kshaq pisze: ↑15 kwie 2024, 15:00
Odpowiedź Rozaya przecież jest tu świetna, bo pokazuje, że to wcale nie była jednostronna transakcja z dobroci serca Drejka, tylko pojawiając się z ludźmi pokroju Rossa na trackach, budował sobie street cred i wizerunek
No ja to wiem i o tym napisałem, nie bez powodu połowa murzynów łącznie z Drejkiem traktuje wciśnięcie na klip Juicy J'a szczerzącego zęby jako rzecz do odhaczenia na bucket liście małego rapera, po prostu jeśli po 15 latach Rozay wyśmiewa ten motyw chłopaczka z dobrego domu chcącego być groźnym, to po chuj go sam w tym legitymizował, nie mówiąc już o takich wideo jak to wyżej z jakimś nazywaniem rodziną,
we real close i innym gównie.
kshaq pisze: ↑15 kwie 2024, 15:00
Poza tym - to jest kurwa beef, wyciąganie takich smaczków to naturalna kolej rzeczy.
Doceniłbym gdyby to faktycznie były jakieś nieznane fakty, rewelacje i nowe konteksty do wydaje się zamkniętych historii sprzed lat, Drake będący bananem który ma pisane zwrotki to nie jest "smaczek" chyba dla nikogo kto słyszał o nim więcej niż numer na podsumowaniu Spotify.
kshaq pisze: ↑15 kwie 2024, 15:00
co z resztą Ross zrobił na swoim dissie, wrzucając ten wycinek gdzie Drake mówi że Ross to jego ulubiony raper z jakiegoś koncertu.
Tu też ma to dla mnie inny vibe: małolat mający idoli pokroju Wayne'a, Jaya czy Rossa, po kolei najpierw docierając do szczebla nagrywania z nimi, a później wręcz konkurowania we wszelkich głupich all-time rankingach i motyw młodzieńczych ulubieńców od których okazujesz się (być może) lepszy jest wręcz filmowy, motyw przedstawiania nowego typa kumplom i nazywania go
real close, żeby później tłumaczyć że jest lamusem to jakbym swoje licealne teen dramy na korytarzu oglądał.
Dodano po 1 minucie 53 sekundach:
A, i żeby nie było, mi ten Drake wisi i powiewa od
IYRTITL, po prostu cała ta branża i ich kumplowanie się, rozstawanie, a potem znowu kumplowanie wygląda jak na filmach Boxdela i nie zdziwiłbym się jakby używali diskorda.