Malik Montana
Re: Malik Montana
Jakim jesteś ignorantem to tylko ty pokazujesz, podałem Ci ilość wniosków ze statystyk ministerstwa, no ale za słabe XD Do tego pokaż te polowania na białych farmerów jak kaczki, ale nie zapomnij pokazać jak czarnych farmerów wieszają na drzewach wspaniali biali studenci 
- Cz4rny1337
- Moderator
- Posty: 11080
- Rejestracja: 17 kwie 2019, 7:52
Re: Malik Montana
dobra ostatni, bo widze, że jak są fakty to tym gorzej dla faktów.
alimentacja nie jest umową ojciec-matka, alimentacja to umowa rodzic-dziecko. Kumasz? Powiem więcej, z założenia pewnie nie lubisz juz tak matki dziecka jak kiedyś - życia. Jak karasz za to dziecko - to jest frajer pała bita.
Co do drugiej części: Ty kurwa wiesz jak wygląda proces w sądzie rodzinnym???? xddd Baby będące sędziami [no to fakt jest ich nadreprezentacja] gadają do stron jak do debili [no cóż] i stoisz i se mówisz bo wysokie sądzie ja nie ruchałem, ostatni raz to byl wyjazd do zakopanego ze szwagierkom i wtedy no troche tak wypite wtedy, o i synka kocham i chcialbym zeby byl ze mna - w skrocie to NIE MA charakteru scisle sformalizowanego - wlasnie przez specyfike i uwierz sąd jest w stanie wywnioskować czego strona by chciała [czy to da to inna sprawa]
dwa - sprytnie pomijasz, że opieka rozstrzygana jest też na podstawie badań u psychologa, wywiadu środowiskowego, wizyt kuratora - i dzieci po prostu wolą pozostawać z mamą, a naprzemienna wymaga dogadania się - a popatrz tylko na siebie, z jaką niby byłą żoną byłbyś się w stanie dogadać jak masz nasrane we łbie przez smutnytata.pl x wykop.pl???
- tata postanowił nie płacić alimentów bo mamy nie lubi
- tata nie płaci alimentów bo mu ujebało nogę/stracił pracę/ma kryzys
dwie różne grupy tatusiów, niestety najglosniejsza na smutnytata.pl pierwsza grupa bejów
aaaa bo zapomniałem wtedy, pisałeś coś o dokumentowaniu wydatków z alimentów: już aby je dostać dochodzi do upokarzającego procederu wyliczenia ile dziecko je, ile niszczy ubrań i jak bardzo nie kuma matematyki [bo korki]. Mój ulubiony klient oburzony był, że nie podniesiono w trakcie wyliczania, że żona napisała cały pomidor na śniadanie [naprawde to trzeba rozpisywać], a przecież Marcelek to max 4 plastry zje, a co z resztą?????????????????!!!!!! TA SUKA POŻERA PANIE MECENASIE
koncowka to znow - jak są dane to źle dla danych
soundtruck do postów chuj:
dalej nie rozumiesz do czego się przypierdoliłem, dalej w swoich postach bronisz tezy - "jeśli nie dogaduje się z matką dziecka mam prawo karać dziecko nie łożąc na nie" - rozumiesz absurd?chuj pisze: ↑24 lis 2025, 19:47 tak, system taki a nie inny premiuje wyjście z sytuacji pt kopnięcie w dupę ojca, kosztem dobra dzieci. w twoim poście jest dużo jadu w stosunku do mężczyzn, a nawet się nie zająknąłeś, że często to same kobiety stawiają na szali dobro dziecka kosztem świadomego wyboru żeby dziecko wychowywać samotnie - coraz częściej jest to decyzja z wygody, i ta patologia się w ostatnich latach tylko pogłębia bo system ją ułatwia.
alimentacja nie jest umową ojciec-matka, alimentacja to umowa rodzic-dziecko. Kumasz? Powiem więcej, z założenia pewnie nie lubisz juz tak matki dziecka jak kiedyś - życia. Jak karasz za to dziecko - to jest frajer pała bita.
Jedyne którymi na szybko dysponuje internet, nie ma lepszy i nie widze powodu żeby odrzucać te statystykę, tylko dlatego, że nie pasuje Ci pod tezę. Mogłeś coś dodac, że sie nie starają bo i tak nie dostaną, a w ogóle to zła pogoda i szyny złe - milion wytłumaczeń. Mariusz ma czas: kręcić z umowami, dzialalnościami, spierdalać za granice, przepisywać majątek, nienawidzić matki, pisać posty na forum skrzywdzonytata.pl - mariusz za to nie ma czasu wpisać "czy mogę sie opiekowac dzieckiem swoim" - ba kurwa nawet wpisanie "jak nie płacić alimentów" i pewnie też znajdzie. Murzynie, prośba.
Co do drugiej części: Ty kurwa wiesz jak wygląda proces w sądzie rodzinnym???? xddd Baby będące sędziami [no to fakt jest ich nadreprezentacja] gadają do stron jak do debili [no cóż] i stoisz i se mówisz bo wysokie sądzie ja nie ruchałem, ostatni raz to byl wyjazd do zakopanego ze szwagierkom i wtedy no troche tak wypite wtedy, o i synka kocham i chcialbym zeby byl ze mna - w skrocie to NIE MA charakteru scisle sformalizowanego - wlasnie przez specyfike i uwierz sąd jest w stanie wywnioskować czego strona by chciała [czy to da to inna sprawa]
dwa - sprytnie pomijasz, że opieka rozstrzygana jest też na podstawie badań u psychologa, wywiadu środowiskowego, wizyt kuratora - i dzieci po prostu wolą pozostawać z mamą, a naprzemienna wymaga dogadania się - a popatrz tylko na siebie, z jaką niby byłą żoną byłbyś się w stanie dogadać jak masz nasrane we łbie przez smutnytata.pl x wykop.pl???
znaczy no dziekuje za wspieranie moich tez, ale nie za bardzo rozumiem - to tylko pokazuje skale, skoro orzekane alimenty są w takich kwotach TO JAK DUŻO musi być niepłaconych, skoro mówi się teraz nawet o kilkunastu miliardach długów alimentacyjnych???chuj pisze: ↑24 lis 2025, 19:47 z jednej strony bagatelizujesz kwotę jakoby 1500 zł to był śmiech na sali, z drugiej zaś sam piszesz o miliardowych długach alimentacyjnych i o państwie muszącym dokładać kasę z budżetu. to się zdecyduj. nie uważasz, ze zwalenie tego wszystkiego na złych facetów co unikają odpowiedzialności jest trochę głupawe?
no dziekuwa, potwierdzay skale
sąd bierze pod uwage to wszystko - zresztą to tylko przykład na to, jak duża krzywda spotyka dzieci i jaka jest skala - dalej ma się to nijak do Twojej tezy bo się zdecyduj:
- tata postanowił nie płacić alimentów bo mamy nie lubi
- tata nie płaci alimentów bo mu ujebało nogę/stracił pracę/ma kryzys
dwie różne grupy tatusiów, niestety najglosniejsza na smutnytata.pl pierwsza grupa bejów
chocbym chcial to nie wiem jak wywnioskowałeś, że mechanizm chroniący przed chowaniem oficjalnego dochodu jest przyczyną chowania oficjalnego dochodu - chuj wie [he he]chuj pisze: ↑24 lis 2025, 19:47 ke? przecież to, że sądy biorą pod uwagę nie tylko aktualny oficjalny dochód, ale też możliwości zarobkowe (czyli: doświadczenie, wykształcenie, kondycja rynku pracy) to jest fakt zajebiście powszechny - i to właśnie dlatego sporo ludzi kombinuje z działalnością na kogoś, minimalnymi oficjalnymi zarobkami itp - to jest właśnie skutek tego, a nie przyczyna.
aaaa bo zapomniałem wtedy, pisałeś coś o dokumentowaniu wydatków z alimentów: już aby je dostać dochodzi do upokarzającego procederu wyliczenia ile dziecko je, ile niszczy ubrań i jak bardzo nie kuma matematyki [bo korki]. Mój ulubiony klient oburzony był, że nie podniesiono w trakcie wyliczania, że żona napisała cały pomidor na śniadanie [naprawde to trzeba rozpisywać], a przecież Marcelek to max 4 plastry zje, a co z resztą?????????????????!!!!!! TA SUKA POŻERA PANIE MECENASIE
na razie to widze pajaca który się spłakał o problem niewielkiej grupy chłopow, a do argumentacji swojego spłakania najpierw użył argumentu "bo nie dogaduje się z matką....", a gdy złapany na durnocie takiego rozumowania względem dziecka i jego dobra to robi salta i fikołki, żeby bronić ucięmieżnionych Mariuszy
no stary jak większość Twoich postów tu - wymieniłem z jakiego powodu jest to utrdunione, ale wyrwałeś se zdanie i fajrant xD
odpowiedziałem na początku
koncowka to znow - jak są dane to źle dla danych
soundtruck do postów chuj:
Spoiler
ten z pieprzykiem na bank pozdrawia z brighton a w PL zakaz wjazdu bo na granicy zawiną za dług alimentacyjnym, grunt, że fjuny odkłada -byleby ta kurwa kaprawa nie jadła za jego

-
nescafeklasyg
- Posty: 459
- Rejestracja: 11 kwie 2021, 15:08
Re: Malik Montana
Kurwa malik montana to już chyba conscious rap że jeden wers wywołuje tak płomienne dyskusje o stanie polskich funduszy alimentacyjnych
Re: Malik Montana
Malik zapytany co sądzi o dyskusji w tym temacie odpowiedział
Spoiler
Ja tylko piszę wersy i rapuję, wiesz o co chodzi
Ona mnie pyta skąd woń tej esencji
To zbita kula spod kutasencji
To zbita kula spod kutasencji
Re: Malik Montana
Ja myślę, że to jest piękne, że potrafimy z lepszym lub gorszym skutkiem na ślizgawce tak sobie dyskutować
Jesteście popierdoleni, świat wychował was źle
Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda
Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
Prawda jest prosta i przykra, nie jara was troska, a krzywda
Tyle zrozumieć to dar a nie wyrok i dlatego nie pluję na czas jaki minął
Re: Malik Montana
wg mnie, żeby dyskutować, to trzeba najpierw sylwetkę zrobić
Re: Malik Montana
Widzieliście kiedyś na żywo prawdziwą naukową dyskusję? Ja miałem okazję wczoraj w jednej uczestniczyć. Przygotowałem prezentację o metylacji DNA (trudne zagadnienie), produkowałem się pół godziny, ale dobrze poszło. Ostatni slajd, na nim ”dziękuję za uwagę”, mówię:
- Dziękuję za uwagę. Czy ktoś ma jakieś pytania albo komentarze?
Atmosfera na sali trochę się rozluźniła. Głos zabrał doktor habilitowany Karwiński:
- Z całym szacunkiem, panie Anonimski, według mnie pańska prezentacja zawierała szereg błędów. Po pierwsze, metylacja DNA...
Zaczęło się. Czułem się, jakbym schodził po schodach i nie trafił w stopień. Serce zamarło, po czym przyspieszyło do stu dwudziestu na minutę. Karwiński po kolei punktował wszystkie słabostki mojego wystąpienia
- ...mam wrażenie, że przeczytał pan jedynie przeglądówki sprzed piętnastu lat, a i to pobieżnie. Czy pan w ogóle odróżnia metylację DNA od metylacji histonów?
- Panie docencie... ja... ja... - dukałem nieporadnie. To koniec. Obrona nie była możliwa. Cały mój wysiłek poszedł na marne, słońce zaszło za chmurami, a z nim nadzieja na zaliczenie seminarium. Zawiodłem i przegrałem.
Niespodziewanie inicjatywę przejął mój promotor, profesor Bujewicz.
- Szanowni państwo - zwrócił się do zebranych - z całą pewnością wszyscy słyszeliśmy żałosne wywody docenta Karwińskiego. Jakże jednak mamy traktować je poważnie, skoro pan docent, jak powszechnie wiadomo, ma małą i giętką pałę oraz lubi ssać męskie penisy?
Szmer uznania przetoczył się przez audytorium. Ludzie kiwali głowami, przychylając się do słów profesora.
- Panie profesorze - oburzył się Karwiński - Co to do cholery znaczy? Co ma długość mojego członka do metylacji DNA? A „męski p---s” to masło maślane, zna pan jakieś "żeńskie penisy"? Pan obraża naukową dyskusję!
- Sam pan ją obraża swoją paskudną mordą, docencie Karwiński. W kwestii „męskich penisów” to tak, znam jednego właściciela „żeńskiego penisa” – pana, docencie, bo pan pizda jesteś. Pytał pan jeszcze, co ma długość pańskiego fistaszka, którego szumnie określił pan nazwą członka, do metylacji DNA? Ano to, że tankował pan wódkę z przemytu, zmetylowało panu kutasa i jego rozwój zatrzymał się na trzech centymetrach.
Widownia wybuchła śmiechem. Z osłupieniem obserwowałem tę scenę. Karwiński poczerwieniał jak burak, Bujewicz zaś, bez zażenowania, wyciągnął cygaro, zapalił je i zaciągnął się z satysfakcją. Ktoś z sali krzyknął:
- Brawo profesor Bujewicz!
- Kto wpuścił tego debila na salę? Wypierdolić Karwińskiego!
- Wypierdolić!
Docent poczerwieniał jeszcze bardziej, podszedł do Bujewicza i warczącym głosem zaczął mu dogryzać:
- Że niby ja mam jakieś braki? A co z panem, profesorze, co? Bujewicz-bezchujewicz! Stary impotent, bez viagry to nawet myśleć o ruchaniu nie może! Spójrzcie na niego, jakie cygaro wyciągnął, pewnie kompleksy ma! Lubi pan brać długie, grube rzeczy do gęby, co nie?
Profesor Bujewicz zaciągnął się cygarem, wypuścił dym prosto w twarz adwersarza.
- Chyba pana stary, docencie. Panie magistrze, proszę pocisnąć torpedę docentowi Kurwińskiemu. - zwrócił się do mnie.
Rozgorączkowana publiczność pokazywała nas sobie z zaciekawieniem palcami. Karwiński był już skompromitowany, a do mnie należało jego ostateczne dobicie. Widownia oczekiwała świetnej wiązanki, mój promotor patrzył na mnie z nadzieją, Karwiński zaś próbował zamordować mnie wzrokiem. Wyprostowałem się, spojrzałem mu prosto w oczy i wyrzekłem.
- Pytał się pan, docencie Kurwiński, co wiem o metylacji. Wiem, k---a, wszystko. I c--j pana obchodzi, z jakich źródeł korzystałem, bo i tak pewnie czytać pan nie potrafi. Jeśli moje wywody o metylacji DNA się panu nie podobały, to może mnie pan w dupę pocałować. Albo w wała possać, tak jak pan lubi!
Docent skrzywił się nieprzyjemnie, wycelował oskarżycielsko palcem.
- Panie Anonichuimski! Merytorycznie pana praca leży i kwiczy, to dno plus metr mułu, g---o psie i wie pan co?
- Co? - odparłem odruchowo. Błąd.
- Chujów sto!
Audytorium zaśmiało się. Dałem się zrobić jak dziecko. Karwiński uśmiechnął się triumfalnie, pewien zwycięstwa. Profesor niewzruszony palił swoje cygaro. Kiwnął przyzwalająco głową. Zripostowałem.
- W pana dupę, docencie Kurwiński! Tak, jak pan lubi!
Zerwała się owacja. Karwiński starał się coś odeprzeć, coś dodać, bronić, się, atakować, ale lud nie dał dojść mu do słowa.
- Wypierdalaj! Wypierdalaj! WY-PIER-DALAJ!
- C--j ci na imię! Kurwiński, c--j ci na imię! C--j ci na imię! - skandowali.
Biedny docent nie miał gdzie się schować. Usiadł na swoim miejscu, skurczył się w sobie i (choć wydaje się to niemożliwe) poczerwieniał jeszcze bardziej. Zasłonił twarz rękami. Nie wierzę. Triumfowałem. Wygrałem naukową dyskusję.
- Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania lub komentarze? Dla odmiany sensowne?
- Tak - podjął jeden z kolegów na sali - czy metylacja w obrębie intronów też może mieć znaczenie na skuteczność transkrypcji genów?
Uśmiechnąłem się. Z sali zaczęły padać coraz to nowe pytania, ja zaś odpowiadałem na nie zgodnie z moją wiedzą
- Dziękuję za uwagę. Czy ktoś ma jakieś pytania albo komentarze?
Atmosfera na sali trochę się rozluźniła. Głos zabrał doktor habilitowany Karwiński:
- Z całym szacunkiem, panie Anonimski, według mnie pańska prezentacja zawierała szereg błędów. Po pierwsze, metylacja DNA...
Zaczęło się. Czułem się, jakbym schodził po schodach i nie trafił w stopień. Serce zamarło, po czym przyspieszyło do stu dwudziestu na minutę. Karwiński po kolei punktował wszystkie słabostki mojego wystąpienia
- ...mam wrażenie, że przeczytał pan jedynie przeglądówki sprzed piętnastu lat, a i to pobieżnie. Czy pan w ogóle odróżnia metylację DNA od metylacji histonów?
- Panie docencie... ja... ja... - dukałem nieporadnie. To koniec. Obrona nie była możliwa. Cały mój wysiłek poszedł na marne, słońce zaszło za chmurami, a z nim nadzieja na zaliczenie seminarium. Zawiodłem i przegrałem.
Niespodziewanie inicjatywę przejął mój promotor, profesor Bujewicz.
- Szanowni państwo - zwrócił się do zebranych - z całą pewnością wszyscy słyszeliśmy żałosne wywody docenta Karwińskiego. Jakże jednak mamy traktować je poważnie, skoro pan docent, jak powszechnie wiadomo, ma małą i giętką pałę oraz lubi ssać męskie penisy?
Szmer uznania przetoczył się przez audytorium. Ludzie kiwali głowami, przychylając się do słów profesora.
- Panie profesorze - oburzył się Karwiński - Co to do cholery znaczy? Co ma długość mojego członka do metylacji DNA? A „męski p---s” to masło maślane, zna pan jakieś "żeńskie penisy"? Pan obraża naukową dyskusję!
- Sam pan ją obraża swoją paskudną mordą, docencie Karwiński. W kwestii „męskich penisów” to tak, znam jednego właściciela „żeńskiego penisa” – pana, docencie, bo pan pizda jesteś. Pytał pan jeszcze, co ma długość pańskiego fistaszka, którego szumnie określił pan nazwą członka, do metylacji DNA? Ano to, że tankował pan wódkę z przemytu, zmetylowało panu kutasa i jego rozwój zatrzymał się na trzech centymetrach.
Widownia wybuchła śmiechem. Z osłupieniem obserwowałem tę scenę. Karwiński poczerwieniał jak burak, Bujewicz zaś, bez zażenowania, wyciągnął cygaro, zapalił je i zaciągnął się z satysfakcją. Ktoś z sali krzyknął:
- Brawo profesor Bujewicz!
- Kto wpuścił tego debila na salę? Wypierdolić Karwińskiego!
- Wypierdolić!
Docent poczerwieniał jeszcze bardziej, podszedł do Bujewicza i warczącym głosem zaczął mu dogryzać:
- Że niby ja mam jakieś braki? A co z panem, profesorze, co? Bujewicz-bezchujewicz! Stary impotent, bez viagry to nawet myśleć o ruchaniu nie może! Spójrzcie na niego, jakie cygaro wyciągnął, pewnie kompleksy ma! Lubi pan brać długie, grube rzeczy do gęby, co nie?
Profesor Bujewicz zaciągnął się cygarem, wypuścił dym prosto w twarz adwersarza.
- Chyba pana stary, docencie. Panie magistrze, proszę pocisnąć torpedę docentowi Kurwińskiemu. - zwrócił się do mnie.
Rozgorączkowana publiczność pokazywała nas sobie z zaciekawieniem palcami. Karwiński był już skompromitowany, a do mnie należało jego ostateczne dobicie. Widownia oczekiwała świetnej wiązanki, mój promotor patrzył na mnie z nadzieją, Karwiński zaś próbował zamordować mnie wzrokiem. Wyprostowałem się, spojrzałem mu prosto w oczy i wyrzekłem.
- Pytał się pan, docencie Kurwiński, co wiem o metylacji. Wiem, k---a, wszystko. I c--j pana obchodzi, z jakich źródeł korzystałem, bo i tak pewnie czytać pan nie potrafi. Jeśli moje wywody o metylacji DNA się panu nie podobały, to może mnie pan w dupę pocałować. Albo w wała possać, tak jak pan lubi!
Docent skrzywił się nieprzyjemnie, wycelował oskarżycielsko palcem.
- Panie Anonichuimski! Merytorycznie pana praca leży i kwiczy, to dno plus metr mułu, g---o psie i wie pan co?
- Co? - odparłem odruchowo. Błąd.
- Chujów sto!
Audytorium zaśmiało się. Dałem się zrobić jak dziecko. Karwiński uśmiechnął się triumfalnie, pewien zwycięstwa. Profesor niewzruszony palił swoje cygaro. Kiwnął przyzwalająco głową. Zripostowałem.
- W pana dupę, docencie Kurwiński! Tak, jak pan lubi!
Zerwała się owacja. Karwiński starał się coś odeprzeć, coś dodać, bronić, się, atakować, ale lud nie dał dojść mu do słowa.
- Wypierdalaj! Wypierdalaj! WY-PIER-DALAJ!
- C--j ci na imię! Kurwiński, c--j ci na imię! C--j ci na imię! - skandowali.
Biedny docent nie miał gdzie się schować. Usiadł na swoim miejscu, skurczył się w sobie i (choć wydaje się to niemożliwe) poczerwieniał jeszcze bardziej. Zasłonił twarz rękami. Nie wierzę. Triumfowałem. Wygrałem naukową dyskusję.
- Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania lub komentarze? Dla odmiany sensowne?
- Tak - podjął jeden z kolegów na sali - czy metylacja w obrębie intronów też może mieć znaczenie na skuteczność transkrypcji genów?
Uśmiechnąłem się. Z sali zaczęły padać coraz to nowe pytania, ja zaś odpowiadałem na nie zgodnie z moją wiedzą
Re: Malik Montana
Girls with boyfriends are the kinds I like, I'll steal your honey like I stole your bike
- zemsta1camzata
- Posty: 14088
- Rejestracja: 07 maja 2022, 17:46
- Lokalizacja: 022 wwr
Re: Malik Montana
był na festiwalu w polsacie to teraz czas na sylwestra w dwójce
jaki dresscode? w klubie w dresach
za nogawką ukryta jest maczeta
za nogawką ukryta jest maczeta
Re: Malik Montana
Do Baciaty ponoć na scenę ma zaprosić Anię Lewandowska
Lata melanży od 19 Marca 2009 w forumkowej branży
Burak pisze:Tu jest forum ślizgawka, a nie jakiś wizaż, jak trzeba to wypłacamy sobie liście na odmułke, a jak trzeba przytulamy a nie jakieś Ania powiedziała czy kurwa Klaudia
Re: Malik Montana
Malik tu wygląda jakby z Iwanem Komarenko nagrywał czarne oczy ale to drill
Popi.jaku
- gods bidness
- Posty: 4825
- Rejestracja: 09 paź 2019, 19:12
Re: Malik Montana
Ale wstyd przed Marylą.
Re: Malik Montana
Niezły lineup: Maryla Rodowicz, Malik Montana, Feel, Kayah, Justyna Steczkowska, Michał Wiśniewski.
Jak obstawiacie, jakie bengery wybierze don.
Jak obstawiacie, jakie bengery wybierze don.
Girls with boyfriends are the kinds I like, I'll steal your honey like I stole your bike
Re: Malik Montana
TVPiPiStolet z długą lufą, lufą lufą
B to G strikes again, thick hay on the bread... For me it's a lifestyle, you say that's about swag
Re: Malik Montana
fajna babcia z fajną wnuczką, fajną wnuczką d(-_-)b
- yungXpaproch
- Posty: 4340
- Rejestracja: 01 mar 2020, 20:32
- Lokalizacja: grrr pow™
Re: Malik Montana
apropos dyskusji alimentowej
“Wolę dojść na język, niż płacić alimenty” ~ Sebastian “Sentino” Alvarez-Pałucki
myślę że to głos rozsądku w tym temacie. Bez rozgadywania się bez potrzeby. Krótko, zwięźle i na temat
“Wolę dojść na język, niż płacić alimenty” ~ Sebastian “Sentino” Alvarez-Pałucki
myślę że to głos rozsądku w tym temacie. Bez rozgadywania się bez potrzeby. Krótko, zwięźle i na temat















