Miałem z 5 podejść do tej gry i nigdy nie mogłem zaczaić czym ludzie się tak jaraja, ale nagle kliknęło, skończylem wraz z dodatkiem po 70h. Pomogło zdecydowanie pociągnięcie głównego wątku dalej zanim rozchodziłem się na eksplorację. Tak naprawde dopiero po wątku głównym z Panam zacząłem robić jakies rzeczy poboczone. Pozwoliło mi sie to wkręcić w świat i też troche bardziej build ogarnąć. Druga rzecz, która mi poprawiła gre to to że grałem z polskim dubbingiem jako żeńska V. Męski dubbing angielski V mi też siedzi, ale no imo Lidia Sadowa tam mocarne się wpasowala, zajebisty klimat
Otwarty świat sam w sobie nie był jakis ciekawy, ale spełniał swój cel. Pozwalał przemieszczać się z punktu A do punktu B, gdzie oba punktu wybieraliśmy sobie samemu. Tylko tyle i aż tyle.
Rozwój postaci był w sumie raczej średni? A może i nawet bardziej kiepski. Szybko zmaxowałem wszystko pod pistolety, a to też nie było jakieś mega ciekawe upgrady. Trochę lepsze były wszczepy bo były też money-sinkiem, ale z drugiej strony grając na normalnym poziomie trudności (a pierwszy raz zawsze staram się gre przejeśc na tym, jako taki założony przez twórców) nie było jakoś mega dużej potrzeby ich min-maxowac bo i tak sie jest w chuj op
Nie jestem mocno obeznany w strzelankach i jeżdżeniu w grach, ale zrobiłem wszystkie kontrakty bo fajnie się strzelało. Plus nie używalem praktycznie szybkiej podróży, także jazda też była okej, chociaż i tak wydawało mi się że często mi się ślizgają pojazdy.
Cyberpunk chyba dla mnie stoi tym mitycznym klimatem, narracją i ogólnie kwestiami przedstawienia historii i świata w których CDP sobie radzi. Mechaniki są tutaj żeby nie przeszkadzać i dorzucić trochę kolorytu, raczej nie sądzę żeby można było powiedzieć "no pograj se w cyberpunka, pierdol fabułe, rób pytajniki i zwiedzaj otwarty świat (wyłaczając questy z tego)". Ale czy to źle? Kurwa moim zdaniem nie, czasami masz ochote se pograć w jakiegoś rogue-lika bez fabuły, a czasami zanużyć sie w świat Cyberpunka. Koniec końców ode mnie props, zajebiście sie bawiłem i codziennie sobie czekałem, aż będę mógł trochę pograć dalej, a to nie takie czeste uczucie
A no i osobny props dla muzyki, wybitna. Zwłaszcza 88.9 Pacific Dreams
