dziejaszek pisze: ↑22 sie 2023, 20:05
Kto jak kto, ale Ty powinieneś najlepiej wiedzieć, że naśmiewanie się z innych, to bardzo nieeleganckie.
Może ta szydera to mechanizm obronny?
I może po latach bullyingu w moją stronę, zdrowo jest sobie uświadomić, że też mogę kogoś skrytykować, z czymś się nie zgodzić.
Nie chodzi mi o wet za wet (czy jak rapował skrzypek: "grzech za grzech"), ale o prawo do wyrażenia negatywnej opinii.
Uargumentowałem w poście wyżej, co uważam za śmieszną pozę w ich muzyce i to właściwie tyle.
Nie zamierzam nikogo dissować ani nasyłać skarbówki.
Czak pisze: ↑22 lis 2019, 14:33
Trafiłem dziś na koncert Włodiego, było tak: Włodi sobie rapuje, nagle jakiś problem z mikrofonem, Włodi mówi "coś się zjebało", na co głos z publiki "TY SIĘ ZJEBAŁEŚ 10 LAT TEMU" i Włodi zszedł i już nie wyszedł.
(tak, wiem Czak, że nie jesteś autorem tej historyjki)
No ja nie powiedziałbym czegoś podobnego i bynajmniej nie dlatego, że się boję.
Po prostu zawsze będę propsował ludzi, którzy uprawiają
seks jakąś formę sztuki. Mają mój szacunek - to słowo raczej stoi wysoko w hierarchii Pawła Włodkowskiego.
Chyba, że chłop przez jaranie ziułka, o którym tak ochoczo nawija, zaniedbuje rodzinę - wtedy chuj mu na kurwę. Ale to już nie są kwestie stricte muzyczne.
Tym różnimy się od zwierząt, że możemy zostawić po sobie kulturę. I chociaż chciałbym czasem być jętką jednodniówką, żeby nie użerać się z kurestwem tego świata dłużej niż tydzień (nazwa gatunkowa wprowadza w błąd), to możliwość stworzenia jakiegoś "dzieła" jest przezajebistym uczuciem.
A że coś mnie bawi lub coś mi się nie podoba? Normalna sprawa, odbiór sztuki jest subiektywny i (niestety) podświadomy. Piszę "niestety", bo sam wolałbym lubić metal zamiast rapu czu soulu. Wciąż ciekawi mnie na ile można wytrenować swój mózg tak, by akceptował rzeczy, które wcześniej go odrzucały. Czy rzeczywiście człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego na dowolnym etapie życia?
Nie wiem dokąd zmierza ten post. Po prostu ZiPy, Molesta - szorstkie rymy na dobrych bitach, ale traktuję to wszystko trochę jak kreację.
I zajebiście, bo nigdzie nie zostało ustalone, że hiphop (czy jakikolwiek inny gatunek) musi być prawdziwy. Afrika Bambaataa nie ślubował z ręką na gramofonie.
Tylko mam wrażenie, że oni akurat naprawdę w to wierzą, tak już poza kokonem swojej twórczości. Dorosłe chłopy. Z tego dożywotnia beka.
Ale wciąż - nie oceniam ich człowieczeństwa przez ten pryzmat. Może nawet takie życie mitem własnej wyobraźni jest łatwiejsze, może właśnie dlatego ludzie zostają artystami.