracku przecież, wspólnym tracku

Dziś co drugi raper musi mieć napisy w numerach
Tu nie pomoże logopeda, czas pizdy umierać

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 20:49
autor: gods bidness
Celnie

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 21:08
autor: bcn
kazdy uliczny raper i jebanie po tych ktorzy sprzedali sie dla zarabiania pieniedzy czy jakos tak nie sprzedać się dla sosu ciekawe czy tak umiesz.

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 22:45
autor: d3luge1
igorzastyy pisze: 06 kwie 2026, 20:44 Nie umiem tak jak ty osiągnąć sukcesu, to cię będę dissował i jebał, a swoim fanom wmówię, że gdybym chciał mieć sukces to bym miał, ale nie chcę, bo nie jestem szmatą.
gdzie go dissował przed dostaniem na pizde?

Dziwi mnie, że jeszcze nikt tutaj nie wymienił całej ekipy z UMC i czasów kiedy strzelało się w niebo i miało mitycznego wroga, który chce skomercjalizować hip-hop a jak przyszło co do czego to każdy kto mógł to się sprzedał.

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 22:54
autor: Piters
Chyba podziemie w tych legendarnych latach około 2004-2010 pasuje do określenia z tematu

Na legal bez 10 płyt w podziemiu to nawet nie próbuj, bo my też nie mogliśmy (ale nawijaliśmy na każdej że powinniśmy móc, a ci co teraz są to nie powinni)

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 23:12
autor: zuperhero
E-42 pisze: 06 kwie 2026, 13:10 Nie bez powodu ci co wydawali w wytwórniach innych raperków nie odnosi sukcesów zazwyczaj, mieli być tłem na którym szefo na wilka alfa będzie wyglądać. Jak ktoś całą swoją osobowość i pewność siebie zbudował wokół bycia raperem (duża presja na bycie „najlepszym”) albo nwm gównokierownikiem w zakładzie, to tak będzie się zachowywał, każdy kto w ogóle myśli samodzielnie będzie niemile widziany, a co dopiero typek co przeskoczyć go może
trochę coś w tym może być ale imo bardziej wynikało to z faktu, że wytwórnie 'kolektywne' były bardziej profesjonalnie, pracowało tam więcej ludzi znających się na swojej działce, a działania były rozgarnięte i lepsze pod kątem biznesowym.
w wytwórniach skupionych wokół jednego rapera, działalność przynosiła zyski nie dlatego, że operacyjnie wytwórnia działa tak zajebiście, tylko dlatego że raper, który ww. zakłada, ma już wyrobioną markę i leci na fejmie. a to że wytwórnia działa nieoptymalnie wpisuje się w koszta, kapusta i tak wpada więc nie ma się co spinać. dodatkowo zazwyczaj pozatrudniani są ludzie nie dlatego, że mają kwalifikację, tylko dlatego że to koledzy bossa.
kariera frontmana kręci się z rozpędu, natomiast kiedy wkłada się w te tryby nieznanego młokosa, to ciężej jest coś wykrzesać. w końcu założyciel na potencjalnym sukcesie podopiecznych klepał by pengę, więc trzeba być naprawdę niedowartościowanym gościem, żeby z tego rezygnować dla podratowania ego, szczególnie że jak nie u siebie, to w wytwórni obok będzie ktoś kto popularnością przeskoczy danego dinozaura.
zresztą nie jest też tak, że nikt nigdy się nie wybił z tego typu wytwórni, tylko taki delikwent zaraz spierdala na swoje vide Szpaku, Chivas, Gedz, ?Quebo?, i mnóstwo ludzi z SBM(jeśli brać ich wgl pod uwagę) .

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 06 kwie 2026, 23:23
autor: starydobryhiphop
gods bidness pisze: 06 kwie 2026, 13:16 Skąd się wzięła nienawiść do Liroya pod koniec lat 90 i na początku 2000? Typ był pierwszy, przetarł szlaki i większość zamiast to docenić i propsować, jak to się robi w Ameryce, to albo dissowała na kawałkach jak NAS i PEJA albo jechała z nim do spodu, trzymając kciuk pod dłonią. Jak cała Warszawa i reszta.

Liroy okazał się bulletproof, wykazał odpornością psychiczną i dzisiaj nikt poważny nie odbiera mu statusu legendy, a jego sztandarowych hitów z połowy lat 90tych słucha się lepiej niż całej Molesty i reszty warszawskich dukaczy do 5 lat od alboomu w przód. Dowód:

Tak też ostatnio odpaliłem Liroya na zasadzie sprawdzę będzie pewnie beka (sympatyczna alejednak beka) a tu mówię o kurde ale to gowno dobrze się starzeje . Lepiej niż większość sceny.

A co do takiego kraba to pewnie już było ale alkopoligamia chyba tak funkcjonowała

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 07 kwie 2026, 8:43
autor: igorzastyy
d3luge1 pisze: 06 kwie 2026, 22:45 gdzie go dissował przed dostaniem na pizde?
No w kilku kawałkach go zaczepiał. Na pewno w "Level down" i jeszcze w innych, ale już nie pamiętam dokładnie tytułów utworów. Też dopierdalał się do 2115, co w beefie zostało wytknięte. Zarzucał im donosicielstwo.

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 07 kwie 2026, 9:35
autor: MetinowyGosu
Tede 100% się wpisuje w temat

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 07 kwie 2026, 10:42
autor: Popi
Właśnie za chuja się nie wpisuje. Tede to zawsze był panicz i giermkowie, nawiązując do tego wiadra krabów z pierwszego posta to on nie był w wiadrze tylko to było jego wiadro

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 07 kwie 2026, 10:46
autor: Haczapurjan
+ Tede sam zachęcał Abla czy Numera do wydawania, swego czasu brał różne ekipy pod swoje skrzydła typu PTP, Sistars czy Hardkorowe Brzmienie. Tym różnym Szynom też chciał dawać szansę (na miarę swoich możliwości), więc skrzydeł też nie podcinał. Tede jest do rany przyłóż pod tym względem, a @gods bidness nie może tego przeboleć

Re: Mentalność kraba w polskim hip hopie.

: 07 kwie 2026, 11:22
autor: d3luge1
W ogóle co do Tedego to w latach 2005-2008 mieszkałem przez chwilę z ciocią w Warszawie (ze względu na studia). Ciocia miała 3-letnią córkę (moją kuzynkę) i tak się jakoś złożyło, że często się nią zajmowałem.

Pewnego razu dostałem zadanie zabrania kuzynki do fryzjera. No to siedzę w poczekalni (salon nie jakiś mega biedny, ciocia miała kasę, ale też nie jakaś ultra wysoka półka) i nagle do tej samej poczekalni wchodzi Tede :D Przed wyjazdem do Warszawy myślałem, że będę codziennie trafiał na kogoś sławnego, a to była pierwsza taka sytuacja po prawie 2 latach tam spędzonych. Cholernie się zestresowałem, oczywiście instynktownie najchętniej bym do niego od razu podbił i zaczął sobie robić z nim zdjęcia i tak dalej, ale scykałem / nie chciałem być nachalny, więc po prostu na niego nerwowo zerkałem co 2 sekundy, a on po prostu siedział i czytał jakieś pisemko. Po jakimś czasie moja kuzynka zaczęła płakać - próbowałem ją za wszelką cenę uspokoić, żeby nie zrobiła mi siary przy Tede, ale ta ryczała i ryczała.

I nagle Tede wstał i do niej podszedł. Delikatnie ją pogłaskał i zapytał co jest nie tak. Ja powiedziałem, że prawdopodobnie jest głodna czy coś. No więc Tede odłożył gazetę, wziął na ręce moją kuzynkę, podniósł koszulkę i na środku salonu fryzjerskiego nakarmił ją piersią. Zajebiście sympatyczny facet.