Myślę, że osłuchałem się już na tyle z tym albumem, żeby napisać coś więcej. Czuć w tej płycie rękę Kanyego od początku do końca, widać ten chaos, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ten chaos jest w pewnym sensie tym za co najbardziej lubię tego pana. Bo pomimo tego, że pierwsze 3 płyty są klasykami i je uwielbiam, to pokochałem jego muzykę w zasadzie dopiero od MBDTF (do 808 przekonałem się po latach). Yeezus i TLOP rozjebały mnie równie mocno co opus z 2010, i chociaż TLOP miał juz ten chaotyczny styl co kolejne albumy, to wracałem do niego chyba najczęściej. To samo mnie chyba czeka przy Dondzie

.
Stadionowe Jail z niedocenioną przeze mnie wcześniej zwrotką Jaya , którą na ten moment uważam za jedną z lepszych na płycie. I te bębny na koniec a la WTT, bajka. Industrialne God Breathed z pięknym wokalem Vory'ego (Vora

), przypominające nam czasy Yeezusa i flow z Hold My Liquor, może tylko trochę przydługie outro. Off The Grid, o którym chyba nikt złego słowa nie powiedział, z zajebistymi featami i najlepszą zwrotką Ye na płycie. Hurricane, które obok Moon i No Child Left Behind powodują , że lewitujesz

. Junya carti-type banger roku. BWIS z cudnym samplem Lauryn, housowe bębny i ten refren ahh : ) . 24 z najlepszym chórkiem na albumie, uwielbiam ten track. Remote Control niczym 808 vibes, i zwrotka Thuga wow. Heaven & Hell tylko bowdown się należy, ten drop... Donda szkoda, że wykastrowana z Pushy i zwrotki Ye, ale nadal interlude do którego wracasz z przyjemnością. Znowu techno-kanye ; ) na New Again, ale bardzo lubię końcówkę i powtarzaną frazę wiele razy, hipnotyzuje. Lord I Need You, ja pierdole ten sampel jest rewelacyjny, świetna zwrotka gospodarza, kolejna. Pure Souls i życiówka Roddiego no i Come To Life, duchowy następca Runaway (to pianino

).
Tyle zajebistych kawałków na jednym albumie? Call me kray, ale to chyba moja ulubiona płyta Gayfisha.