Re: Paktofonika - Archiwum kinematografii (2002)
: 04 wrz 2026, 23:27
nie wiedziałem co sobie puścić wieczorem, to puściłem sobie archiwum
rah ręką posuwa myszkę swą... ale jak porusza... kurde dobrym był producentem w tym 2002. kipper też dziwne w sumie, że zrobił tylko parę bitów na pfk i jakieś undergroundowe śląskie projekty, bo też dobry był chłop, ale cała ta ekipa mikołowska raczej na uboczu była.
generalnie cała płyta produkcją stoi. dziwne jakby było inaczej skoro zwrotki to głównie odrzuty z "kinematografii". no ale jak się słucha magika w "wielkiej grze" albo "na mocy paktu"... co by było gdyby... dobrze, że te największe psychofaństwo się skończyło i można bez przypału powiedzieć, że póki żył to chyba był najlepszy. albo chuj powiem wprost - był najlepszy.
wiadomo, do wyjebania "dejot rusza czarne puyty" to już nawet 10 lat młodszy i chuja wiedzący o rapie ja wiedział xd
dobry mógł być to koniec rozdziału pt. "paktofonika", ale że koledzy seba i wojtek przestali nagrywać chociaż niezłe płyty po recepturze (reset jeszcze nawet mi się podobał w gimnazjum, ale po 10 latach chujni nikogo już to nie obchodziło) to teraz muszą wyciskać cytrynę ile się da. szkoda.
rah ręką posuwa myszkę swą... ale jak porusza... kurde dobrym był producentem w tym 2002. kipper też dziwne w sumie, że zrobił tylko parę bitów na pfk i jakieś undergroundowe śląskie projekty, bo też dobry był chłop, ale cała ta ekipa mikołowska raczej na uboczu była.
generalnie cała płyta produkcją stoi. dziwne jakby było inaczej skoro zwrotki to głównie odrzuty z "kinematografii". no ale jak się słucha magika w "wielkiej grze" albo "na mocy paktu"... co by było gdyby... dobrze, że te największe psychofaństwo się skończyło i można bez przypału powiedzieć, że póki żył to chyba był najlepszy. albo chuj powiem wprost - był najlepszy.
wiadomo, do wyjebania "dejot rusza czarne puyty" to już nawet 10 lat młodszy i chuja wiedzący o rapie ja wiedział xd
dobry mógł być to koniec rozdziału pt. "paktofonika", ale że koledzy seba i wojtek przestali nagrywać chociaż niezłe płyty po recepturze (reset jeszcze nawet mi się podobał w gimnazjum, ale po 10 latach chujni nikogo już to nie obchodziło) to teraz muszą wyciskać cytrynę ile się da. szkoda.