Ja już nie wiem, gdzie najbardziej psy odpierdalały, ale chyba Lechia nadal. Takiego kordonu powitalnego w przejściu na trybuny to nigdy nie widziałem. Aczkolwiek ostatnio we Wrocławiu z tego co gadałem z chłopakami bo niestety musiałem odpuścić to cymbały z tą oprawą.
W sumie z samochodówki to najbardziej wspominam Płock, gdzie tylko #kmwtw jechali. Zbiórka tu, zbiórka tam i też wymyślone genialnie miejsce spotkania - na polu przy cmentarzu. Gdzie rolnik sobie, kurwa pole kosił. Wcale niepodejrzane. Jeszcze jak przez te wiochy pojedyncze kolumny przepierdalały na typowo warszawskich blachach i wzrok ludzi to
I się wjebali Nas, było jak było, bo potem mieliśmy pojechać pod jakieś centrum chuj wie gdzie to przez pierwszą połowę zobaczyłem przez płot, a raczej posłuchałem chujowych rapów bo koncerty były, a potem tylko pod stadion odśpiewać i powrót. Chuje od samego Płocka do samej Warszawy nas transportowali na powrocie. Debile.
I w sumie ten Wrocław co komplet był to dwa pociągi chyba były, jak dobrze pamiętam, a reszta autobusami. To przeca jak postój był i lanie w krzczory to też niektórym psiarskim odpierdalało, że miejsce publiczne
A z takich atrakcji jak zagapić się na rondzie to po Warcie tej poprzedniej na wyjeździe nasz kierowca busa też zabłądził i przypadkiem pojechał na powrocie inaczej, bo okazało się, że ktoś tam gdzieś grał po drodze, ale już nie pamiętam, te "przypadkiem"
Ale dobrze, póki stadionów nie zamykają to trzeba chodzić, jeździć bo potem to już chuj będzie.