Re: [pop] Tame Impala - Deadbeat (17.10.2025)
: 17 paź 2025, 23:38
No nie no, bez jaj z tym elevator music. Te kawałki tutaj które są ogarnięte na pop lat 80s (taki jakiś Peter Gabriel, w tym guście): "Piece Of Heaven", "See You On Monday", "Obsolete" czy ten lajtowy synth-funk "Afterthought" jak najbardziej dają radę. To Underworldowe techenko w "Ethereal Connection" też całkiem całkiem. Ja tam też uważam że to "End Of Summer" jest całkiem wciągające, wolałbym taki album z gadaniem na Caribou-podobnych podkładach i jakiś taki flow mixu niż to co mamy.
Ja tutaj bym bił po głowie Parkera za stylistyczne pomieszanie z poplątniem na całej płycie: PO CO, DLACZEGO, NA CO. I wokalne wykony, już w 3 pierwszych kawałkach są takie momenty że tylko mam w głowie: niech to ktoś inny kurwa śpiewa.
Dodano po 1 minucie 21 sekundach:
Ten "Dracula" to wokalnie kurwa NADIR, tam się prosi żeby jakaś Dua Lipa weszła, Weeknd, ktokolwiek.
Dodano po 10 minutach 45 sekundach:
Nie, ten w "No Reply" gdzie brzmi jak kurde, ten typ z Vampire Weekend, to jest NADIR.
Ja tutaj bym bił po głowie Parkera za stylistyczne pomieszanie z poplątniem na całej płycie: PO CO, DLACZEGO, NA CO. I wokalne wykony, już w 3 pierwszych kawałkach są takie momenty że tylko mam w głowie: niech to ktoś inny kurwa śpiewa.
Dodano po 1 minucie 21 sekundach:
Ten "Dracula" to wokalnie kurwa NADIR, tam się prosi żeby jakaś Dua Lipa weszła, Weeknd, ktokolwiek.
Dodano po 10 minutach 45 sekundach:
Nie, ten w "No Reply" gdzie brzmi jak kurde, ten typ z Vampire Weekend, to jest NADIR.