Re: Firma - Z dedykacją dla ulicy (2002)
: 31 gru 2025, 0:52
no kurwa, na bank. New Orleans przecież - nie znasz się.
- może se być ok, ale to nie ten sam case o którym pisze bakłażan, porównując to do lofi w BM, bo ta Firma nie wywraca tutaj nic do góry nogami, totalnie nic. Czego ty nie rozumiesz?
Kurde ciekawe , dj krime co ma swoje kwartety jazzowe się dograł na manieczkową firmę, która nic nie wywraca, totalnie nic a w temacie o niej już był darkthrone i cannibal corpse, zaraz do sgr pepper lonely's hearts wjedzie jako argument wrażliwości popka w ostatnim tracku
Jak ty czytałeś moje posty? Nie chodziło mi o blackowe lofi tylko prymitywizm muzyczny i kompozycyjny w black metalu takim jakim go wymyślono, co niekwestionowanie było krokiem w tył względem dobrze już rozwiniętego wówczas death metalu stawiającego na bogactwo w formie, gdzie spuszczanie się nad gryfem i polamanym blast bitem zamieniało się często w cel sam w sobie - tu jest oczywiste podobieństwo między korowym podejściem z raw bm a tym co robiła firma, gdzie flowowo to było ordynarne zerwanie z kanonem, to był pokraczny projekt z ulicy którego siła nie tkwiła w warsztacie rzemiośle kirwa tylko surowej prostocie tak samo jak grausamkeit był tym samym tylko zamień ulice na piwnice. Reasumując - firma to raw uliczny hip hop
Co prawda nie ten album, ale mnie zawsze bardziej rozbrajała zwrotka Pomidora w "Co z tego masz":WesolyJozek pisze: ↑02 sty 2026, 17:16 U mnie w szkole nawet chłopaki w bluzach HG i DILL mieli beke z firmy i juz w wieku 13-14 lat dresy, metale i nerdy znały na pamiec zwrote pomidora w przeciwko kurestwu, troglodyctwo firmy było czyms co nas spajało![]()
no firemka jest jeszcze bardziej prymitywna, jeszcze większy tam jest nacisk na trepanację czaszki docelowego abonenta, przecież pisałem o tym - cios w ryj z buzdyganu bez finezji, co już samo w sobie jest nową jakością w ulicznym hh.
tak, chociaż te książki to zamień na komiksy z kaczorem donaldemWesolyJozek pisze: ↑02 sty 2026, 19:24 Czytałeś jakieś książki w 2002, potrafiłeś czytać płynnie, wiązałeś sam buty?
wiesz co, argumenty merytoryczne jakie już miały się pojawić to się pojawiły i obecnie dyskusja jest już w innej fazie, natomiast moje przytyki o zamkniętości łba w kierunku jogiego, ciebie, czy horrego nie spadły z nieba bez pokrycia bo nazywacie to: