[film] Co to ja ostatnio widziałem
Moderatorzy: gogi, con shonery
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Upadek to bardziej chodziło mi o to, że dobrze zobrazował longhouse na przykładzie dwóch głównych bohaterów(Douglas i Duvall)
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Mulholland Drive. Są 3 piękne, wręcz kultowe sceny (przesłuchanie Naomi Watts, No Hay Banda w klubie Silencio i cośtam jeszcze, nie pamiętam co w tej chwili), ale reszta jest mocno przeciętna, facet z masce/z twarzą wymalowaną na czarno w ogóle nie straszy, a na domiar złego jest pełno cringe'owego lynchowego śmieszkowania
Brazilian rush hour commuters
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Okja - niezła baśń wegańska z elementami dramatu i akcji, trochę Spirited Away. Reżyser „Parasite” nieźle odleciał. Polecam, coś innego. Mocne 7 na 10.
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Ro ja od niego polecę też Micky 17.
Yakuza not mafia, Yakuza wa kazoku.
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
właśnie byłem wczoraj na Mikim w kinie i miałem pisać że polecam. Człowiek sobie przypomniał że kino to ma być czysta rozrywka
yer a wizard, Harry
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Prawdziwy ból - fajnie się oglądało, Culkin szarża na ekranie, mój region w lubelskim ładnie pokazany, otwarte zakończenie. Czegoś mi jednak na koniec zabrakło. Poniższy spoiler zawiera ciekawą interpretację, która znalazłem na filmweb.
Spoiler
Generalnie film ma bardzo ciekawą i głęboką fabułę, szkoda że wykonanie trochę skopano. Film jest o tym jak dziś komfortowe i bezrefleksyjne dla ludzi jest utracenie połączenia ze swoimi korzeniami a wszelkie próby ich przywrócenia są na pokaz i zdają się służyć tylko podbudowaniu własnego ego. To też film o wynikającej z tego samotności osób, które są szczególnie wrażliwe na utratę takich relacji i które chciałyby je realnie odnowić, podczas gdy inni ludzie tylko udają, że im na tym zależy.
W filmie jest David i Benji. Oboje utracili korzenie związane z Polską i to bardzo szybko. Trudno powiedzieć czy babcia nie chciała po prostu mówić o jej życiu w Polsce, skoro nie nauczyła ich nawet podstawowych zwrotów, może to przez nią te korzenie zniknęły. Ważne że to się stało i jest prawie nieodwracalne. Fundnęła im wyprawę po Polsce po śmierci może po to, aby choć minimalnie tych korzeni zaczerpnęli.
Benji jest jedyną osobą w filmie (może oprócz Eloge, który próbuje to zrobić metaforycznie), który chce realnie, chociaż w namiastce, odnowić te korzenie. Dlatego boli go to, że przewodnik sypie faktami i nie widzi w tym wszystkim realnych ludzi, dlatego wkurza go jeżdżenie w pierwszej klasie i dlatego jest poirytowany, że nie mają kontaktu z Polakami ani nie poznają polskiej kultury. Wszyscy inni, włącznie z Davidem, traktują tę wyprawę jak wakacje, cała ich obecność na tej wycieczce, włącznie z przewodnikiem, jest performatywna, tj. oni sami przed sobą chcą pokazać, jak bardzo ich ta wycieczka porusza, kiedy w rzeczywistości nie czują nic, to dla nich odskocznia od codziennego życia, bezrefleksyjna wyprawa lub próba odwrócenia uwagi od innych ran w przypadku Marcii.
Film jest też o tym jak bardzo samotnym można być wśród ludzi, co pokazuje postać Benjiego. Każdy uznaje go za duszę towarzystwa i dziwaka, ale kiedy się dłużej pomyśli, jest najnormalniejszy i najmniej egoistyczny z wszystkich osób na wycieczce.
Przede wszystkim Benji cierpi na dotkliwą samotność, która najprawdopodobniej wywołała w nim przewlekłą depresję. Mieszka na lotnisku, ale jest mu tam dobrze, bo ma kontakt z ludźmi i nie czuje się sam (powtarza kuzynowi, że na lotnisku można poznać ciekawych ludzi). Kiedy idą grupą zauważa od razu, że Marcia idzie sama, i odpowiada "nikt nie chce być sam" kiedy David myśli, że może ona chce być sama -- to pokazuje, że Benji doznaje samotności i wie, że takiego uczucia nikt nie chciałby doświadczyć. Kolejna sprawa -- Benji jest mega podekscytowany na początku wycieczki, bo poznanie wielu nowych ludzi wywołuje w nim ekscytacje (perspektywa wyjścia z bólu samotności). Jednak staje się coraz bardziej melancholijny i marudny w kolejnych dniach. Uświadamia sobie, to, co przerabiał zapewne wielokrotnie -- ludzie po początkowym poznaniu są zupełnie nieobecni, nie obchodzisz ich i jesteś dla nich nikim istotnym. Benji próbuje doświadczać, próbuje być "prawdziwy" dla innych i dbać o nich, stara się rozumieć ludzi i wchodzić na głęboki poziom relacji z nimi. Dlatego zauważył, że nie powinni rozmawiać o Marcii za jej plecami -- co zdziwiło Davida, bo z jakiego powodu jest jej tak lojalny, skoro się nie znają? W dzisiejszych czasach nikt nie zwraca na takie rzeczy uwagi. Benji z automatu, kiedy z kimś rozmawia, wchodzi w bliską relację, co jest dzisiaj niedopuszczalne i dla takich osób jak on jest źródłem samotności. Kiedy oni nie zwracają tej energii, doznaje "prawdziwego bólu", czuje, że nie rozumie innych ludzi.
Benji dużo rozmawia z Marcią, ale z czasem widać, że dla niej Benji jest tylko rozrywką, która przytrafiła jej się wycieczce -- więc super. Chyba deklarują sobie utrzymywanie kontaktu, ale Benji wie, że to tylko puste słowa. Jego kuzyn David okazał się kimś zupełnie innym, niż osoba, którą miał w pamięci, zerwali ze sobą kontakt, ale David nie wykazuje żadnych chęci, aby realnie odnowić relację z Benjim, zresztą specjalnie nie ukrywa, co ma w głowie. Davida obchodzi tylko to, aby Benji nie przynosił mu wstydu, aby jego firma bez niego się nie rozsypała, oraz to, co słychać u jego rodziny. Jest tam niejako za karę, przy czym przyznaje się, że zazdrości Benjiemu m.in. jego charyzmy, przez cały film nie zadaje sobie trudu, aby zrozumieć swojego kuzyna, przypinając mu łatkę dziwaka dla własnej wygody. Ogólnie David jest wg mnie czarnym charakterem tego filmu, jest apogeum egoizmu -- wszystko co robi David, jest skupieniem się na sobie i swoich problemach; przy końcu filmu, kiedy wiemy co Benji usiłował zrobić, David obraca kota ogonem tak, żeby wyszło, że to on, a nie Benji jest ofiarą. I tutaj fajne jest pokazanie przeciwieństwa tych dwóch ludzi -- David nie czuje "prawdziwego bólu", ale pokazuje wszystkim na około nieustannie i na pokaz, jak "cierpi" (bo na tydzień rzucił firme, bo tęskni za rodziną, bo poruszyło go, co zrobił Benji, bo się wstydzi za Benjiego) tymczasem Benji czuje realny "prawdziwy ból" każdego dnia, ale nikomu o tym nie mówi, trzyma to w sobie i skupia się na innych ludziach, starając ich podnieść na duchu. Chyba film też chciał powiedzieć, że dzisiejsze życie jest zdominowane przez takich Davidów. Chyba najbardziej depresyjna scena -- końcowa, kiedy David proponuje Benjiemu wizytę w jego domu, ale ten odmawia -- dlaczego? Wydaje mi się, że Benji wtedy już dawno poznał się na swoim kuzynie. Wie, że nie ma powrotu. Wie, że ta wizyta byłaby na pokaz, byłaby pierwsza i ostatnia. Davida nie obchodzi Benji, tą jednorazową wizytą chciałby tylko przed samym sobą udowodnić, że "zadbał" o swojego kuzyna -- znów charakter performatywny czynu i skupienie się na sobie. Świadomość tego wszystkiego wywołałaby w Benjim tylko więcej bólu, dlatego się nie zgadza, woli uciec od tej bezsensownej relacji jak najszybciej i pogodzić się z tym, że nie ma już możliwości odnowienia tych korzeni.
W filmie jest David i Benji. Oboje utracili korzenie związane z Polską i to bardzo szybko. Trudno powiedzieć czy babcia nie chciała po prostu mówić o jej życiu w Polsce, skoro nie nauczyła ich nawet podstawowych zwrotów, może to przez nią te korzenie zniknęły. Ważne że to się stało i jest prawie nieodwracalne. Fundnęła im wyprawę po Polsce po śmierci może po to, aby choć minimalnie tych korzeni zaczerpnęli.
Benji jest jedyną osobą w filmie (może oprócz Eloge, który próbuje to zrobić metaforycznie), który chce realnie, chociaż w namiastce, odnowić te korzenie. Dlatego boli go to, że przewodnik sypie faktami i nie widzi w tym wszystkim realnych ludzi, dlatego wkurza go jeżdżenie w pierwszej klasie i dlatego jest poirytowany, że nie mają kontaktu z Polakami ani nie poznają polskiej kultury. Wszyscy inni, włącznie z Davidem, traktują tę wyprawę jak wakacje, cała ich obecność na tej wycieczce, włącznie z przewodnikiem, jest performatywna, tj. oni sami przed sobą chcą pokazać, jak bardzo ich ta wycieczka porusza, kiedy w rzeczywistości nie czują nic, to dla nich odskocznia od codziennego życia, bezrefleksyjna wyprawa lub próba odwrócenia uwagi od innych ran w przypadku Marcii.
Film jest też o tym jak bardzo samotnym można być wśród ludzi, co pokazuje postać Benjiego. Każdy uznaje go za duszę towarzystwa i dziwaka, ale kiedy się dłużej pomyśli, jest najnormalniejszy i najmniej egoistyczny z wszystkich osób na wycieczce.
Przede wszystkim Benji cierpi na dotkliwą samotność, która najprawdopodobniej wywołała w nim przewlekłą depresję. Mieszka na lotnisku, ale jest mu tam dobrze, bo ma kontakt z ludźmi i nie czuje się sam (powtarza kuzynowi, że na lotnisku można poznać ciekawych ludzi). Kiedy idą grupą zauważa od razu, że Marcia idzie sama, i odpowiada "nikt nie chce być sam" kiedy David myśli, że może ona chce być sama -- to pokazuje, że Benji doznaje samotności i wie, że takiego uczucia nikt nie chciałby doświadczyć. Kolejna sprawa -- Benji jest mega podekscytowany na początku wycieczki, bo poznanie wielu nowych ludzi wywołuje w nim ekscytacje (perspektywa wyjścia z bólu samotności). Jednak staje się coraz bardziej melancholijny i marudny w kolejnych dniach. Uświadamia sobie, to, co przerabiał zapewne wielokrotnie -- ludzie po początkowym poznaniu są zupełnie nieobecni, nie obchodzisz ich i jesteś dla nich nikim istotnym. Benji próbuje doświadczać, próbuje być "prawdziwy" dla innych i dbać o nich, stara się rozumieć ludzi i wchodzić na głęboki poziom relacji z nimi. Dlatego zauważył, że nie powinni rozmawiać o Marcii za jej plecami -- co zdziwiło Davida, bo z jakiego powodu jest jej tak lojalny, skoro się nie znają? W dzisiejszych czasach nikt nie zwraca na takie rzeczy uwagi. Benji z automatu, kiedy z kimś rozmawia, wchodzi w bliską relację, co jest dzisiaj niedopuszczalne i dla takich osób jak on jest źródłem samotności. Kiedy oni nie zwracają tej energii, doznaje "prawdziwego bólu", czuje, że nie rozumie innych ludzi.
Benji dużo rozmawia z Marcią, ale z czasem widać, że dla niej Benji jest tylko rozrywką, która przytrafiła jej się wycieczce -- więc super. Chyba deklarują sobie utrzymywanie kontaktu, ale Benji wie, że to tylko puste słowa. Jego kuzyn David okazał się kimś zupełnie innym, niż osoba, którą miał w pamięci, zerwali ze sobą kontakt, ale David nie wykazuje żadnych chęci, aby realnie odnowić relację z Benjim, zresztą specjalnie nie ukrywa, co ma w głowie. Davida obchodzi tylko to, aby Benji nie przynosił mu wstydu, aby jego firma bez niego się nie rozsypała, oraz to, co słychać u jego rodziny. Jest tam niejako za karę, przy czym przyznaje się, że zazdrości Benjiemu m.in. jego charyzmy, przez cały film nie zadaje sobie trudu, aby zrozumieć swojego kuzyna, przypinając mu łatkę dziwaka dla własnej wygody. Ogólnie David jest wg mnie czarnym charakterem tego filmu, jest apogeum egoizmu -- wszystko co robi David, jest skupieniem się na sobie i swoich problemach; przy końcu filmu, kiedy wiemy co Benji usiłował zrobić, David obraca kota ogonem tak, żeby wyszło, że to on, a nie Benji jest ofiarą. I tutaj fajne jest pokazanie przeciwieństwa tych dwóch ludzi -- David nie czuje "prawdziwego bólu", ale pokazuje wszystkim na około nieustannie i na pokaz, jak "cierpi" (bo na tydzień rzucił firme, bo tęskni za rodziną, bo poruszyło go, co zrobił Benji, bo się wstydzi za Benjiego) tymczasem Benji czuje realny "prawdziwy ból" każdego dnia, ale nikomu o tym nie mówi, trzyma to w sobie i skupia się na innych ludziach, starając ich podnieść na duchu. Chyba film też chciał powiedzieć, że dzisiejsze życie jest zdominowane przez takich Davidów. Chyba najbardziej depresyjna scena -- końcowa, kiedy David proponuje Benjiemu wizytę w jego domu, ale ten odmawia -- dlaczego? Wydaje mi się, że Benji wtedy już dawno poznał się na swoim kuzynie. Wie, że nie ma powrotu. Wie, że ta wizyta byłaby na pokaz, byłaby pierwsza i ostatnia. Davida nie obchodzi Benji, tą jednorazową wizytą chciałby tylko przed samym sobą udowodnić, że "zadbał" o swojego kuzyna -- znów charakter performatywny czynu i skupienie się na sobie. Świadomość tego wszystkiego wywołałaby w Benjim tylko więcej bólu, dlatego się nie zgadza, woli uciec od tej bezsensownej relacji jak najszybciej i pogodzić się z tym, że nie ma już możliwości odnowienia tych korzeni.
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
No dla mnie po prostu
Spoiler
Benji nie żyje, popełnił jednak to samobojstwo a David całą tą podróż sobie wyobraża jakoby pojechali razem. I jak dla mnie, ostatnianich ich rozmowa na lotnisku, potwierdza to.
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
No nie wiem, a było co tam rozkminiać w ogóle?
Dla mnie to film w stylu Wima Wendersa, za którymi nie przepadam, a więc przede wszystkim widoczki. Dwóch kuzynów-bakłażanów jedzie do Polski, jeden świruje tę samą rolę co w Sukcesji (jeszcze mu Oskara za to dajcie, heh) - do utożsamiania dla zetek, drugi ułożony stateczny introwertyk - do utożsamiania dla millenialsów. Pojechali, wrócili, nic się nie zmieniło, nic z tego nie wynikło.
Dla mnie to film w stylu Wima Wendersa, za którymi nie przepadam, a więc przede wszystkim widoczki. Dwóch kuzynów-bakłażanów jedzie do Polski, jeden świruje tę samą rolę co w Sukcesji (jeszcze mu Oskara za to dajcie, heh) - do utożsamiania dla zetek, drugi ułożony stateczny introwertyk - do utożsamiania dla millenialsów. Pojechali, wrócili, nic się nie zmieniło, nic z tego nie wynikło.
Brazilian rush hour commuters
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
@Luxair
Niby tak, nie znam Wima Wendersa. A co do analizy - myślałem, że coś pominąłem.
Niby tak, nie znam Wima Wendersa. A co do analizy - myślałem, że coś pominąłem.
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Byłem na Minecrafcie z rodzinką
Spodziewałem się że będzie obsrańszy
Na widowni samy boomerzy, może 10% dzieci i młodzieży
Jack Black robi Jacka Blacka i trochę podśpiewuje
Wokeism stwierdzono, czyli Jason Momoa jako ciapowata toksyczna archaiczna męskość i gruba Murzynka silna kobita
Parę easter eggów typu znani youtuberzy albo Technoblade, publika klaszcze
Oczywisty green screen cały czas
Czy było to dużo gorsze od Super Mario? Nie wiem
Spodziewałem się że będzie obsrańszy
Na widowni samy boomerzy, może 10% dzieci i młodzieży
Jack Black robi Jacka Blacka i trochę podśpiewuje
Wokeism stwierdzono, czyli Jason Momoa jako ciapowata toksyczna archaiczna męskość i gruba Murzynka silna kobita
Parę easter eggów typu znani youtuberzy albo Technoblade, publika klaszcze
Oczywisty green screen cały czas
Czy było to dużo gorsze od Super Mario? Nie wiem
Brazilian rush hour commuters
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
Sold out organic kombucha
TSMC bottleneck futures
Very expensive computers
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Ihostage na Netflixie a teraz widzę że na HBO była premiera Dungeons and dragons to polecam nawet bardziej
Spoiler
- ConeyIsland
- Posty: 5912
- Rejestracja: 24 mar 2021, 23:12
- Lokalizacja: łódzkie
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Chaos
Mój faworyt Tomasz Hardy po raz kolejny już nie jest synonimem udanej produkcji. Kino akcji rządzi się swoimi prawami, jasna sprawa. Trzy dłuugie sceny strzelanin robiły wrażenie może i pod względem technicznym ale jednocześnie niebywale nudziły i przy osiemdziesiątym ósmym trupie zerkałem na flashscora jak tam meczyki. Co na plus to na pewno trafny tytuł. Chaos. Niespełna dwie godziny chaosu na ekranie. 5/10 bym dał.
Meet the Khumalos
Oh boi. Jedna z gorszych komedii jakie miałem nieprzyjemność obejrzeć. Czerstwy humor, aktorstwo na poziomie legendarnego Tomasza Karolaka, niby-to-wzruszająca końcówka, 3/10 i zmarnowane kilkadziesiąt minut z weekendu.
Mój faworyt Tomasz Hardy po raz kolejny już nie jest synonimem udanej produkcji. Kino akcji rządzi się swoimi prawami, jasna sprawa. Trzy dłuugie sceny strzelanin robiły wrażenie może i pod względem technicznym ale jednocześnie niebywale nudziły i przy osiemdziesiątym ósmym trupie zerkałem na flashscora jak tam meczyki. Co na plus to na pewno trafny tytuł. Chaos. Niespełna dwie godziny chaosu na ekranie. 5/10 bym dał.
Meet the Khumalos
Oh boi. Jedna z gorszych komedii jakie miałem nieprzyjemność obejrzeć. Czerstwy humor, aktorstwo na poziomie legendarnego Tomasza Karolaka, niby-to-wzruszająca końcówka, 3/10 i zmarnowane kilkadziesiąt minut z weekendu.
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Duchy Inisherin - super aktorstwo, piękne widoki, genialny scenariusz.
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Grzesznicy polecam
- yungXpaproch
- Posty: 4340
- Rejestracja: 01 mar 2020, 20:32
- Lokalizacja: grrr pow™
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Hell House LLC. niezła gratka dla fanów horrorów.
akcja toczy się wokół nawiedzonego domu, w którym ekipa wprost slasherowych durni urządza hallowenową atrakcję. podczas halloween, w piwnicy domu otwiera się portal do piekła. dużo pokazane w filmie wizualnie, fajnie że nie bali się polecieć po bandzie, tak samo efektywne zakończenie po całym build upie. polecam,
taki do odmóżdżenia
akcja toczy się wokół nawiedzonego domu, w którym ekipa wprost slasherowych durni urządza hallowenową atrakcję. podczas halloween, w piwnicy domu otwiera się portal do piekła. dużo pokazane w filmie wizualnie, fajnie że nie bali się polecieć po bandzie, tak samo efektywne zakończenie po całym build upie. polecam,
taki do odmóżdżenia
-
genocidegeneral
- Posty: 11279
- Rejestracja: 17 kwie 2019, 18:50
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Substancja -
XDDD / 10
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Proszę uzasadnić
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Fajny film
Sue dobra dupka mniam mniam chrum chrum
Sue dobra dupka mniam mniam chrum chrum
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Nomadland - sporo świetnych ujęć, ciekawie się oglądało jednak nie rozumiem takiego stylu życia. Ta wolność za dużo kosztuje.
Re: [film] Co to ja ostatnio widziałem
Sinners - fajne to, dobrze się bawiłem, super muzyka, świetnie zagrany. Są badboye, jest sexy, zabawnie. Zaciekawił mnie ten świat i z tego co widzę ma być tego więcej.










