XD zdecydujcie się co wy od tego chłopa chcecie. Poszło mmatbs to było narzekanie na brzmienie (z którym częściowo się zgadzam), teraz puścił materiał w którym są super biciki, Cali i słoneczko, to jest narzekanie że nie mrok albo TPAB. Jak w Rejsie, lubicie te melodie, które już słyszeliście. No i oczywiście narzekanie na mesjaństwo, które, mam wrażenie, że będzie się tu przewijać w tematach o Kendricku nawet gdyby puścił płytę z rymowankami dla dzieci.
Zgadzam się że trochę brzmi to bardziej jak mixtape niż pełnoprawny album, tematycznie nie jest tak spójnie jak bywało, ale brzmieniowo to trzyma się kupy w chuj. Bity, ziomki z LA na featuringach, no sluchac że to miało być z dedykacją dla ludzi stamtąd. Natomiast jedyny mój żal w związku z tym jest taki, że mógł to puścić latem
No i podobno to rzeczywiście może być tylko mixtape przed właściwym albumem, co by miało sens, biorąc pod uwagę że zawsze the hearty puszczał przed wydawnictwem, nie na nim. Ja czekam, z tego jestem zadowolony, cieszę się że Kendrick trochę wyluzował, bo ileż można się emocjonalnie biczować.
Co do tracków, to nie przyłączam się do spustów nad Reincarnated, drażni mnie ten bit i imo pasuje do reszty jak pięść do oka no ale musi tego Tupaca gdzies władować chłop. Waced out murals super opener, ostatnio tak jak do squabble up tańczyłem do King Kunta. Te spokojniejsze kawałki bardzo fajne, SZA daje radę, w ogóle uważam że jeżeli chodzi o melodyjne refreny to najlepsze w jego dyskografii obok TPAB. Na DAMN czy gkmc imo były z tym problemy. Tv off z tymi dęciakami wspaniałe, z potencjałem stadionowym, wszystkie te tracki z mustard type beat typu hey now czy peekaboo bujają super. Obok reincarnated chyba gnx jest drugim moim najmniej ulubionym trackiem, ten bit przekombinowany.
No i mimo że tematycznie nie jest to żaden concept album jak poprzednie, to dużo fajnych linijek pada, ciekawe rzeczy na the heart pt 6 o Black Hippy, komentarze o Waynie i Snoopie, dał sporo rzeczy które ludzie chcieli po tym beefie usłyszeć (i co swoją drogą też powinien zrobić Drake zamiast zgrywać cwaniaka i do Derozana tam mamrotać pod nosem na meczach).
O ocenę numeryczną się jeszcze nie pokusze ale jestem zadowolony z tego co dal, szczególnie jeżeli to preludium do głównego albumu. Ale nawet on its own się broni bez problemu.
Pozdro