po pierwszym odsłuchu lekki niedosyt i brakowało zwrotek na intro i outro, ale już po kolejnych jednak stwierdzam, że piękną klamrą są te instrumentale. jak dla mnie, to najlepiej wyprodukowana płyta w tym roku (a konkurencja nie licha) i najlepiej wyprodukowana płyta z udziałem Włodiego w ogóle (bity w Krzewie, Żakardach czy NDZW zmiażdżyły). ciekawe jak będzie z repeat value aczkolwiek pamiętam, że przy WDPDD siadły odrazu wszystkie tracki bez wyjątku i długo dusiłem całą płytę, tutaj jednak skupiam się póki co na 3/4 numerach. do tego wałka z Pryksonem miłości mam najmniej, bo jest trochę o wszystkim i o niczym, a grubasek jest opór przeciętniakiem jeśli chodzi o teksty. Tonfa całkiem się wpasowali, ale jednak trochę mamrotanie, mało czytelne to jest, ja nie czaję do końca ich rozkminek. do Wiadrowskiego się przyzwyczajam. Atezecior super forma.
O Boże jak można tak zmarnować takie podkłady, najlepsze momenty na tej płycie, to te gdzie lecą sobie bity bez nawijki, która jest mega nudna, zamulona, a teksty są bo coś tam trzeba popiedolić, coś o trawce, wbijaniu chuja w mejnstrim, stały zestaw Włodkowy, ja nie oczekuję od raperów, żeby nawijali mądre rzeczy, ale włodi to chyba 5 płytę nawija to samo w ten sam sposób
clockers pisze: ↑17 wrz 2020, 13:51
Tonfa całkiem się wpasowali, ale jednak trochę mamrotanie, mało czytelne to jest, ja nie czaję do końca ich rozkminek
oni generalnie muszą popracować nad rapem, bo często topornie i niewyraźnie to brzmi. tekstowo moim zdaniem spoko, lubie te ich gry słowne. za to produkują mega zajebiste rzeczy
przedszkolanek pisze: ↑17 wrz 2020, 16:39
nie wiem z kim 88 musiałby zrobić płytę, żeby było naprawdę dobrze
Ciężki klimat i brzmienie, lecz niesamowicie wysublimowane, trzeba przyznać ,że oryginalny materiał z nieszablonowymi bitami, nawijka Włodiego idealnie do tego pasuje ,dobra płyta, ale wydanie bardzo biedne imo.
Nie jest to zły album i pewnie czasem wrócę, ale jednak nie podołał moim oczekiwaniom, bo te miałem ogromne, zwłaszcza po singlach. Powtórzę się, ale przede wszystkim za mało jest tu Włodiego, a za dużo gości jak na tak krótki longplay, zwłaszcza, że poza Jetlagzami i ATZetem ci goście za wiele nie wnoszą. Bity poza Żakardami mnie nie powaliły, choć jest całkiem ok. Ten sampel w N D Z W mi się nie podoba.
Podbijam opinie wyżej. Nie jest źle, ale szału nie ma. Włodi powinien wziąść bardziej żywe bity jak bonus track z Returnersami, od razu inaczej brzmi i to mógłby być powiew świeżości. Niby się nie zawiodłem, bo wiedziałem czego się spodziewać, ale po cichu liczyłem na coś więcej. Mimo tego myślę, że będę wracał. Single najlepszymi momentami z tej płyty.
Finn pisze: ↑18 wrz 2020, 23:10
Włodi to trochę jak Bogusław Linda.
I ten błąd w 6 kawałku (50 sekunda). Jak można nawinąć "SKANDALA"?
ej no, bez przesady Finn. to jest rap, a nie literatura. mnie takie rzeczy w ogóle nie ruszają i nie przeszkadzają, a wręcz uwiarygadniają, pokazują, że raper nie siedzi ze słownikiem poprawnej polszczyzny pisząc teksty, tylko napierdala wersy na kartkę. oczywiście są granice, wiadomo, ale akurat w kwestii "Skandala" to mam przeczucie, że 3 na 5 polaków by tak odmieniło.
Stilo wkręciło się max. jak wchodzi Wiadrowski to wyłączam się na rap i staram skupić się na bicie.
Nie byłoby nic złego, jakby po napisaniu tekstu sprawdził go porządnie, nawet ze słownikiem. Może jakby błąd dotyczył innego słowa, ale, kurde, przecież to jest nazwa największego klasyka jego grupy w PL rapie. Włodi to nie jest jakiś licealny raper, tylko gość po czterdziestce. Tekstowo jest bardzo ubogo, bitowo zajebiście, flow lipa.
jajca pisze: ↑19 wrz 2020, 13:26
troche brzmi, jakby Włodi potraktował to jako nazwę własną, a nie rzeczownik pospolity. imo nie ma sie czego czepiac
Przecież to nie ma znaczenia - "Skandal" jako nazwa własna i skandal jako rzeczownik pospolity odmieniają się tak samo. Różnica w odmianie może pojawić się w przypadku różnic znaczeniowych (postu / posta). SKANDALA to błąd fleksyjny i elo. Ale fakt, końcówka -a i -u w dopełniaczu liczby pojedynczej rodzaju męskiego jest bardzo problematyczna i upierdliwa: https://www.ekorekta24.pl/dopelniacz-li ... a-a-czy-u/.
Włodi jest numerem jeden jeśli chodzi o ilość zmarnowanych bitów. Lirycznie (tak ubogo to chyba nigdy nie było) i flow, wielka nuda. Klimatu nie można odmówić, ale to bardziej podkłady go tworzą, Włodi tutaj bardziej jako tło żeby po prostu coś tam mówiło do mikrofonu i żeby nie uznać tego albumu za instrumental.
Nigdy za nim nie przepadałem więc może jego muzyka nie jest po prostu dla mnie, niemniej jednak ciągle daję mu szansę.
ale muszę przyznać, że N D Z W to sztos przeokrutny.
Imo najlepsze od "Wszystko z dymem", bo lubiłem ten krążek, a kolejne już mnie nie ruszały. Może to też efekt tego, że tamte odpuszczałem po chwili i nie miałem żadnego przesytu Włodim, ale pewnie to bardziej to, co odwalił tutaj 1988, przesztosy te biciwa, a Włodi ma kilka mocnych linijek i nawet jak nie wymyśla prochu, jeśli chodzi o teksty (choć imo mniej jarania niż wcześniej, ale musiałbym odświeżyć poprzednie płyty), to jego stylówka idealnie tutaj siedzi. Goście ofc niepotrzebni i trochę burzący klimat. Nie słuchałem tego nowego Ka, ale pisząc tego posta, przyszło mi do głowy "Grief Pedigree", ale nie wiem, na ile to dobre skojarzenie, bo też dawno nie odświeżałem.