Strona 2 z 3
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 07 wrz 2025, 10:54
autor: CeHaTeHaCe
na koncercie Crankalla gadałem chwile z Bastkiem z Intoksynatorów ale pamiętam tylko tyle że pytałem czego tera słucha i mi powiedział czarnuchów z harlemu na soundcloudzie
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 07 wrz 2025, 11:13
autor: tkss
Kiedyś w Gdańsku idąc sobie chodnikiem nawiązałem kontakt wzrokowy z jakimś kolesiem w śmiesznych różowych polarowych spodniach (takie od dziecięcej piżamy w latach 80/90) Zagadał do mnie czy mam ognia. Twarz wydała mi się znajoma i ogarnąłem że to Leh. Pogadaliśmy chwilę, lekka bekę skręciliśmy z tych spodni, pytał od kiedy go słucham. Strzeliliśmy se fotkę i rozeszliśmy się w różne strony. Bardzo pocieszny koleś.
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 07 wrz 2025, 11:16
autor: Jose
z takich przecięć, że fotka i zbita piątka to Bałagane na Openerze, jak szedł na swój koncert i Pikers/MFC, jak pomagałem userowi LuK w ogarnięciu koncertu i de facto stałem na bramce, z Pikersem szybka piona, ale MFC się zatrzymał na chwilę i miał taki śmieszny telefon, który wyglądał jak Nokia 3310 bez obudowy i prosił, żebyśmy sprzedali "dużo bilecików, bo trzeba robić haaaajs", zabawny ziomal, pzdr dla niego
podziemnych raperów też sporo, ale to na każdym hip-hopowym koncercie idzie kogoś spotkać i w sumie nikt nie wywarł na mnie złego wrażenia, większość z nich to zajawkowicze i to czuć od pierwszej chwili i nie wiem, gadasz se z nimi jak z normalnymi ziomkami albo masz uczucie, że się znacie od lat, mimo że się dopiero poznaliście, a nie, że spotykasz się z poczutymi wielkimi raperami (a pamiętam jak tam podbijałem po jakieś autografy/krótkie gadki z Pezetem, Eldo czy Mesem, to był taki dystans - ale może dlatego, że miałem 15 lat mniej i sam czułem respekt).
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 07 wrz 2025, 11:33
autor: kon rafal
3 lata temu będąc w mojej ukochanej Jastarni wybrałem się z moją kobitą na koncert zespołu Dwa Sławy. Nie wiedzieliśmy czy zmierzmy odpowiednim wejściem na plażę, więc nie omieszkałem zapytać trzech gości idących za nami czy przypadkiem może też nie idą na koncert, a że było już ciemno, a ja byłem lekko dziabnięty to nie poznałem, że to nikt inny jak oni!
Zamieniliśmy dwa zdania, Radosław powiedział żebyśmy na nich poczekali po koncercie to coś poświrujemy.
Odprowadziliśmy ich po koncercie pod domek, bo mieli nocleg 50 metrów obok, przegadałem z Radosnym całą drogę powrotną i okazal sie niesamowicie miłym i pogodnym gościem, Astek natomiast sprawiał wrażenie nieco bączucznego, może przez to, że wyśmiałem jego foruming na ślizgu.
Wielkie 5 dla nich
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 07 wrz 2025, 11:51
autor: Pvsio
Jose pisze: ↑07 wrz 2025, 11:16
podziemnych raperów też sporo, ale to na każdym hip-hopowym koncercie idzie kogoś spotkać i w sumie nikt nie wywarł na mnie złego wrażenia, większość z nich to zajawkowicze i to czuć od pierwszej chwili i nie wiem, gadasz se z nimi jak z normalnymi ziomkam
pod tym się podpisuje totalnie, ja dużo na koncerty latam i często z kimś się przypadkiem nawet jakąś rozmowę nawiązuje jak na evencie jest maks 50 osób to o to trudno nie jest
jedyny raz chyba jak ktoś po poznaniu go irl stracił u mnie to raper Koza jak w 2019 z nim pogadalem na jakims evencie bypassu chwilę (no wielkie zdziwienie, że ktoś pretensjonalny i przemądrzały na trakach jest taki też na żywo

) no ale wtedy też gówniarz byłem i w peaku zajawy na jego muzę to szczególnie mi to nie przeszkadzało
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 07 wrz 2025, 20:02
autor: Ocherz
Nie uwierzycie co mi się dzisiaj przydarzyło.
Otóż moja matka jest osobą bardzo kulturalną, chodzi na wernisaże, wystawy, do filharmonii, teatru i inne otwarcia parasola. Jest to związane z tym, że stara się sama przed sobą pozować na potomkinię przedwojennych mieszczan warszawskich pomimo, że cała jej rodzina pochodzi z tej słynnej Polski B. Nie jest to jednak w tej historii ważne.
Ważne jest to, że kupiła sobie bilet bilet do Opery Narodowej na Rigoletto, za 150zł i się przeziębiła. Stwierdziła, że zbyt długo na ten bilet polowała żeby teraz go oddawać z powrotem więc zamiast niej do opery pójdę ja, bo jej zdaniem schamiałem ostatnimi czasy.
2 dni broniłem się przed tym pomysłem ale w końcu stanęło na zdaniu mamę i w dniu dzisiejszym elegancko ubrany wyruszyłem do świątyni sztuki. Po drodze rozważałem spierdolenie do parku i kłamanie, że jednak na operze byłem ale koniec końców doszedłem do wniosku, że skoro już jest taka okazja to pójdę.
Po wejściu do budynku zasiadłem na kanapie w korytarzu i oczekiwałem na dzwonek wieszczący zbliżający się początek spektaklu. Tłum dookoła gęstniał z każdym momentem (niecodziennie zdarza się przecież możliwość wysłuchania takiego dzieła) aż w końcu stało się to co stać się musiało- ktoś wyjątkowo boleśnie nastąpił mi na nogę.
Z nieukrywaną złością podniosłem głowę chcą zwrócić uwagę oprawcy. Gdy zobaczyłem jego twarz ogarnęło mnie przerażenie. Był to artysta i kombinator Oliwier Roszczyk, w kręgach uliczno-kryminalnych znany szerzej jako Bonus RPK. Chcąc uniknąć dania wpierdolu dla mnie od razu wyciągnąłem z kieszeni telefon i portfel. Ku mojemu zdziwieniu Bonus nie wziął żadnej z tych rzeczy, ani nie wykonał na mnie wyrok ulicy. Zamiast tego zaczął z całego serca przepraszać i tłumaczyć panującym ściskiem, nie omieszkując przy tym głośnego skrytykowania nuworyszy, którzy pchają się do opery podczas gdy nie potrafią kulturalnie poczekać.
Zdumiony odpowiedziałem Bonusowi, że nic się nie stało, sytuacja jest dla mnie w pełni zrozumiała i nie żywię do niego urazy. Nie rozwiało to skrępowania Bonusa, który zaczął mnie gorąco prosić abym pozwolił mu w ramach przeprosin za ten incydent zabrać się do bufetu. Z grzeczności przystałem na tę propozycję. W operowym bufecie Bonus zafundował mi moccacino i słusznych rozmiarów bezę po czym tłumacząc się naglącym czasem i kajając się zniknął w tłumie.
Po konsumpcji zasiadłem na sali, gdyż opera już się zaczynała. Rozglądałem się za Bonusem jednak nigdzie nie mogłem go dostrzec. Ku mojemu zdziwieniu pojawił się on na scenie, gdzie odśpiewał arię Questa o quella. Po przerwie miałem jeszcze okazję usłyszeć jego Si, vendetta w duecie z Arturo JSP. Cały spektakl zakończony został w sposób nietypowy- utworem Zachowanie podłe, w wykonaniu którego towarzyszył Bonusowi z kolei Syn Ulicy.
O jakości całej opery najlepiej mówi fakt, że wybredna, warszawska publiczność nagrodziła ją 7-minutową owacją.
Gdy po zakończeniu opuszczałem budynek doszła mnie wrzawa- zaginął puzon oraz kilka instrumentów smyczkowych. Nie oglądałem się już jednak i wyszedłem na zewnątrz. Na parkingu ulokowanych po środku Plac Teatralnego zobaczyłem Bonusa ugniatającego nogą wiolonczele do bagażnika swojego samochodu. Nasze spojrzenia spotkały się.
"Oczy widzą, uszy słyszą, usta milczą" powiedział.
"Śmierć konfidentom" odparłem, mrugając przy tym porozumiewawczo.
W ten oto sposób Bonus RPK został w moich oczach największym artystą wśród kombinatorów polskich.
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 07 wrz 2025, 20:21
autor: ART
ma ktos ta inna paste z bonusem rpk? jest tam watek grania w tony hawka w domu rodzinnym oliwiera i przemiane oliwiera w bonusa rpk
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 07 wrz 2025, 20:49
autor: camzat
Ten temat przypomniał mi że kurwa nigdy niepoznalem żadnego rapera. No i w sumie co? Gowno
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 08 wrz 2025, 14:30
autor: chuj
ART pisze: ↑07 wrz 2025, 20:21
ma ktos ta inna paste z bonusem rpk? jest tam watek grania w tony hawka w domu rodzinnym oliwiera i przemiane oliwiera w bonusa rpk
przepadła tak jak pierwotna wersja pasty o byciu żydem w fable
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 08 wrz 2025, 14:34
autor: ricky
nic nie przepadlo mordo
Pamiętam jak Bonus RPK, a raczej Oliwier był jeszcze moim serdecznym kolegą. Wy myślicie, że te kawałki o bastionie patologii i ciężkim życiu na woli to prawda? Ten gość wychowywał się na strzeżonym osiedlu na Żoliborzu. Wszystko wyjebane w marmury i złote klamki. Pamiętam jak zaprosił mnie do siebie w 2001 żeby pograć w Tony’ego Hawka, bo wtedy miał zajawkę na deskę. Jako jedyny z ekipy miał komputer. Z czasem poznał grupkę zwyrodnialców i zaczął strugać dzieciaka ulicy z biednego domu. Pamiętam jak do niego zadzwoniłem:
- Oliwier mogę wpaść pograć w komputer? Dostałem od kolegi Wormsy. Fajna gierka, chodzisz robakami…
I wtedy stało sie cos strasznego... Nie sądziłem, że tak mi odpowie:
- Wypierdalaj, człowieku i nie mów do mnie Oliwier bo to pedalskie imię. Teraz jestem Bonus RPK i mam innych kolegów.
Generalnie to mu odjebało bo pogłoski chodziły że wącha klej, że zaangażował się w życie przestępcze i że grubasy go ścigały i musiał knagę opierdalać na Bielanach żeby mu dali spokój. W ogóle wciągnęli go do ekipy bo był z bogatego domu i chłopakom piwo i jointy kupował. Sponsor RPK.
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 08 wrz 2025, 14:35
autor: chuj
dziekuje
Dodano po 1 minucie 29 sekundach:
ricky pisze: ↑08 wrz 2025, 14:34
- Oliwier mogę wpaść pograć w komputer? Dostałem od kolegi Wormsy. Fajna gierka, chodzisz robakami…
to jest przepiękny fragment
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 08 wrz 2025, 14:37
autor: ART
props ricky za ta akcje
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 08 wrz 2025, 14:39
autor: ricky
bonusowo (hehe) dorzucam to, bawi do dzis
Kiedy byłem mały, na osiedlu cały czas stawiali takie dwuosobowe huśtawki, że się siedziało naprzeciwko siebie. No wiecie - takie biedne metalowe huśtawki, że dwie osoby siadały naprzeciwko siebie na takich jakby krzesełkach pomalowanych najtańszą emalią i mogły się huśtać razem. Nie wiem czy to wynikało z tego, że chciano oszczędzić materiały (jeden stelaż na dwie osoby to zawsze mniej drogocennego metalu), czy coś innego kierowało umysłami inżynierów, którzy zaprojektowali ten cud techniki.
Od pierwszego dnia pod huśtawkami ustawiały się kolejki dzieci pragnących spróbować tej nowej zabawki, bryzy świeżości na placu zabaw wypełnionym starymi, zardzewiałymi karuzelami i drabinkami pamiętającymi młodość pierwszego sekretarza dawno upadłej i znienawidzonej partii.
My, jako starszaki, przychodziliśmy na plac zabaw po zmierzchu, kiedy młode matki dopalając ostatnie papierosy, udawały się ze swoimi płaczącymi dziećmi do domów, aby jutro kontynuować edukację w technikum, a ostatnie ze starszych dzieci znikały w domach, pędząc na wieczorynkę, którą z zapałem oglądały na dwudziestojednocalowych telewizorach Trilux, będących wskaźnikiem wysokiego statusu społecznego w biednych umysłach ich jeszcze biedniejszych rodziców.
Wtedy to właśnie my, znienawidzone starszaki, niepodzielnie panowaliśmy nad królestwem metalowych drabinek i koników. Pluliśmy na siodełka karuzel, sikaliśmy do piaskownicy i robiliśmy wiele innych, dorosłych w naszym mniemaniu rzeczy, których sens nigdy nie wydał mi się jasny. Tak samo było kiedy postawili te nowe dwuosobowe huśtawki. Najpierw Mateusz wyrwał łańcuszki mające w teorii zabezpieczyć dziecko przed wypadnięciem z pomalowanej tandetną emalią ławeczki na huśtawce. I wtedy, gdy Mateusz z pasją próbował oderwać drugi z pary łańcuszków, w głowie któregoś z nas zrodził się plan. Huśtanie „na bonusa”.
Idea była prosta - każda huśtawka posiada rurkę o którą blokuje się, gdy pasażer jest rozhuśtany zbyt wysoko. Ma to zapobiec kręceniu się huśtawki wokół górnej osi i wyrwaniu jej z ziemi. Ustaliśmy, że każde przypierdolenie w tą rurkę to tak zwany bonus.
Więc każdego dnia po zmierzchu, z młodzieńczym zapałem biliśmy kolejne rekordy w ilości bonusów. Oczywiście konstruktorzy huśtawki nie przewidzieli, że zostanie ona wykorzystana do tak dziwnych celów, więc nogi choć wbetonowane w chodnik, z każdym kolejnym bonusem wyrywały się z ziemi, a rurki trzymające siedzisko wyginały się raz w jedną, raz w drugą stronę.
Pamiętam to jak dziś - był gorący lipcowy wieczór, środek wakacji. Komary latały stadami, a słońce zachodziło, gdy na placyku pojawił się Oliwier. Nigdy nie pozwalaliśmy mu się z nami bawić - sam nie wiem czemu. Oliwier przyszedł i powiedział że chce pobić rekord bonusa. Wyśmialiśmy go, ale był uparty i w końcu siadł samotnie na krzesełku. Jako że wcześniej huśtałem Mielonego (mówiliśmy na niego tak bo był gruby, a mama w soboty wołała go z okna na obiad słowami „Sebastian, do domu! Mielone stygną!”) i Łysego, który był wysoki i też swoje ważył, kiedy przyszła pora huśtać Oliwiera wykręciłem się, mówiąc że jestem zmęczony i nie mam siły. Prawda była jednak inna. Zauważyłem, że huśtawka bardziej niż zwykle odrywa się od ziemi i po prostu się bałem. Kiedy Oliwier wsiadł i zaczęli go huśtać, ktoś po pięćdziesiątym czy sześćdziesiątym bonusie wpadł na pomysł żeby „walić tak mocno aż się gnojek porzyga”. Biedny Oliwier nie miał jak uciec z huśtawki, która coraz mocniej uderzała w blokującą rurkę, a ponieważ była niedociążona z jednej strony, coraz wyżej odrywała sie od ziemi.
W końcu uderzyła tak mocno, że betonowe mocowania pękły, a pasażer wraz z metalową ramą odlecieli na kilka metrów. Chłopak miał szczęście że nic go nie przygniotło, ale mimo to konkretnie przypierdolił w ziemię. Później było dużo krwi, policji, problemów i obniżone zachowanie na koniec roku, jednak wszyscy z obecnych twardo stali przy kwestii że „chłopaka nikt nie zmuszał i że sam chciał żeby go rozhuśtać jak najmocniej”.
Oliwier po rekonwalescencji wrócił do siebie, jednak już nigdy nie zachowywał się normalnie. Kiedy nasza wychowawczyni zorganizowała dla grupy z osiedla wycieczkę do szpitala by odwiedzić chorego, wszyscy, którzy byli obecni podczas feralnego zdarzenia zgłosili swój udział - tym bardziej że
odbywało się to w ramach lekcji.
Do dziś nie zapomnę tego błędnego uśmieszku, kiedy chórem ochrzciliśmy go „Bonus” na cześć bicia rekordu i jednogłośnie ustaliliśmy, że z powodu destrukcji huśtawki, rekord pozostanie niepobity. I choć wzrok i wyraz twarzy sprawiają wrażenie jakby Oliwier przedawkował jakieś narkotyki lub wypił parę piw, prawda jest inna. To wszystko efekty tamtego zdarzenia, jego lotu i lądowania na twarz wraz z kilkudziesięciokilogramowym stelażem huśtawki. A ja za każdym razem, gdy widzę teledysk, w którym występuje, mam przed oczami tamten lot i jego krzyk, gdy huśtawka oderwała się od ziemi.
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 08 wrz 2025, 15:18
autor: Ocherz
Ochuj

Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 08 wrz 2025, 15:28
autor: ART
bylem przekonany ze ta pasta byla o bonusie bgc i byla smieszniejsza
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 08 wrz 2025, 16:30
autor: DoubleB
W latach 2014-2016 mieszkaliśmy przez chwilę z rodzicami w Warszawie u mojej cioci. Ciocia miała 3-letnią córkę (moją kuzynkę) i tak się jakoś złożyło, że często się nią zajmowałem. Tak naprawdę oczywiście znaleźli sobie darmową nianię.
Pewnego razu dostałem zadanie zabrania kuzynki do fryzjera. No to siedzę w poczekalni (salon nie jakiś mega biedny, ciocia miała kasę, ale też nie jakaś ultra wysoka półka) i nagle do tej samej poczekalni wchodzi Kaz Bałagane

Przed wyjazdem do Warszawy myślałem, że będę codziennie trafiał na kogoś sławnego, a to była pierwsza taka sytuacja po prawie 3 latach tam spędzonych. Cholernie się zestresowałem, oczywiście instynktownie najchętniej bym do niego od razu podbił i zaczął sobie robić z nim zdjęcia i tak dalej, ale scykałem / nie chciałem być nachalny, więc po prostu na niego nerwowo zerkałem co 2 sekundy, a on po prostu siedział i czytał jakieś pisemko. Po jakimś czasie moja kuzynka zaczęła płakać - próbowałem ją za wszelką cenę uspokoić, żeby nie zrobiła mi siary przy Kazie, ale ta ryczała i ryczała.
I nagle Kaz wstał i do niej podszedł. Delikatnie ją pogłaskał i zapytał co jest nie tak. Ja powiedziałem, że prawdopodobnie jest głodna czy coś. No więc Kaz odłożył gazetę, wziął na ręce moją kuzynkę, podniósł koszulkę i na środku salonu fryzjerskiego nakarmił ją piersią. Zajebiście sympatyczny facet.
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 08 wrz 2025, 16:45
autor: Sialala
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 08 wrz 2025, 16:49
autor: Burak
Coś ci warszawscy raperzy za dużo mleka produkują bo o Mesie też już podobną historię czytałem
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 08 wrz 2025, 16:58
autor: dispe
Bo to stara "pasta" jest.
Ja akurat mieszkam w Wawie od urodzenia i na mieście, w klubie, w kinie, w knajpie, w metrze widziałem już kilkunastu znanych raperów ale nigdy nie czułem potrzeby do nich podbijać i męczyć buły. Nigdy nie kumałem tej potrzeby pucowania się do rapera, o czym ja niby miałbym z nim rozmawiać? na chuj mi jakieś zdjęcie z nim? Ja słucham muzy i tyle, nie wiem, może niektórzy uznają ich za jakieś gwiazdy ale dla mnie to zwykle ziomy.
Kiedyś nawet przez przypadek wylądowałem z koleżanką u Pono w mieszkaniu, siedział se i grał w Cywilizację na kompie, spaliliśmy se lolka, pogadaliśmy o gierkach i jakiś głupotach. Nawet nie powiedziałem, że wiem kim jest i nie poruszyłem tematu rapu bo.. po co?
Re: Raperzy, których poznaliście na żywo
: 08 wrz 2025, 17:25
autor: TdW
I to są historie, zjarany Pono grający w Cywilizacje
