Co zabija waszą radość z grania?
Moderator: con shonery
Re: Co zabija waszą radość z grania?
Rzeczy niewymagające tłumaczenia:
- mikrotranzakcje
- wymagane połączenie internetowe do grania w singla
- patche po 170Gb w dniu premiery i w ogóle wypuszczanie niedorobionych tytułów.
Rzeczy bardziej skomplikowane:
- Gry typu jeździsz samochodem nie potrafią zrobić dobrego modelu jazdy, głównie dlatego, że nie pracują na własnych silnikach. Black Box Games tworzył NFSY na własnym silniku i wiedzieli jak będzie działała fizyka jazdy, dzięki temu ich Needforspeedy były tak grywalne.
Stawianie grafiki nad grywalnością
- W dupie mam czy mi się naturalnie włosy będą zachowywać na postaci którą się poruszam jeśli gram w grę w której nie ma co robić poza łażeniem i grindowaniem.
- mikrotranzakcje
- wymagane połączenie internetowe do grania w singla
- patche po 170Gb w dniu premiery i w ogóle wypuszczanie niedorobionych tytułów.
Rzeczy bardziej skomplikowane:
- Gry typu jeździsz samochodem nie potrafią zrobić dobrego modelu jazdy, głównie dlatego, że nie pracują na własnych silnikach. Black Box Games tworzył NFSY na własnym silniku i wiedzieli jak będzie działała fizyka jazdy, dzięki temu ich Needforspeedy były tak grywalne.
Stawianie grafiki nad grywalnością
- W dupie mam czy mi się naturalnie włosy będą zachowywać na postaci którą się poruszam jeśli gram w grę w której nie ma co robić poza łażeniem i grindowaniem.
Re: Co zabija waszą radość z grania?
O to o silnikach to dobra rozkmina. Nie podoba mi się w dzisiejszych grach że duża część z nich jest zrobiona na takich samych silnikach - UE / Unity / inny znany silnik, a mało jest własnych silników. Niby da się te silniki modyfikować ale widać po grach że podobne są do siebie. Wiadomo że koszt produkcji własnego silnika jest dużo większy niż zakup licencji na gotowy, ale jakieś to wszystko takie nie wiem
Rydawarrior dostępny na wszystkich platformach streamingowych
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
Re: Co zabija waszą radość z grania?
w ostatnim czasie mocno jestem zmęczony swoim kurwa zbieractwem w grach, wpadam w jakąś manie lizania ścian i zaglądania w każdy kąt, a potem przed dojściem do połowy gry zaczynam się nudzić i męczy mnie powtarzalny gameplay
zniechęcają też mnie słabi wydawcy, duże pieniądze za gry w chujowej formie, ciągłe problemy z optymalizacją (thx ue5)
zniechęcają też mnie słabi wydawcy, duże pieniądze za gry w chujowej formie, ciągłe problemy z optymalizacją (thx ue5)
Re: Co zabija waszą radość z grania?
meta (dodatkowo pojmowana nieopatrznie przez współgraczy, np. w lolu, gdzie zaburzone dzieci drą pizdę, że ktoś robi coś w ich przekonaniu suboptymalnego), grindowanie i ogólnie wszelkie elementy, które z gry robią obowiązek domowy, no sorry ale czesać konia to ja mogę wieczorem
jak gra jest w jakiś sposób fabularna, a story kuleje to też nie będę w to grał, tak samo jak nie będę czytał powieści mesa
wychodzi na to, że gry w momencie przejścia do mainstreamu odziedziczyły wszystkie mechanizmy związane z innymi rodzajami rozrywki i podzieliły się na chujowe i spoko
niestety też prawdopodobnie nie da się zrobić lepszego rtsa niż age of empires, lepszego action rpg niż wiedźmin 3 itd. i gry już dawno osiągnęły swój peak, dlatego większość z nich to niesprawiający satysfakcji z gry tryhard, bo zamiast bazować na sprawdzonych rozwiązaniach, wymyślają gówno z dupy chuja@Bolo
jak gra jest w jakiś sposób fabularna, a story kuleje to też nie będę w to grał, tak samo jak nie będę czytał powieści mesa
wychodzi na to, że gry w momencie przejścia do mainstreamu odziedziczyły wszystkie mechanizmy związane z innymi rodzajami rozrywki i podzieliły się na chujowe i spoko
niestety też prawdopodobnie nie da się zrobić lepszego rtsa niż age of empires, lepszego action rpg niż wiedźmin 3 itd. i gry już dawno osiągnęły swój peak, dlatego większość z nich to niesprawiający satysfakcji z gry tryhard, bo zamiast bazować na sprawdzonych rozwiązaniach, wymyślają gówno z dupy chuja@Bolo
Re: Co zabija waszą radość z grania?
Mnie męczą otwarte światy (nie jestem wybitnie kreatywny, nie wiem co mam wtedy robić, szkoda czasu) i granie z ludźmi przez neta przez tryhardów, oszustów i chujowy matchmaking (granie z ludźmi, którzy dosłownie żyją grą, kiedy sobie chce poczilować i odpocząć, jest odpychające i bynajmniej nie zachęca do progresowania).
Dodano po 1 minucie 29 sekundach:
Oczywiście gry typu pay2win jebać
Dodano po 1 minucie 29 sekundach:
Oczywiście gry typu pay2win jebać
Jesteście popierdoleni, świat wychował was źle
Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda
Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda
Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
Re: Co zabija waszą radość z grania?
- zbyt długie gry
- niepotrzebny otwarty świat + zbyt rozgałęzione drzewo wyborów i np rozwój postaci przez co zamiast cieszyć się grą, zastanawiam się czy gram przynajmniej w miarę optymalnie i podejmuje dobre decyzje fabularne
- mikrotransakcje; na przykładzie PESa, pójście w tryb online
- brak fabuły
- konieczność latania po mapie vide Assassin's Creed
- LGBT, polityczna poprawność etc.
- konieczność skradania się
- niepotrzebny otwarty świat + zbyt rozgałęzione drzewo wyborów i np rozwój postaci przez co zamiast cieszyć się grą, zastanawiam się czy gram przynajmniej w miarę optymalnie i podejmuje dobre decyzje fabularne
- mikrotransakcje; na przykładzie PESa, pójście w tryb online
- brak fabuły
- konieczność latania po mapie vide Assassin's Creed
- LGBT, polityczna poprawność etc.
- konieczność skradania się
Re: Co zabija waszą radość z grania?
Najprościej mówiąc... zajawka mi przeszła.
Ostatnią grą, którą bardzo się jarałem była Forza Horizon 5, ale trochę nużyło mnie to, że muszę tydzień w tydzień wygospodarować ze trzy godziny, aby zaliczyć zadania, by dostać kolejne samochody. Do tego to, że jak na tak rozbudowaną grę zakres samochodów używanych w tych wyzwaniach był mimo wszystko bardzo wąski. Sprawdziłbym chętnie FH6, ale kiedy to wyjdzie? Cholera wie.
FIFA? Wypadłem z obiegu kilka lat temu, a aby wrócić na karuzelę, musiałbym spędzić kilkanaście godzin z tutorialami, żeby rozgryźć schematy. A potem jeszcze musiałbym grać przez Internet i wkurzać się na toksycznych graczy? Dziękuję, postoję.
Football Manager? To już nie te czasy, gdy edytowałem bazy danych po swojemu albo miałem syndrom jeszcze jednego meczu.
Myślałem nad ogarnięciem Split Fiction (bo It Takes Two weszło fantastycznie), ale kupno nowej konsoli - dla w sumie jednego tytułu - jednak odpada.
A jeżeli jednak chcę sobie w coś pograć, to raz na rok znowu instaluję sobie Settlers II - Dziesięciolecie i katuję kampanię z dodatkiem, choć wszystkie mapy znam już na pamięć. Bo gdy chcę sobie pograć w jakiś nowy tycoon/manager/cokolwiek, to odrzucają mnie wymagania sprzętowe z dupy i to, że gra bardzo szybko mnie nudzi.
Jest tyle fajnych rzeczy do zrobienia, że gry przestały być priorytetem.
Ostatnią grą, którą bardzo się jarałem była Forza Horizon 5, ale trochę nużyło mnie to, że muszę tydzień w tydzień wygospodarować ze trzy godziny, aby zaliczyć zadania, by dostać kolejne samochody. Do tego to, że jak na tak rozbudowaną grę zakres samochodów używanych w tych wyzwaniach był mimo wszystko bardzo wąski. Sprawdziłbym chętnie FH6, ale kiedy to wyjdzie? Cholera wie.
FIFA? Wypadłem z obiegu kilka lat temu, a aby wrócić na karuzelę, musiałbym spędzić kilkanaście godzin z tutorialami, żeby rozgryźć schematy. A potem jeszcze musiałbym grać przez Internet i wkurzać się na toksycznych graczy? Dziękuję, postoję.
Football Manager? To już nie te czasy, gdy edytowałem bazy danych po swojemu albo miałem syndrom jeszcze jednego meczu.
Myślałem nad ogarnięciem Split Fiction (bo It Takes Two weszło fantastycznie), ale kupno nowej konsoli - dla w sumie jednego tytułu - jednak odpada.
A jeżeli jednak chcę sobie w coś pograć, to raz na rok znowu instaluję sobie Settlers II - Dziesięciolecie i katuję kampanię z dodatkiem, choć wszystkie mapy znam już na pamięć. Bo gdy chcę sobie pograć w jakiś nowy tycoon/manager/cokolwiek, to odrzucają mnie wymagania sprzętowe z dupy i to, że gra bardzo szybko mnie nudzi.
Jest tyle fajnych rzeczy do zrobienia, że gry przestały być priorytetem.
Re: Co zabija waszą radość z grania?
1. Gry wymagające do odpalenia połączenia z internetem i oddzielnego launchera z którego dowiem się jakie są najnowsze promocje, kto wygrał turniej e-sportowy w Azji i najlepiej jeszcze sprawdzę prognozę pogody - Chciałbym, żeby wszystko dało się odpalać jako gra.exe w dedykowanym folderze i tyle
2. Monstrualna waga aktualizacji i samej gry - Moje ulubione tytuły miały po 700mb, wiem który mamy rok i jakiej wielkości dyski w przeciętnych komputerach, ale mimo wszystko te ~40gb przy Wiedźminie 3 było dla mnie limitem i wszystko powyżej mnie przeraża.
3. Nie wiem jak to opisać, ale filmowe/zbyt realistyczne poruszanie się - Doceniam trud deweloperów włożony w prace nad fizyką w grach, ale na tym docenieniu po rozegraniu samouczka się kończy. Ktoś opisywał niedawno w temacie RDR2, że męczy go ustawianie postaci żeby zebrać przedmioty z szafek i mam identycznie. Gry, w których mogę sobie zapierdalać, sprintować i wskakiwać na łeb NPCtom w trakcie dialogu mają dużo większą grywalność, niż niemożliwy do manewrowania kloc, który rusza się jak wóz z węglem
4. Matchmaking w grach online - Rozumiem jak dużym wyzwaniem jest zorganizowanie systemu tak, żeby naprzeciwko siebie zebrać ~dziesiątkę graczy na podobnym poziomie, ale w lidze działo to do tego stopnia chujowo, że zwyczajnie odbiłem, bo ile można być świadkami gier w których wygrywa ten, kto dostanie w teamie lepszego spoceńca z trzech rang wyżej, który kupił sobie za 2 euro konto do skakania noobom po głowie, albo pomaga koleżance z klasy uwu
5. Gry wyciskające z kompa siódme poty - Mam całkiem dobry sprzęt, ale nie używam go nawet w 80%, bo nie mogę się w pełni skupić/cieszyć rozgrywką, kiedy w tle szumią wentylatory, na przedramieniu czuje ciepłe powietrze i podświadomie zerkam czy GPU pracuje na 88% czy może 150%. Praktycznie zawsze schodzę na PC z ustawieniami grafiki poniżej tego, co faktycznie mógłbym odpalić, bo lubię jak cały proces wygląda jak casualowe klikanie na 100+ klatkach, a nie nerwowe pilnowanie czy nie wszedłem w cięższą lokację, ale tu trzeba brać poprawkę na to że mam nerwicę natręctw, NORMALNA część społeczeństwa pewnie se gra elegancko, a komputer działa na 99%, bo od tego jest
6. Długość fabuły - Wymieniłem sobie na szybko w głowie jakieś klasyki typu Skyrim, GTA V, Wiedźmin 3 i o większości z nich mógłbym powiedzieć, że wczuwałem się tak do 75% długości, końcówkę robiłem już mniej lub bardziej spodziewając się rozwiązania, znacznie częściej skipując rozmowy i po prostu chcąc to kurwa dowieźć i odhaczyć. Doceniam historię i zakończenia, po prostu zawsze brakuje mi tych ~20% zaangażowania
2. Monstrualna waga aktualizacji i samej gry - Moje ulubione tytuły miały po 700mb, wiem który mamy rok i jakiej wielkości dyski w przeciętnych komputerach, ale mimo wszystko te ~40gb przy Wiedźminie 3 było dla mnie limitem i wszystko powyżej mnie przeraża.
3. Nie wiem jak to opisać, ale filmowe/zbyt realistyczne poruszanie się - Doceniam trud deweloperów włożony w prace nad fizyką w grach, ale na tym docenieniu po rozegraniu samouczka się kończy. Ktoś opisywał niedawno w temacie RDR2, że męczy go ustawianie postaci żeby zebrać przedmioty z szafek i mam identycznie. Gry, w których mogę sobie zapierdalać, sprintować i wskakiwać na łeb NPCtom w trakcie dialogu mają dużo większą grywalność, niż niemożliwy do manewrowania kloc, który rusza się jak wóz z węglem
4. Matchmaking w grach online - Rozumiem jak dużym wyzwaniem jest zorganizowanie systemu tak, żeby naprzeciwko siebie zebrać ~dziesiątkę graczy na podobnym poziomie, ale w lidze działo to do tego stopnia chujowo, że zwyczajnie odbiłem, bo ile można być świadkami gier w których wygrywa ten, kto dostanie w teamie lepszego spoceńca z trzech rang wyżej, który kupił sobie za 2 euro konto do skakania noobom po głowie, albo pomaga koleżance z klasy uwu
5. Gry wyciskające z kompa siódme poty - Mam całkiem dobry sprzęt, ale nie używam go nawet w 80%, bo nie mogę się w pełni skupić/cieszyć rozgrywką, kiedy w tle szumią wentylatory, na przedramieniu czuje ciepłe powietrze i podświadomie zerkam czy GPU pracuje na 88% czy może 150%. Praktycznie zawsze schodzę na PC z ustawieniami grafiki poniżej tego, co faktycznie mógłbym odpalić, bo lubię jak cały proces wygląda jak casualowe klikanie na 100+ klatkach, a nie nerwowe pilnowanie czy nie wszedłem w cięższą lokację, ale tu trzeba brać poprawkę na to że mam nerwicę natręctw, NORMALNA część społeczeństwa pewnie se gra elegancko, a komputer działa na 99%, bo od tego jest
6. Długość fabuły - Wymieniłem sobie na szybko w głowie jakieś klasyki typu Skyrim, GTA V, Wiedźmin 3 i o większości z nich mógłbym powiedzieć, że wczuwałem się tak do 75% długości, końcówkę robiłem już mniej lub bardziej spodziewając się rozwiązania, znacznie częściej skipując rozmowy i po prostu chcąc to kurwa dowieźć i odhaczyć. Doceniam historię i zakończenia, po prostu zawsze brakuje mi tych ~20% zaangażowania
B to G strikes again, thick hay on the bread... For me it's a lifestyle, you say that's about swag
Re: Co zabija waszą radość z grania?
W 2026, zapowiedź oficjalna pod koniec września.
Info z leaków ostanich.
Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
To zbita kula spod kutasencji
Re: Co zabija waszą radość z grania?
ja nie mam nerwicy natręctw, a też mnie to wkurwia, nie lubię po prostu hałasu, ale rozwiązaniem są słuchawki nauszne z ANCSWN pisze: ↑25 sie 2025, 22:27 5. Gry wyciskające z kompa siódme poty - Mam całkiem dobry sprzęt, ale nie używam go nawet w 80%, bo nie mogę się w pełni skupić/cieszyć rozgrywką, kiedy w tle szumią wentylatory, na przedramieniu czuje ciepłe powietrze i podświadomie zerkam czy GPU pracuje na 88% czy może 150%. Praktycznie zawsze schodzę na PC z ustawieniami grafiki poniżej tego, co faktycznie mógłbym odpalić, bo lubię jak cały proces wygląda jak casualowe klikanie na 100+ klatkach, a nie nerwowe pilnowanie czy nie wszedłem w cięższą lokację, ale tu trzeba brać poprawkę na to że mam nerwicę natręctw, NORMALNA część społeczeństwa pewnie se gra elegancko, a komputer działa na 99%, bo od tego jest
Re: Co zabija waszą radość z grania?
U mnie by się nie sprawdziło, bo przypadłość wymuszałaby, żeby i tak co jakiś czas je zdjąć i sprawdzić czy wszystko ok, tak samo jak mam nawyk włączania skrótem parametrów w rogu ekranu żeby sprawdzić wspomniane temperatury i % użycia nawet jeśli mam pewność, że są poprawne.
Ja po prostu nie lubię uczucia, że sprzęt jest obciążony (nawet jeśli to obciążenie do którego powstał), więc pełną czilere mam grając w takiego Minecrafta, który 90% czasu chodzi mi jakbym włączył notatnik na pulpicie, a przy triple-a panikuje na każdej cut scenie kiedy odpalają się wiatraki.
B to G strikes again, thick hay on the bread... For me it's a lifestyle, you say that's about swag
Re: Co zabija waszą radość z grania?
+ Dluzsza intro cutscenka niz 1,5 min. Jak cos sie tak wlecze juz od poczatku, to pewnie nawet nie wytrwam do gameplayu, tylko odinstaluje i nigdy nie zaczne grac.
+ Przedlugie nudne tutoriale.
+ Przedlugie nudne tutoriale.
Re: Co zabija waszą radość z grania?
Lubię systemy skradania jak są dobrze zrobione, ale jak Ci rzucą że po zauważeniu od razu resetuje się misja to mam ochotę kompa/konsole wyjebać przez kosmos. A jeszcze jak się trafi to w jakimś systemie skradania, który ogólnie jest skopany to już naprawdę ciężary
Ogólnie męczą mnie też otwarte światy, mam za bardzo ciśnienie na zwiedzanie każdego zakątka, a 99% tych otwartych światów jest strasznie nudnych. Ostatnio jak sobie rozkminiałem to praktycznie wszystkie moje ulubione gry albo są liniowe, albo mają taki pół otwarty świat
Belmondo pisze:Jestem człowiek demolka
Życie to ślizgawka, twoje życie to parodia
Re: Co zabija waszą radość z grania?
Ciekawy temat, ciezko mi sie utozsamic z poprzednimi postami bo gram bardzo malo i jak juz gram to raczej endzojuje swoja przygode bo starannie wybieram gierke i jestem raczej ugodowy co do gameplayu aka nie przeszkadzaja mi az tak bardzo otwarte swiaty albo jakies inne chuje muje jezeli fabula mnie wciagnie i bede mogl sie jakos utozsamic z bohaterami. Np dobra przykladem tego gdzie nie endzojuje az tak bardzo gry bylo ogranie rdr2 gdzie glowny bohater byl dla mnie nudny jak flaki z olejem + ciumciokowaty w jakis nieinteresujacy mnie sposob, a z mechanik to moze jedno co mnie moze przekonac do porzucenia idei kupienia danej gierki wlasnie od tego momentu to pierdolona jazda konno w grach, nienawidze tego dretwego gowna
(przepraszam jezeli urazilem kogos uczucia konijne, ofc jak ktos endzojuje jazde tymi szatanskimi kreaturami to pozdro dla was) W multiplayer nie gram od nwm fify14 i naruto ultimate ninja storm 2 na ps3? (dobra jednak przypomnialo mi sie ze byl moment grania w fall guys z @oyama i @Bolo) wiec tez nie mam za bardzo na co narzekac od tej strony.
No i chyba najwiekszym killerem zajawki na gierkowanie bylo u mnie tzw zycko i nowe, inne zajawki. Znalazlem zamienniki grania w gierki bo ma to moze u mnie troche taka zla konotacje w mojej glowie ze trace czas i nie mam cisnienia zeby grac, ostatnie gry jakie kupilem czyli zelda totk i ten remake poksow na 3ds rzucilem po jakims nie tak dlugim czasie grania w kat juz nawet sam nie wiem czemu
Ale sa gry w ktore bym zagral z przyjemnoscia jak np nowy czlowiek pajak albo ratchet&clack ale no troche slabo mi sie widzi kupienie konsoli i telewizoru tylko zeby pograc w 2 gierki (mimo ze jak na prawdziwego bogacza przystalo nie przeszkadza mi bulenie 50/60€ za gierki bo kupuje je z drugiej reki taniej i elo
)
No i chyba najwiekszym killerem zajawki na gierkowanie bylo u mnie tzw zycko i nowe, inne zajawki. Znalazlem zamienniki grania w gierki bo ma to moze u mnie troche taka zla konotacje w mojej glowie ze trace czas i nie mam cisnienia zeby grac, ostatnie gry jakie kupilem czyli zelda totk i ten remake poksow na 3ds rzucilem po jakims nie tak dlugim czasie grania w kat juz nawet sam nie wiem czemu
Jem pizzę, piszę teksty, teraz jestem w prime jak Szczęsnyprzyszedłem się tu napierdalać a nie kurwa jakieś Ania powiedziała czy kurwa Klaudia
Szacunek za bycie sobą i za wersy
Wy tak bardzo się staracie, że każdy jest pierwszy lepszy
Re: Co zabija waszą radość z grania?
o to
nie wiem kto wpadł na pomysł przedłużania początkowej rozgrywki na rzecz oglądania przydługich i nudnych cutscenek, z bomby zero zajawy
Re: Co zabija waszą radość z grania?
Jest to zrobione po to żeby minęło 2h gry i żebyś nie mógł zwrócić gry na steamie tak myślę, przynajmniej na PC
Rydawarrior dostępny na wszystkich platformach streamingowych
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
FREE BORTWICK
FREE SMLY
FREE MAJONEZ
FREE RIVALDO111
FREE 4-HO-MET
FREE PWK
Re: Co zabija waszą radość z grania?
Temat poszedł momentami w stronę "co was wkurwia w grach" i spoko, bo to się oczywiście łączy, ale w takim razie chciałem uzupełnić swoje zdanie o 1 rzecz.
Nienawidzę w grach tych wszystkich etapów, gdzie zapierdalamy w jakimś śnie/wizji chuj wie czym, bo główny bohater został np. naćpany. Mało kiedy jest to jakieś kreatywne, a zazwyczaj polega na jakimś dennym łażeniu i oglądaniu jakichś postaci pojawiających się na chwilę i znikających xD
W Far Cry to chyba w każdej części nowożytnej musieli coś takiego wjebać.
Nienawidzę w grach tych wszystkich etapów, gdzie zapierdalamy w jakimś śnie/wizji chuj wie czym, bo główny bohater został np. naćpany. Mało kiedy jest to jakieś kreatywne, a zazwyczaj polega na jakimś dennym łażeniu i oglądaniu jakichś postaci pojawiających się na chwilę i znikających xD
W Far Cry to chyba w każdej części nowożytnej musieli coś takiego wjebać.
Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
To zbita kula spod kutasencji
Re: Co zabija waszą radość z grania?
pozwole sobie zacytowac bo i tak bym napisal pewnie to samo. dodatkowo ode mnieSWN pisze: ↑25 sie 2025, 22:27 1. Gry wymagające do odpalenia połączenia z internetem i oddzielnego launchera z którego dowiem się jakie są najnowsze promocje, kto wygrał turniej e-sportowy w Azji i najlepiej jeszcze sprawdzę prognozę pogody - Chciałbym, żeby wszystko dało się odpalać jako gra.exe w dedykowanym folderze i tyle
2. Monstrualna waga aktualizacji i samej gry - Moje ulubione tytuły miały po 700mb, wiem który mamy rok i jakiej wielkości dyski w przeciętnych komputerach, ale mimo wszystko te ~40gb przy Wiedźminie 3 było dla mnie limitem i wszystko powyżej mnie przeraża.
- brak ciekawych mechanik w grach AAA - otwarte swiaty bedace kopia samych siebie, ew. super hiper fast paced multiplayer shootery stworzone pod demografie maloletnich albo znudzonych graniem w nba2k m-wordow. juz zostalo tu wytlumaczone nieraz. nie hejtuje bo zdarza mi sie zagrac w takie gry, ale jesli ma tak wygladac kazda strzelanka to dajcie spokoj
- trend retro grafiki (w tym retro boomer shooterow) - może to wynikac z tego ze nie jestem duzym zwolennikiem gier indie i od pierdolonych 10+ lat jak widze wszedobylski pixel-art albo ultra minimalistyczna grafike to dostaje szajby. przekonanie, ze celowo hujowa grafika + minimalistyczny, jednowymiarowy gejmplej = super retro doswiadczenie jest krzywdzace po prostu. to tak kurwa nie dziala.
- traktowanie gracza jak dziennikarza growego - chyba nie trzeba tlumaczyc. do dzisiaj dzwiecza mi recenzje Outlast 2, gdzie zurnalisci wielcy dissowali te gre bo jest ZA TRUDNA i postac w horrorze MECZY SIE I NIE JEST SZYBSZA OD PRZECIWNIKOW. a potem przecietny gracz sie dziwi, ze gra prowadzi za raczke i robi z niego malpe
You got opps, ain't you?
No, we ain't all angels
No, we ain't all angels
Re: Co zabija waszą radość z grania?
Moją radość z grania zabija marna inteligencja przeciwników. Nie akceptuję skradania się 1cm za plecami i bycia niewykrytym
Całkowicie odbiłem się przez to od ostatniego Hitmana, bo niedorzeczność tych wszystkich akcji wkurwiała mnie niemiłosiernie. Rozumiem tylko częściowy realizm, bo to w końcu gra, ale bez przesady.













