Moje pierwsze spotkanie z raperem Erking, całkiem ok płytka wyszła chłopakom. Od strony produkcyjnej jest dobrze, jak ktoś jest fanem takiego truskulowego brzmienia to pewnie mu się spodoba, no chyba że dużo słuchał Pete'a to może się przejeść, bo jest mocno w jego stylu, ja nie katowałem nontoper jego wcześniejszych produkcji, więc weszło ładnie, są i bangery i nazwijmy to 'refleksyjne' bity, całość spięta unikalnym DNA soulpete'a. Jeśli chodzi o Erkinga, to wokalnie nie ma tam jakiś rażących mankamentów, jednocześnie zarówno jego głos, jak i flow jest dość monotonny, przez co wszystko się zlewa. Trochę brakuje mi czegoś ekstra- wprowadzenia dynamiki czy trochę więcej energii w głosie, a tak jest tylko poprawnie. Chociaż wiadomo jeśli Erking jest świadomy, że nie ma wymaganych umiejętności, to lepszy taki styl niż siłowanie się na bardziej skomplikowane rozwiązania. Tekstowo mam ambiwalente odczucia, z jednej strony jest o żyćku, z drugiej strony słucham i nie wiem o chuj mu wgl chodzi w danym tracku. Ani tematy/historie które porusza nie są specjalnie ciekawe, ani sposób w jaki to robi nie jest odkrywczy, no ale co w końcu takie właśnie jest życie hehe. Te gierki słowne w słowne to czasem trochę cringe'owe jak ktoś wyżej napisałe ale czasem się kąciki ust podniosą

a i wkuriwa mnie że ciągle cośtam o dragach jest, jakby Erking chciał wypełnić tekst czymś aktualnie modnym.
Ogólnie album przywodzi mi na myśl złote lata polskiego andergrandu ~2010, tyle że w odświeżonej wersji, takie 4 na zachętę w skali szkolnej bym dał