Trochę się tego spodziewałem, ale kompromitacja Eripe jest wręcz niebywała.
Eripe przegrał jeszcze przed startem beefu. To co się wydarzyło, jest totalnie nie do obrony, choćby myślał nad tymi dissami pół roku i rozkminiał punche
Jak możesz być konfrontacyjnym raperem i złożyć się po jednym strzale od pizdowatego Bedoesa jak leżak na plaży? I co to w ogóle jest za argumentacja, że był najebany

Niejeden raper był najebany i do takiej sytuacji nie doszło, a jak zamierzasz tak grubo lecieć to nie robisz tego bez ekipy, jebane abecadło hustlerki

Dostać w pizdę od Bedoesa, to jest dla przedstawiciela starej szkoły niewyobrażalny przypał.
A sam beef? Tam były do podniesienia jakieś oczywiste argumenty, do tego mało interesujące i raczej (nomen omen) niskiej wagi. Bedoes zrobił to o wiele bardziej stylowo, tekstowo i brzmieniowo absolutnie to dowiózł i dobił rywala.
A co miał na celu ten beef? Damage control ze strony Eripe, jak widać ci odbiorcy polskiego rapu z kategorii zakute łby są w stanie przełknąć dosłownie wszystko żeby tylko utwierdzić się w swoich przekonaniach.
Podsumowując: prawilny Eripe dostaje wpierdol (tak jak nakazuje dekalog ulicy), po czym strzela na Facebooku (jak nie nakazuje dekalog ulicy), a jego głównym motywem dissów jest wyśmiewanie wagi rywala (gdy sam jest ulanym pociesznym misiaczkiem z cyckami). Czego nie rozumiesz słuchaczu
"Siemasz kurwo, wiesz co to konsekwencje?
Jak nazywasz w necie konfidentem i dostajesz łokciem w gębę
Tyle postów, ale nigdy nie przestałeś pić
Ty serio padłeś na strzała i o tym nagrałeś diss?
Bo sprawy załatwione twarzą twarz to już przeszłość
Dzisiaj beefy rozwiązuje się Facebook to Facebook.
Eripe w internecie, a na żywo jesteś R.I.P
Nie powiedziałeś w ryj, to nie powiedziałeś nic''
Te parę wersów mógłby Bedoes zarapować w 30 sekund i by wyczerpało temat.
A Eripe, cóż. Najniższa krajowa, można być życiowym frustratem.
Rychu Peja żałosny jak zawsze. Największy przehajp beefowy, maszyna do rozpierdalania bananów, a z każdym poważniejszym przeciwnikiem by się to dla niego skończyło źle. Z prostego powodu - przypierdala się na siłę, z bólu dupy i przepełniony jadem. A to wszystko mierząc 170 cm i nie posiadając nawet prawa jazdy. Dla dzisiejszego Ryśka jakikolwiek beef w tym wieku byłby life changerem, on by tego psychicznie nie wytrzymał i wrócił do ostrego chlania. Zwłaszcza jakby miał perspektywy realnych konsekwencji a nie płacz bananowych rywali. Mały człowiek.